Jeżeli robisz jedną z tych rzeczy, to jesteś na czarnej liście połowy biura

Jedynym bezkonfliktowym środowiskiem pracy jest samotnia pustelnika. Niestety, niewielu ma przyjemność pracować w pomieszczeniu, gdzie jedyną żywą istotą jest paprotka. Jak nie dać się we znaki otoczeniu?

Poniższe zachowania najbardziej dają w kość osobom pracującym w pomieszczeniach typu open space. Tam intymność w zasadzie nie istnieje i przy odrobinie talentu jesteśmy w stanie wkurzyć nawet kilkadziesiąt osób.

Głośne prywatne rozmowy

W każdym biurze znajdzie się osoba, która uważa, że prowadzenie głośnej rozmowy telefonicznej przy biurku nikomu nie przeszkadza. Przecież i tak wszyscy siedzą w słuchawkach. Otóż nie.

Równie kiepskim pomysłem jest rozmawianie i spacerowanie po namiastce korytarza, którą tworzą ściany boksów. Naprawdę sądzicie, że coś, co nie dotyka podłogi i sufitu jest dźwiękoszczelne?

Nieco mniej denerwujące są prywatne ploteczki prowadzone przez współpracowników twarzą w twarz. Pewnie dlatego, że można się do nich dołączyć.

Prowokowanie dyskusji na tematy polityczne

W każdym większym zbiorowisku trafi się osoba, która doskonale wie, że wszystkiemu winni są „Oni”. To ktoś, która ma jedyne słuszne poglądy na wszystko i nie boi się o tym głośno mówić. Prowokuje gorące dyskusje, z których wychodzi w przeświadczeniu, że wygrał, bo nie dał się przekonać, że czarne jest czarne, a białe jest białe. Albo odwrotnie.

Oglądanie bez słuchawek (nie)śmiesznych filmów w internecie

Nie ma nic złego w zrobieniu sobie krótkiej przerwy. Tym, co denerwuje jest fakt, że wielu miłośników takiej rozrywki zapomina o założeniu słuchawek. W związku z czym całe biuro musi słuchać nie tylko rechotu, ale też i tego co dzieje się w nagraniu.

Inna odmiana, to fani muzyki i radia z głośników, których nie interesuje fakt, że nie masz najmniejszej ochoty przez cały dzień wysłuchiwać reklam przerywanych dla niepoznaki piosenkami.

Krytykowanie czyjejś diety

Rozmowa na stołówce zaczyna się mniej więcej tak - „Naprawdę to zjesz?”. A kończy „ W takim razie smacznego, skoro nie obchodzi cię twoje zdrowie.”

W dzisiejszych czasach co druga osoba jest domorosłym dietetykiem, który posiadł wiedzę na temat jedynego i słusznego sposobu odżywiania. Jej obecność łatwo poznać po tym, że w porze obiadowej wszyscy przemykają z kompletnie nieprzezroczystymi pojemnikami i nerwowo rozglądają się w kuchni, czy aby nie stoi w pobliżu.

Jedzenie potraw o intensywnej woni

„Odgrzej sobie rybę w biurowej mikrofali, a nikt ci tego nie zapomni” – ta biurowa sentencja jest bardzo prawdziwa. Niestety, wiele osób wciąż o niej nie wie albo ją ignoruje. Przy czym ryba to wcale nie najgorsze, co może się przytrafić. Pół biedy, gdy ktoś je swoje intensywnie woniejące potrawy w kuchni, ale są też tacy, którzy jedzą je przy biurku. Powszechnie wiadomo, że wszyscy marzą o wąchaniu makreli przegryzanej jajkiem, prawda?

Epatowanie zapachem

Ciężko wytrzymać w towarzystwie osób, które najwyraźniej uwierzyły reklamom i nadmiernie spryskują się perfumami czy dezodorantem. Tymczasem nawet najładniejszy zapach będzie denerwował, gdy jest zbyt silny. Szczególnie, że to co ładne dla jednego, drugiemu może pachnieć niczym nawóz pod pieczarki.

Brudownik pod biurkiem

Niektórym wydaje się, że to co jest pod biurkiem jest – a/ niewidoczne b/niewyczuwalne. W związku z czym umieszczają tam brudne ciuchy po porannej sesji na siłowni albo generalnie urządzają tam dodatkowy składzik na rzeczy, których być może będą potrzebować. Sprzątają to dopiero, gdy coś zaczyna się ruszać, a serwis sprzątający donosi, że odkurzacz został wciągnięty pod biurko.

Traktowanie biurka, jak miejsca do robienia manikiuru

Pół biedy, gdy ktoś poprawia paznokcie lakierem. Gorzej, gdy malowanie połączone jest ze zmywaniem, a zmywacz nie jest z tych bezzapachowych. Jeszcze gorzej, gdy ktoś zaczyna od obcinania i piłowania paznokci połączonego z usuwaniem skórek.

A najgorszą opcją jest robienie pedikiuru w biurze. Przy wszystkich. Z pozostawieniem ścinków paznokci na podłodze.