Dostają 500+ i nie chcą więcej pracować? Widocznie to była zła praca

Rafał Hirsch
Dochodzą mnie słuchy o tym, że jak kraj długi i szeroki podnosi się lament rozczarowanych i zaskoczonych przedsiębiorców. Oto pracownicy nie chcą już dłużej u nich robić za 1500 złotych, bo dostają teraz pieniądze od rządu i im się już nie chce. Kto wie, może przedsiębiorcy kiedyś zauważą, że to im się nie chciało.

Naprawdę są leniwi?

Podobno najgorzej jest w gastronomii. W hotelarstwie, rolnictwie przy pracach polowych zapewne podobnie.

Interpretacja sytuacji jest ciekawa: oto grono leniwych nygusów, którzy najchętniej w ogóle by nie pracowali w końcu znalazło się w sytuacji, w której może zrealizować swoje marzenie i przestać pracować.

W ramach tej popularnej interpretacji niektórzy ludzie wolą nie pracować niż pracować, więc jeśli tę samą kwotę pieniędzy mogą dostać za darmo, to zwalniają się z pracy niczego nie tracąc.

Hipoteza alternatywna

Moim zdaniem to może być uproszczenie, bo przecież łatwo sobie wyobrazić inny scenariusz: człowiek pracuje i zarabia 1500 PLN, teraz dostaje w ramach 500+ kolejne 1500 PLN bo ma trójkę dzieci i w efekcie ma 3000 PLN. Trzy tysiące złotych! Nigdy tyle nie miał, nigdy nie myślał, że tyle będzie miał. Człowiek nagle osiągnął poziom dochodu wyraźnie powyżej swoich dotychczasowych oczekiwań.

Ale faktycznie niektórzy w ten scenariusz się nie wpisują i po prostu rezygnują z pracy. Zostają na dotychczasowym poziomie 1500 PLN.

Moim zdaniem to bardzo dziwne, bo wydaje mi się, że ci biedniejsi Polacy raczej nie należą do grona ludzi gardzących pieniędzmi i skoro mogli mieć 3000 PLN zamiast 1500 PLN nie zmieniając niczego w swoim życiu, to powinni z tej możliwości z radością skorzystać. Może zanadto uogólniam ale wydaje mi się, że ciężkie życie nauczyło ich kombinowania na różne sposoby w najróżniejszych szarych strefach, żeby tylko wejść w posiadanie jakiejś koniecznej do życia gotówki. I teraz nagle mają na talerzu dwa razy tyle niż dotychczas i nie chcą? Bo są leniwi? Nie kupuję tej hipotezy zupełnie.

Zła praca

Wydaje mi się, że skoro nie skorzystali, to dlatego, że jednak chcieli coś zmienić w swoim życiu. Zapewne chcieli to zmienić od dawna, ale dotąd nie mieli okazji. Teraz okazja się nadarzyła i to zrobili. Wygląda na to, że korzyść z tej zmiany jest dla nich warta więcej niż 1500 PLN miesięcznie.

Ta korzystna dla nich zmiana to przerwanie dotychczasowej pracy. Jaka w tym korzyść, skoro pieniędzy od tego jest mniej, a nie więcej? Być może chodzi o jakieś inne sprawy, które ludzie uważają za ważne w swoim życiu. Może chodzi o potrzebę szacunku, o godność, o potrzebę posiadania poczucia sensu tego co się robi, albo o potrzebę życia w mniejszym stresie, albo o poczucie niesprawiedliwości. Jest szereg takich spraw, które mogą zdarzyć się w pracy, a które bardzo trudno przekłada się na pieniądze.

Niewykluczone, że ktoś, kogo do tej pory w pracy traktowano w sposób wyjątkowo mało sympatyczny, nie lubi tej pracy tak bardzo, że ucieka z niej przy pierwszej nadarzającej się okazji.

Może dzięki 500+ część ludzi nie odchodzi z pracy z lenistwa, ale uwalnia się od pracy, która jest dla nich codziennym koszmarem.

Może to kolejna fala ludzi, którzy teraz robią to, co ci bardziej zaradni zrobili kilka lat temu, kiedy zwolnili się z pracy i wyjechali do Anglii, czy Irlandii. Kiedy uciekali nie przed PiSem i nie przed PO, w ogóle nie przed polityką, tylko przed chamskim szefem-idiotą.

ZOBACZ TEŻ: 800 mln zł zasiłków dla pracowników z depresją. A można o nich tanio i skutecznie zadbać

Możliwe, że program 500+ ma bardzo ciekawy efekt uboczny. Pokazuje prawdę o bardzo chorym polskim rynku pracy. Bardzo odległym od sytuacji, w której umowa dotycząca czyjejś pracy oznacza porozumienie na warunkach korzystnych dla obu stron. Tak powinno być, prawda? To chyba nie jest nic niesamowitego. Dwie strony się na coś umawiają, żeby mieć z tego jakąś korzyść – pracodawca ma efekt, pracownik ma dochód. Obydwie strony są zadowolone, co nawet może generować kolejne korzyści w postaci lepszej wydajności pracy – pracodawca może mieć z tego większe zyski, a pracownik może po prostu lubić swoją pracę.

To chyba nie jest niemożliwe – lubić swoją pracę, kiedy pracuje się w gastronomii? Wystarczy dogadać się tak, żeby obydwie strony były zadowolone.

Gdyby ludzie lubili swoją pracę, zapewne nie uciekaliby z niej tylko dlatego, że trafił się im dochód od rządu. A gdyby pracodawcy bardziej dbali o pracowników, nie musieliby dzisiaj narzekać, że im uciekają. No ale żeby dbać o pracowników, nie można o nich myśleć jak o leniwych nygusach i samemu trzeba być mniej leniwym.

Obawiam się, że jeśli od jakiegoś pracodawcy pracownicy odchodzą tylko dlatego, że dostali 500+ to świadczy to bardzo źle nie o tych pracownikach, ale właśnie o tym pracodawcy. Tylko, czy on na to sam wpadnie?

Zobacz też: Witek: Marzymy o rozszerzeniu 500 plus