Jest problem z podatkiem bankowym. Rząd wie, że może mieć z niego mniej, niż zaplanował

Rafał Hirsch
Podatki od sektora finansowego są dziwne i złośliwe. Jakby się nie zaplanowało dochodów z tych podatków, to i tak potem te dochody okazują się mniejsze. To podobno prawidłowość globalna. Tak twierdzi ministerstwo finansów

Taki podatek nie udał się i na Węgrzech i w Niemczech i w Wielkiej Brytanii. Wszędzie tam wpływy były mniejsze od zakładanych i mniejsze od wstępnych wyliczeń rządowych. Potwierdza to wiceminister finansów Wiesław Jańczyk w odpowiedzi na interpelację poselską

Fragment odpowiedzi wiceministra finansów na interpelację poselskąFragment odpowiedzi wiceministra finansów na interpelację poselską Ministerstwo Finansów/Sejm

Niestety wiedza o tym, że takiego podatku będzie mniej pieniędzy niż się wyliczyło, bo tak na ogół dzieje się wszędzie nie powstrzymała polskiego parlamentu przed uchwaleniem takiego podatku. No chyba, że ministerstwo finansów o tym odkryciu posłów nie poinformowało w czasie pracy na tą ustawą.

Pierwsze dane o dochodach z podatku bankowego za marzec potwierdzają, to co dzieje się „na ogół” z takimi podatkami. Wpływy wyniosły 364 mln PLN. Tymczasem plan na cały rok zakłada 5,5 mld PLN z tego źródła.

Plan obejmuje tylko 10 miesięcy, bo podatek funkcjonuje od marca. Średnio więc co miesiąc budżet powinien dostawać 550 mln PLN, a nie 364 mln PLN tak jak było w marcu. 364 mln to aż o 34 procent mniej niż 550.

Dochody budżetu państwa po marcu 2016Dochody budżetu państwa po marcu 2016 Ministerstwo Finansów

Do tej pory wiedzieliśmy, że banki zapłaciły mniej od założeń, bo mogły zmniejszyć sobie podatek na przykład: kupując obligacje rządowe, przenosząc część aktywów do spółek-matek za granicą, albo wręcz uruchamiając programy naprawcze.

Dzisiaj wiemy też już, że to prawidłowość światowa. Tak „na ogół” dzieje się wszędzie z podatkami od instytucji finansowych.

Więcej o: