Prawie 3/4 z nas rozmawia o seksie w pracy. Nie wszystkim się to podoba

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Agencję Pracy Work Express 68 proc. Polaków rozmawia o seksie w miejscu pracy. Na porządku dziennym są zabarwione erotyką żarty, jak i konkretne dyskusje o preferencjach seksualnych. Czy jednak wpływa to korzystnie na naszą wydajność i relacje z współpracownikami?

Według naukowców z Uniwersytetu Toronto i z Uniwersytetu British Columbia, im więcej rozmów o seksie w biurze, tym mniejsza jest wydajność i satysfakcja z wykonywanej pracy. Często też pogawędki tego rodzaju rzutują - nie zawsze korzystnie - na relacje z kolegami i atmosferę w miejscu zatrudnienia.

Potwierdza to Iza, 31-letnia specjalistka z międzynarodowej korporacji.

- Kiedy rozpoczęłam pracę w mojej firmie, od razu uderzyła mnie wylewność, z jaką współpracownicy, w tym przełożeni, rozprawiają między sobą o sprawach łóżkowych. -mówi Iza

- Już po kilku dniach byłam świadkiem rozmowy, w której szef półżartem podpytywał koleżanki o to, co sądzą o filmach pornograficznych. Nie jestem pruderyjna, ale takie zachowanie wydaje mi się po prostu nieprofesjonalne. Przez tego rodzaju sytuacje szef dużo stracił w moich oczach, przestałam postrzegać go jako autorytet.

Fot. shutterstock

W biurze pogawędki o seksie przewijają się często, ale współpracownicy naprawdę rozkręcają się podczas nieformalnych wyjść "na piwo" po pracy, kiedy to alkohol rozwiązuje języki i ośmiela do jeszcze odważniejszych zwierzeń.

- Na jednym ze spontanicznych wyjść do pubu, po kilku piwach, ktoś poruszył temat upodobań seksualnych i moi współpracownicy zaczęli wypytywać się nawzajem, co lubią w sypialni. - opowiada Iza.

- Byli bardzo wylewni i opowiadali wszystko z pikantnymi szczegółami. Byłam tą rozmową strasznie skrępowana. Nie dość, że tak naprawdę nie interesuje mnie, że jedna z koleżanek preferuje seks analny, mąż innej ma problemy z potencją, a szef realizuje z żoną swoje wymyślne fantazje, to jeszcze czułam z ich strony presję.

Oczekiwali ode mnie, że ja również im się zwierzę, na co nie miałam najmniejszej ochoty. Nie lubię łączyć życia zawodowego z prywatnym, a tym bardziej intymnym, poza tym uważam, że byłoby nie w porządku wobec mojego męża wtajemniczać osoby trzecie w szczegóły naszego życia seksualnego. Odpowiedziałam więc wymijająco, jednak czułam, że kolejny raz odżegnując się od tematu dostałam etykietkę "sztywnej", "nudziary", osoby mało otwartej i niegodnej zaufania. Mam wrażenie, że sytuacje takie, jak ta wpływają negatywnie na moje relacje z osobami z pracy, odsuwają mnie od nich. - mówi z żalem.

- Uważam, że warto zastanowić się, czy tak otwarte rozmowy faktycznie rozluźniają atmosferę i zbliżają do siebie ludzi, czy przypadkiem nie są dla kogoś krępujące.

Rozpoczynając tematy związane z seksem należy zatem mieć na uwadze, że 32% Polaków, woli ich w miejscu zatrudnienia nie poruszać. Pamiętajmy, że może to nie tylko wprawić takie osoby w dyskomfort, ale wręcz zostać odebrane jako molestowanie. Może więc lepiej pozostawić tę tematykę na rozmowy ze znajomymi spoza pracy i nie ryzykować pogorszenia atmosfery wśród współpracowników czy utraty autorytetu.