Zmowa reklamowa Facebooka i Google? Jest oświadczenie. "Powszechne działanie branży"

Facebook i Google są podejrzane o zmowę w sprawie reklam. Biuro prasowe Facebooka przesłało nam w tej sprawie oświadczenie.

W zeszłym tygodniu upubliczniono treść oskarżenia przeciwko Google i Facebookowi. Firmy są podejrzane o zmowę w sprawie reklam. Umowa ma być warta 500 mln dol. rocznie. Firma Marka Zuckerberg zobowiązała się brać udział w 90 proc. aukcji reklam online. Google miał z kolei zagwarantować, że Facebook wygra co dziesiątą z nich. 

Akty oskarżenia skierowano przeciw Sheryl Sandberg z Facebooka i Philippowi Schindlerowi z Google. Sandberg grozi do 10 lat więzienia.

Zobacz wideo Ocasio-Cortez grilluje prezesa Facebooka w Kongresie

Facebook o zarzutach zmowy reklamowej

W związku z powyższymi informacjami biuro prasowe Facebooka przesłało do naszej redakcji oświadczenie. Jego treść publikujemy w całości:

Jak już informowaliśmy, tego typu porozumienia są powszechnym działaniem w branży – podobne umowy zawarliśmy również z kilkoma innymi firmami. Facebook stale inwestuje w istniejące partnerstwa i nawiązuje nowe, aby zwiększać konkurencję w aukcjach reklamowych oraz zapewniać najlepsze wyniki dla reklamodawców i wydawców. Jakiekolwiek sugestie, że tego typu porozumienia źle wpływają na konkurencję, są bezpodstawne.

Więcej na temat cyfrowych gigantów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl 

Ciemnie chmury nad Facebookiem?

Facebook nie ma dobrej passy w ostatnich tygodniach. Na stronie "Wall Street Journal" we wrześniu zaczęły pojawiać się wewnętrzne dokumenty firmy. Łącznie wyciekły dziesiątki tysięcy stron. Na początku października do wycieku przyznał się sygnalistka Frances Haugen, która odeszła z firmy na początku tego roku z powodu narastającej irytacji i bezradności związanej z pracą dla Facebooka.

CNN z dokumentów dostarczonych przez Haugen omówiło pliki, które dotyczyły ataku na Kapitol z 6 stycznia tego roku. Facebook zlecił wewnętrzną analizę wpływu platformy na te wydarzenia. Wynika z niej, że gigant mógł być źle przygotowany do odparcia ruchów delegitymizujących wybory prezydenckie z 2020 roku w USA, które skończyły się wdarciem się tłumu do siedziby parlamentu.

Więcej o: