Zniszczyły niejednego pada i klawiaturę. Oto najtrudniejsze gry w historii [TOPtech]

Daniel Maikowski
Dla wielu osób gry są odskocznią od problemów realnego świata lub sposobem na spędzenie wolnego czasu. Są jednak takie tytuły, które z odpoczynkiem zbyt wiele wspólnego nie mają. Oto pięć piekielnie trudnych gier, które doprowadziły do zniszczenia niejednego pada i klawiatury.
Zobacz wideo Zniszczyły niejednego pada i klawiaturę. Oto najtrudniejsze gry w historii [TOPtech]

Contra (1987)

Zaczynamy od produkcji, która cieszyła się gigantyczną popularnością w "erze Pegasusa". Contra, bo o niej mowa, z pozoru wydaje się dość prostą grą. Ot, kolejna platformówka, w której wcielamy się w rolę komandosa i strzelamy do wszystkiego, co się rusza.

Sęk w tym, że o ile poznanie samej mechaniki rozgrywki nie przysparza tu większych trudności, o tyle z każdym kolejnym poziomem zwiększa się zarówno liczebność, jak i siła wrogów. A do tego dochodzą również potężni bossowie i śmiercionośne pułapki.

Cuphead (2017)

Cuphead to kolejna gra, która potrafi nas zwieść pozorami. Mamy tu bowiem do czynienia ze wspaniale zaanimowaną platformówką, która przenosi nas do baśniowego świata zamieszkiwanego m.in. przez tytułowego Cupheada oraz jego brata Mugmana.

Przyjemna gra dla najmłodszych? Nic bardziej mylnego. Cuphead jest okrutnie trudną grą, która nie wybacza nawet najmniejszych błędów, a chwilami wymaga od gracza wręcz anielskiej cierpliwości.

Commandos: Behind Enemy Lines (1998)

Jeśli jest jakaś gra, w którą w dzieciństwie bardzo chciałem zagrać, a która z miejsca przytłoczyła mnie swoim poziomem trudności, to jest nią pierwsza odsłona Commandos.

Osadzona w realiach II wojny światowej strategia wymaga precyzyjnego zaplanowania każdego ruchu naszych bohaterów, a przy tym daje nam ogromną swobodę w podchodzeniu do poszczególnych misji. Swobodę, na którą wielu graczy nie było przygotowanych.

W Commandos nikt nie prowadzi nas za rękę. Nie znajdziemy tu też znanych ze współczesnych gier wskaźników i checkpointów. Nawet jeden mały błąd może zdecydować o niepowodzeniu całej misji.

Super Mario Bros: The Lost Levels (1986)

Super Mario Bros nie jest grą, która kojarzy się nam z bardzo wysokim poziomem trudności, choć trzeba uczciwie przyznać, że na ostatnich etapach przygody sympatycznego hydraulika do najprostszych wcale nie należały.

The Lost Levels przenosi jednak przymiotnik "trudny" na zupełnie inny poziom. Wygląda to trochę tak, jakby Nintendo chciało przetestować cierpliwość i oddanie fanów Mario.

Co ciekawe, gra, która w Japonii została wydana jako Super Mario Bros 2, początkowo w ogóle nie ukazała się w USA i Europie. Jej twórcy uznali bowiem, że będzie ona zbyt wymagająca dla zachodniego gracza, co samo w sobie mówi nam sporo o tym tytule.

Sekiro: Shadows Die Twice (2019)

Ten ranking mógłby składać się wyłącznie z gier From Software i prawdopodobnie nikt nie zgłosiłby do niego wówczas większych zastrzeżeń. Japończycy przyzwyczaili nas bowiem do wyjątkowo wyśrubowanego poziomu trudności  w swoich produkcjach.

Jeśli jednak miałbym wybrać najtrudniejszą grę z gatunku soulslike, to mój wybór wcale nie padłby na pierwszą część Dark Souls czy najnowsze Elden Ring, ale na Sekiro: Shadows Die Twice.

Powód? O ile we wszystkich tych grach przyjdzie nam się zmierzyć z bardzo trudnymi przeciwnikami, o tyle jedynie Sekiro wymaga od nas niemal absolutnej perfekcji przy każdym starciu i każdym ciosie.

Samurajska opowieść wraz z kolejnymi spędzonymi z nią godziną zdaje się grą coraz trudniejszą i coraz mniej wybaczającą błędy, a i na początku nie wybacza ich zbyt często. Nie mamy tu też znanego z wielu innych tytułów Souslike poczucia rosnącej siły naszej postaci.

Więcej o: