Twierdzili, że w ministerstwie są nieprawidłowości. "Premier jest wściekły"

W listopadzie w mediach pojawiły się nieoficjalne doniesienia o raporcie piętnującym poważne nieprawidłowości w Ministerstwie Finansów. Autorzy dokumentu, wysoko postwawieni urzędnicy resortu, mieli oskarżyć innych o sprzyjanie mafii. Dziś w MF już nie pracują. Jakie są kulisy ich odejścia? Dotarł do nich "Puls Biznesu".

Pod koniec listopada do mediów przedostał się raport czterech urzędników Ministerstwa Finansów, którzy alarmowali o nieprawidłowościach, do których dochodzi zarówno w resorcie jak i Krajowej Administracji Skarbowej.

Raport, który trafił zarówno do premiera Mateusza Morawieckiego, jak i niektórych mediów, jest - co wiemy z nieoficjalnych przecieków - pełen poważnych oskarżeń. Pracownicy rządowych instytucji mieli bowiem, zdaniem twórców dokumentu, wspierać i chronić mafie vatowskie, ułatwiać wyłudzanie podatku. W raporcie padają konkretne nazwiska wysoko postawionych urzędników.

>>> Zobacz także: Opozycja nie szczędzi rządowi ostrych słów w związku ze sprawą Mariana Banasia

Zobacz wideo

Dziś wiemy już, że wszyscy czterej urzędnicy, którzy podpisali się pod raportem, nie pracują w Ministerstwie Finansów. Jak już pisaliśmy wszyscy autorzy raportu oskarżającego dostali od ministerstwa ultimatum: przeprosiny, albo dymisja. 

"Złote resortowe dzieci" zwolnione z resortu

Jak podkreśla "Puls Biznesu" twórcy kontrowersyjnego raportu nazywani są "złotymi dziećmi". Do ministerstwa ściągnął ich bowiem Mateusz Morawiecki. Cała czwórka ma spore osiągnięcia - jeden z autorów raportu stworzył na przykład algorytm ułatwiający wykrywanie wyłudzenia VAT, inny stał za mechanizmem Split Payment, który utrudnia nieuczciwym podmiotom wyprowadzanie podatków. Trudno im zatem zarzucić, by nie wierzyli w sens "dobrej zmiany".

"Premier jest wściekły"

Zgodnie z informacjami, do których dotarł "Puls Biznesu" zwolnienie pracowników Ministerstwa sprawiło, że "premier jest wściekły". Pozbycie się kluczowych dla kwestii podatkowych pracowników, może sprawić trudności w spełnieniu obietnic rządu - pisze gazeta.

Czytaj też: Marian Banaś przekazał dymisję nieformalnie. Oficjalnie nigdy jej nie było. Wypłynęły zdjęcia

"Według jednej narracji mamy do czynienia z działaniami służb, które chcą zdyskredytować sygnalistów, żeby przykryć niewygodne fakty. Według drugiej -  kierownictwo KAS jest bez zarzutu, a raport jest elementem typowych rozgrywek korporacyjnych „pod nowego szefa”, zaś jego autorzy to donosiciele" - wyjaśnia w rozmowie z "Pulsem Biznesu" anonimowy przedstawiciel resortu finansów.