To będzie gorsze niż Brexit. Kolejne uderzenie w Unię może nadejść ze strony Włoch

31 miliardów euro oszczędności mogą stracić Włosi, bo banki w których je ulokowali mają coraz większe problemy. Tymczasem w sondażach politycznych partię premiera Renziego właśnie dogonili zwolennicy wyjścia z Unii Europejskiej. To dla Europy fatalny zbieg okoliczności.

Martwiliście się o to, że Brexit może rozwalić Unię? Dziś wygląda to już mniej dramatycznie niż 2 tygodnie temu, ale za to mamy nowe zagrożenie, które dla Unii Europejskiej może być znacznie gorsze od Brexitu.

Bo konsekwencje wyjścia Włoch z Unii mogą być poważniejsze. Włochy to przecież w przeciwieństwie do Brytanii jedno z państw założycieli wspólnoty europejskiej. A obywatelom Włoch właśnie grożą bardzo poważne straty finansowe, za które mogą zapewne chętnie winić Unię Europejską. 

Sytuacja polityczna się zagęszcza

Tymczasem w sondażach politycznych partię premiera Renziego właśnie dogonił antyunijny Ruch Pięciu Gwiazd założony kilka lat temu przez komika Beppe Grillo.

Wśród jego postulatów jest referendum na temat wyjścia Włoch z Unii. Wg innych sondaży poparcie dla takiego ruchu (zarówno organizacji referendum, jak i samego wyjścia z UE) jest spore. Bliskie 50 procent. Można zakładać, że podobnie jak w Wielkiej Brytanii organizacja referendum będzie oznaczać ogromne prawdopodobieństwo wyjścia Włoch z Unii.

To prawdopodobieństwo może się wkrótce zamienić w pewność, bo na obecną sytuację nakłada nam się teraz coraz bardziej prawdopodobny kryzys bankowy, który w wydaniu włoskim może mieć jedną paskudną cechę.

Włoskie kredyty, których nikt nie spłaca

Włoskie banki mają w swoich księgach całą masę kredytów, które się nie spłacają. Teoretycznie są warte 360 miliardów EUR, ale tak naprawdę są warte zero. To pozostałość po kryzysie i wzroście bezrobocia sprzed kilku lat. Z drugiej strony te same banki mają niebezpiecznie mało kapitału. Taka sytuacja grozi zapaścią – banki mogą przestać ufać sobie nawzajem, ludzie mogą się wystraszyć i pobiec do bankomatów po swoją gotówkę i wtedy bardzo trudno będzie uniknąć kosztownych bankructw.

Włoski rząd chciałby wstrzyknąć we włoski system bankowy 40 mld EUR, aby oddalić zagrożenie, ale nie zgadza się na to Unia Europejska – przyjęte nie tak dawno nowe zasady mówią o tym, że nie ratujemy w UE prywatnych banków pieniędzmi podatników. Banki powinny ratować się same, za pieniądze akcjonariuszy albo swoich wierzycieli.

Na akcjonariuszy chyba nie ma co liczyć – akcje włoskich banków lecą w tym roku na łeb na szyję, szanse na to, że ktoś będzie chciał kupić ich nowe akcje są niewielkie. Od początku tego roku najgorsze włoskie banki spadły na giełdzie o ponad 70 procent.

Pozostają więc wierzyciele. I tu jest sedno groźnej specyfiki włoskiego problemu.

31 miliardów euro zwykłych Włochów może zniknąć

Otóż wierzycielami włoskich banków są w dużej części włoscy obywatele. Ulokowali oni w bankowych obligacjach ponad 30 miliardów euro. Na wykresie niżej widać ich jako „subordinated retail”

To był taki lokalny sposób na niskie oprocentowanie lokat: „dostaniesz nieco większe odsetki, jeśli zamiast lokaty kupisz od nas obligacje. Jest bardziej ryzykowna, bo nie jest objęta gwarancjami, ale przecież jesteśmy dużym poważnym włoskim bankiem, więc ryzyko jest tylko teoretyczne” – tak mogły wyglądać rozmowy sprzedawców z klientami rozpaczliwie poszukującymi dla swoich oszczędności czegoś, co jest bezpieczne i jednocześnie daje większe odsetki niż 0,5% rocznie.

Zgodnie z zasadami unijnymi, jeśli banki nie wyciągną się z kłopotów same, podnosząc swój kapitał, wtedy zrzucić na ratunek powinni się wierzyciele. Czyli te 31 mld EUR zwykłych Włochów może przepaść. Albo Renzi złamie unijne zasady – wtedy ci sami Włosi stracą jako podatnicy (ale będzie to mniej bolesne, bo trudniej zauważalne). Albo banki upadną i wtedy znów ci sami Włosi stracą znacznie znacznie więcej i wpędzą się w kolejne lata recesji i kryzysu.

W każdym wariancie można oczekiwać dalszego wzrostu popularności postaw antyunijnych i wzrostu gotowości do wyjścia z Unii Europejskiej. Jedyne w miarę pozytywne wyjście to jakiś ratunek z zewnątrz. Ale na razie go nie widać.

Bieg wypadków nabiera tempa

Sytuacja jest gorąca: w weekend ministrowie finansów strefy euro odmówili Włochom jakiejkolwiek pomocy. W poniedziałek Unicredit (kontrolujący także polskie Pekao SA) zapowiedział zmiany i oszczędności w banku. We wtorek udało mu się sprzedać za kilkaset milionów euro mały bank zależny - FinecoBank. To dobry znak – akcje Unicredit podrożały dziś dzięki temu o 13 procent, ale to nie rozwiązuje całego problemu. We Włoszech są banki w gorszej niż Unicredit sytuacji, którego już nie mają czego sprzedać. Wśród nich między innymi najstarszy bank świata – założony w piętnastym wieku Banco Monte dei Paschi di Siena. 

Jeśli włoskie banki się zawalą, skutki gospodarcze i polityczne dla całej Europy, w tym dla nas, będą znacznie gorsze niż te związane z Brexitem.

Więcej o: