Pierwszy film na życzenie w Polsce udostępniono 15 lat temu. YouTube wtedy dopiero raczkował

Mija dokładnie 15 lat od udostępnienia pierwszego w Polsce filmu na życzenie (VOD). W tamtych czasach YouTube dopiero raczkował, a o oglądaniu filmów i seriali w internecie na żądanie wciąż mało kto marzył.
Zobacz wideo Aplikacje VOD - ułatwią oglądanie filmów i seriali na smartfonie

19 kwietnia 2006 roku, a więc dokładnie 15 lat temu udostępniono w Polsce pierwszy film na życzenie. Dziś VOD wydaje się codziennością, jednak wtedy była to rewolucja. Zamiast wycieczki do kina, sklepu lub wypożyczalni wystarczyło skorzystać z sieci.

Pierwszy film na VOD w Polsce udostępniono 15 lat temu

Tytułem, który jako pierwszy pojawił się w tej - niespotykanej wcześniej w naszym kraju - formule była "Oda do radości" Anny Kazejak, Jana Komasy i Macieja Migasa. Premiera była wydarzeniem bez precedensu, bo film po raz pierwszy pojawił się równocześnie w kinach w Polsce i w internecie. Oczywiście całkowicie legalnie, bo w ramach płatnego dostępu.

Za organizację wydarzenia odpowiedzialne było Akson Studio, Gutek Film (producent filmu) oraz iTVP. Film można było obejrzeć strumieniując dane z sieci lub pobrać go uprzednio na dysk komputera i nagrać na własną płynę DVD. W pierwszym wariancie kosztował 5, a w drugim 10 zł.

W tamtym czasie (na początku 2006 roku) Netflix wciąż był jeszcze wypożyczalnią płyt z filmami (ale sama firma powstała w 1997 roku) i dopiero rozpoczynał swoją karierę (jako serwis VOD) za oceanem, a YouTube raczkował. Dopiero kilka miesięcy później (w listopadzie 2006) to niewielkie, rozwijane w garażu przedsiębiorstwo wykupiło Google i zainwestowało w jego rozwój ogromne pieniądze.

Do sukcesu nowego formatu w Polsce przyczyniło się również to, że "Oda do radości" była produkcją bardzo wyczekiwaną. Film został już wcześniej nagrodzony (m.in. przez jury Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni w 2005 roku), a możliwość obejrzenia go w sieci spodobała się potencjalnym widzom.

Choć jestem producentem filmowym, nigdy nie zapominam, że przede wszystkim jestem widzem. Czekałem od dawna na taki debiut, jak „Oda do radości”, wielowymiarową, współczesną i niejednoznaczną opowieść o młodym pokoleniu. Kino i Internet – wspólnymi siłami - pozwolą, by ten głos młodego pokolenia dotarł wszędzie tam, gdzie czekają na niego myślący widzowie, ciekawi świeżego spojrzenia na naszą rzeczywistość

- tłumaczył w 2006 roku Michał Kwieciński, szef Akson Studio w rozmowie z portalem Wirtualne Media.

Andrzej Wajda komentował wtedy z kolei, że "Oda do radości" to pierwszy film, który "rozpocznie nową erę więzi pomiędzy widzem a filmem", a premiera tej produkcji będzie początkiem nowej ery dystrybucji filmowej. I faktycznie była.

Netino czyli polska odpowiedź na Netfliksa

Kilka miesięcy później, bo we wrześniu 2006 roku Telewizja Polska udostępniła w sieci pierwszy w Polsce serial ("Oficerowie). Za drobną opłatą (5 zł) można było zobaczyć go jeszcze przed emisją (już darmową) w TVP2. W tym czasie za oceanem furorę zaczynał dopiero robić Netflix, który początkowo wysyłał swoim klientom filmy na DVD pocztą, a później postawił również na streaming w internecie.

W Polsce Netfliksa nie było, ale w październiku 2006 roku pojawił się nasz rodzimy serwis Netino, który był internetową wypożyczalnią filmów. To właśnie za jego sprawą w internecie pojawiło się wiele niszowych produkcji dostępnych dla szerokiej publiczności. Jeszcze w 2006 roku Netino udostępniło zresztą pierwszy w Polsce serial na telefony komórkowe - "Winda".

Jak twierdził w tamtym czasie Kamil Przełęcki, szef Akson Net, siła telewizji będzie słabnąć, a ludzie w poszukiwaniu filmów będą coraz częściej zaglądać do sieci. Dziś wiemy już, że miał rację. Ówczesna ciekawostka jest dla nas obecnie codziennością.