TikTok zakazany w UE? "Nie zawahamy się przyjąć pełnego zakresu sankcji"

Daniel Maikowski
Nad TikTokiem zbierają się kolejne czarne chmury. Chińska platforma musi jak najszybciej dostosować się do unijnego prawa, o ile chce w dalszym ciągu działać w krajach członkowskich UE.

TikTok to jedna z najpopularniejszych platform społecznościowych na świecie. Wokół należącego do chińskiego koncernu ByteDance serwisu od dłuższego czasu narastają jednak coraz poważniejsze kontrowersje. Wątpliwości budzi to, w jaki sposób serwis dba o prywatność użytkowników, jak również to, w jakim stopniu w jego funkcjonowanie zaangażowany jest rząd Chińskiej Republiki Ludowej. 

Zobacz wideo Wybieramy najlepsze gry 2022 roku. Elden Ring? Wysoko. Ale zwycięzca mógł być tylko jeden [TOPtech]

Do zablokowania TikToka dążą m.in. Stany Zjednoczone. Na początku stycznia Brendan Carr, wysoko postawiony członek amerykańskiej Federalnej Komisji Łączności (FCC), stwierdził w wywiadzie dla indyjskiego dziennika "The Economic Times", że Indie ustanowiły "niesamowicie ważny precedens", decydując się na całkowite zakazanie chińskiego serwisu społecznościowego. 

TikTok został w połowie 2020 roku zbanowany w Indiach wraz z setkami innych chińskich serwisów i programów, które uznano za potencjalne zagrożenie dla "bezpieczeństwa narodowego". Amerykanie podobne obawy wyrażają od dawna i są coraz bliżej nałożenia ogólnokrajowej blokady na popularną społecznościówkę. 

TikTok zakazany w Unii Europejskiej? Jest ultimatum

Teraz okazuje się, że TikTokowi grozi również zniknięcie z Europy. Z informacji agencji Reutera wynika, że Thierry Breton, europejski Komisarz ds. Rynku Wewnętrznego i Usług, postawił chińskiej platformie jasne ultimatum: dostosujcie się do unijnego prawa albo czeka was ban.

W ubiegły czwartek Breton spotkał się w tej sprawie z dyrektorem generalnym TikToka Shou Zi Chew i wezwał jego firmę do wdrożenia unijnej ustawy o usługach cyfrowych (DSA). Breton podkreślił, że TikTok musi dostosować się do unijnych przepisów na długo przed terminem upływającym 1 września. 

Wraz z młodszymi odbiorcami przychodzi większa odpowiedzialność. Niedopuszczalne jest, że dostęp do szkodliwych, a czasem nawet zagrażających życiu treści zajmuje użytkownikom sekundy

- podkreślił Breton.

Nie zawahamy się przyjąć pełnego zakresu sankcji w celu ochrony naszych obywateli, jeśli audyty nie wykażą pełnej zgodności

– dodał.

W odpowiedzi dyrektor generalny TikToka stwierdził, że firma jest zaangażowana we wdrożenie DSA, a także innych unijnych przepisów, takich jak RODO czy kodeks postępowania w zakresie dezinformacji. Breton miał przyjąć tę deklarację sceptycznie i stwierdzić, że UE oczekuje jak najszybszego zaprezentowania wyników, a nie tylko wysiłków. 

Przypomnijmy, że akt o usługach cyfrowych umożliwia nałożenie na firmy takich sankcji, jak grzywna w wysokości 6 procent rocznego światowego obrotu lub nawet całkowity zakaz działalności na terenie Unii Europejskiej. 

UE przyjęła DSA w lipcu ubiegłego roku. Jak czytamy na stronach Parlamentu Europejskiego, akt o usługach cyfrowych jasno określa obowiązki dostawców usług cyfrowych. Ma on umożliwiać walkę z rozprzestrzenianiem się nielegalnych treści, dezinformacją i innymi zagrożeniami społecznymi. Obowiązki te są proporcjonalne do rozmiaru platformy i stwarzanego przez nią zagrożenia dla społeczeństwa.

Więcej o: