Można zarobić na znajomościach. Za rekomendację pracownika firmy potrafią zapłacić 20 tys zł

Brutalna prawda rynku pracy brzmi: najlepsze oferty rzadko kiedy ujrzą światło dzienne. Rozchodzą się pocztą pantoflową w gronie bliższych lub dalszych znajomych. A firmy dobrze to rozumieją. Nie tylko liczą, że ich pracownicy polecą innych, ale też potrafią za to naprawdę hojnie wynagradzać.

- Nie wiesz, czy u ciebie kogoś nie szukają? - większość z nas pewnie już usłyszała to pytanie. A ci, którym jeszcze go nie zadano, mogą się go wcześniej lub później spodziewać. Z badania Millward Brown przeprowadzonego na zlecenie Work Service wynika bowiem, że aż trzy czwarte rodaków szukających pracy zamierza pytać o wakaty właśnie znajomych. Cóż, co do tego, że znajomości i nieformalne układy dynamizują przepływy na rynku pracy, trudno mieć wątpliwości.

Pracodawcy ten scenariusz świetnie znają, dlatego wiele ogłoszeń publikują najpierw w wewnętrznych portalach. Z reguły dopiero, gdy ten kanał zawiedzie, „rzucają” ofertę na rynek. Według rozmaitych szacunków nawet o 40 proc. ogłoszeń rekrutacyjnych statystyczny Kowalski nie ma szans usłyszeć. Dla firmy kandydat polecony przez innego pracownika oznacza same korzyści.      

- Najczęściej rekomendujemy osoby nieprzypadkowe, których kompetencje znamy i wierzymy, że poradzą sobie na nowym stanowisku pracy - uważa Krzysztof Inglot z Work Service. To skraca nie tylko czas, ale i wymownie zmniejsza koszty rekrutacji. Polecenia okazują się tak skuteczne, że w niektórych firmach niemal połowa zespołu to „owoce” pracowniczych rekomendacji.

Połowa poleconych

Tak jest np. w Cartrack Polska, firmie zajmującej się zarządzaniem flotami samochodowymi. Spośród 60 pracowników, 26 pozyskano właśnie drogą poleceń.- Dzięki temu oferta trafia do osób o zbliżonych wartościach, a proces szkolenia i adaptacji w zespole jest o wiele łatwiejszy - słyszę w firmie. 

Chętnie z tego rozwiązania korzystają też duże przedsiębiorstwa. W Centrum Operacyjnym Mercer, pracę dzięki poleceniu innych pracowników znalazło ponad 50 osób (na 400 zatrudnionych łącznie), jedną z nich jest Marta Mojkowska. Jej kandydaturę przełożonym podsunęła koleżanka Marty ze studiów. Przechodziła na inne stanowisko, a firma poszukiwała odpowiedniego kandydata na jej miejsce.

Marta Mojkowska, MercerMarta Mojkowska, Mercer Marta Mojkowska, Mercer

- Ta propozycja trafiała do mnie w odpowiednim momencie, bo chciałam się przekwalifikować - mówi Mojkowska. Wcześniej pracowała jako tłumacz i lektor, ale Mercer skusił ją głównie możliwościami rozwoju. Dziś jest w firmie asystentką, a na konto jej koleżanki wpłynęło kilkaset złotych, za dobrą rekomendację.

- Za polecenie osoby, której rekrutacja zakończy się sukcesem, wypłacamy premię. Jej wysokość jest uzależniona od stanowiska, na które zatrudnialiśmy i waha się od kilkuset złotych do kilku tysięcy - mówi Alma Jenkins Acosta z Globalnego Centrum Operacyjnego Mercer. Pracownicze rekomendacje - lekko licząc - kosztowały firmę ponad 100 tys. zł. Dużo? Przynajmniej o połowę mniej, niż gdyby rekrutację 50 osób powierzyć firmie zewnętrznej. Jak wynika z danych firmy badawczej PwC koszty rekrutacji zewnętrznych wzrosły nad Wisłą w ostatnich czterech latach aż o 43 proc., co wydatnie przyspieszyło decyzje wielu firm o rozwinięciu własnego programu poleceń (w języku HR-owców: programu refferalowego).

W należącym do Shell krakowskim centrum usług wspólnych (Shell Business Operations) taki program działa od lat. A firma aż jedną czwartą zespołu „pozyskała” właśnie w ten sposób. W tej grupie jest Marta Hebda, w jej przypadku potwierdziła się stara prawda, że najlepiej sprawdzają się stare przyjaźnie. - Poleciła mnie koleżanka, z którą znamy się od pierwszej klasy podstawówki. Na studiach razem działałyśmy w organizacji AIESEC, wiele się razem nauczyłyśmy, ale przede wszystkim wiemy, że możemy na siebie liczyć - opowiada. 

Maciej Wituszyński, menedżer ds. rekrutacji w SBO Kraków mówi mi, że niezwykle ceni takie sugestie rekrutacyjne pracowników. - To jedna z najbardziej efektywnych metod pozyskiwania pracowników. Dzięki rekomendacjom trafiają do nas kandydaci bardziej świadomi potencjalnych obowiązków i profilu działalności firmy - tłumaczy.
Rekomendujący wzbogaci się jednorazowo o kilka tysięcy, o ile polecony kandydat zostanie zatrudniony.

W agencji marketingowo-technologicznej MakoLab premie są dwie - również uzależnione od powodzenia procesu rekrutacji. Pierwsza - wypłacana w chwili zatrudnienia kandydata, druga - gdy zakończy się okres próbny (standardowo trwa 3 miesiące). Firma nie podaje konkretów, ale jak udało nam się ustalić, premia ma trzy rozmiary - jest tym wyższa, im wyższe stanowisko obejmie polecany kandydat.

20 tys. za menedżera

Konkrety podaje za to informatyczny gigant - firma Luxoft Poland. Za polecenie pracownika z niewielkim doświadczeniem premia wynosi 500 zł. Jeśli rekomendowany obejmie stołek specjalisty, premia wzrośnie dziesięciokrotnie. Za polecenie menedżera (o ile zostanie zatrudniony) wynagrodzenie jest już naprawdę okazałe - wynosi 10 tys. zł. W przypadku stanowisk poszukiwanych pilnie, kwoty rosną dwukrotnie. Oznacza to, że za menedżera zatrudnionego „na już” pracownik „skasuje” okrągłe 20 tys. zł.

Co więcej, polecać mogą nie tylko zatrudnieni, ale także osoby z zewnątrz firmy, a kandydata można podsunąć Luxoftowi za pośrednictwem formularza internetowego.
„Poleconym” w Luxofcie jest Marcin Majda. - Poleciła mnie znajoma z poprzedniej firmy, wtedy już zatrudniona w Luxoft. Szczerze mówiąc, nie szukałem wówczas pracy i gdyby to była oferta „z ulicy”, pewnie bym się nią nawet nie zainteresował. Ale mając wiedzę i „wewnętrzne” informacje o firmie, postanowiłem zobaczyć, co mogą mi zaoferować - opowiada. Był doświadczonym menedżerem z doktoratem z informatyki, a w firmie objął stanowisko Dyrektora ds. Rozwoju Biznesu.

Dziś, po 2,5 roku w firmie, sam poleca nowych pracowników - dwóch już pracuje. - Jeden to analityk biznesowy, a drugi - senior java developer, zresztą zdążył już awansować na stanowisko lidera zespołu - mówi Majda. I dodaje, że dostęp do nowych ofert ma stale, więc pewnie nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. - Jestem trochę takim ambasadorem firmy wśród znajomych - śmieje się Majda. Ale stanowczo zapewnia, że nie cytuje reklamowych folderów. - Zgadzam się z powiedzeniem „wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma”. Każda firma ma swoje plusy i minusy i o nich rzetelnie opowiadam - mówi.

Od 3 do 10 tys. zł otrzymają pracownicy wrocławskiego centrum Capgemini, o ile z ich polecenia firmę zasili kolejna osoba. Premia jest zależna od stanowiska zatrudnionego. Na nieco niższe „łupy” mogą liczyć pracownicy Nokii (5-7 tys. )., Allegro (5 tys. zł), czy Sii (2 tys. zł). Atos rekomendacje kończące się zatrudnieniem wynagradza - w zależności od stanowiska - premią od 3,6 tys. do 9 tys. zł.