LIBOR czyli najdziwniejsza historia tego roku na rynkach finansowych

Rafał Hirsch
Wiemy, że cały świat jest mocno zadłużony. Większość tych długów jest w dolarach i nie stanowią one dla nikogo problemu. Żyjemy w czasach rekordowo niskich stóp procentowych, więc obsługa tych kredytów do tej pory kosztowała niewiele. Ale to się właśnie zmienia. A najciekawsze jest to, dlaczego to się zmienia.

Z góry uprzedzam, że nie znam odpowiedzi na pytanie „I co z tego wynika dla nas, albo dla zwykłego przeciętnego Polaka”. Możliwe, że nic. Ale mimo to uważam, że to bardzo ciekawa historia.

LIBOR czyli najważniejsza stopa procentowa świata

Blisko 7 bilionów dolarów na całym świecie. Tyle wynosi wartość wszystkich kredytów, których oprocentowanie uzależnione jest od stopy procentowej o nazwie LIBOR USD. Stopa LIBOR wyliczana jest raz dziennie na podstawie transakcji, jakie zawierają ze sobą światowe banki w ramach wzajemnych rozliczeń. W Polsce świetnie znany frankowiczom jest LIBOR CHF, czyli stopa procentowa dla franków szwajcarskich. Na świecie jednak najpopularniejsza jest stopa dla dolara.

Ta stopa ostatnio wyraźnie rośnie. Jest najwyżej od ośmiu lat i wygląda tak

Teraz robimy przeskok o osiem lat wstecz. Bankructwo Lehman Brothers w 2008 było tak znaczące i dotkliwe ponieważ wywołało kilka wstrząsów wtórnych, w których ludzie w róznych miejscach rynku tracili ogromne pieniądze. Jednym z tych miejsc były fundusze rynku pieniężnego. Superbezpieczne, nastawione bardziej na to, żeby nie stracić niż na to, żeby zarobić. Najmniej ryzykowna forma inwestowania jaką można sobie wyobrazić. W wyniku paniki po Lehmanie nawet takie fundusze w niektórych przypadkach musiały bankrutować.

Amerykanie chcą poprawić system

W 2014 SEC czyli amerykański odpowiednik naszego KNF wprowadził w związku z tym szereg zmian dotyczących działania funduszy rynku pieniężnego. Wszystkie zmiany miały zapobiec powtórzeniu się sytuacji z 2008. Miały sprawić, że system będzie lepszy, bo bardziej bezpieczny. Zmiany wchodzą w życie dzisiaj, ale w tych funduszach jest już znacznie mniej pieniędzy niż kilka lat temu. Według szacunków Bloomberga inwestorzy wycofali z nich około biliona dolarów, własnie z powodu zapowiadanych zmian.

Wg nowych rekomendacji SEC fundusze rynku pieniężnego aby zapobiegać panikom będą mogły w sytuacji podbramkowej zawiesić wypłacanie kasy inwestorom. Będą mogły wprowadzić prowizje od takich wypłat, aby klientów dodatkowo zniechęcić do takiego ruchu i ostudzić ich rozpalone emocjami głowy. Co najważniejsze jednak – będą musiały na bieżąco raportować ile jest warta jednostka uczestnictwa w funduszu, co oznacza, że ta wartość będzie się zmieniać. Do tej pory ta wartość była stała – było to możliwe dzięki zaokrągleniom. Fundusz rynku pieniężnego przynosi minimalne zyski (bo jest od bezpieczeństwa, a nie od ryzykowania) mniejsze niż jeden cent na dolara dziennie. Po zaokrągleniu wartość jednostki codziennie była więc równa dokładnie 1 dolara. Teraz wartość trzeba będzie podawać z dokładnością do czterech cyfr po przecinku, czyli co do jednej setnej centa.

Na pierwszy rzut oka nie ma w tym nic złego, ale ta zmiana sprawia, że dłużej będzie trwać rozliczanie transakcji. Do tej pory było to błyskawiczne, bo wszyscy wiedzieli, że jednostka funduszu zawsze jest warta dolara. Teraz trzeba będzie się zagłębiać w cztery cyfry po przecinku, klient funduszu będzie więc musiał czekać dłużej na swoją gotówkę. To główny powód ucieczki z tych funduszy – ich główną zaletą jest płynność – to, że klient może z nich wyciągnąć swoje pieniądze praktycznie w mgnieniu oka. Teraz już tak nie będzie.

Banki mają teraz trudniej

Co to ma do LIBORu? Otóż te fundusze inwestowały pieniądze od klientów pożyczając je bankom. Na bardzo krótkie okresy, na dzień, albo parę dni. Miały z tego minimalne odsetki, a banki miały wygodne źródło finansowania swojej działalności – tańsze niż depozyty od ludzi. Skoro klienci zabrali swoje pieniądze z funduszy, to te fundusze nie pożyczą tych pieniędzy bankom, a więc banki muszą szukać ich w innym miejscu. Tym miejsce jest rynek międzybankowy. Im bardziej właśnie tam szukają pieniędzy, tym bardziej te pieniądze tam drożeją. Czyli rośnie stopa procentowa. A stopa procentowa na rynku międzybankowym to LIBOR. Dlatego LIBOR dolarowy tak bardzo poszedł w górę.

Wyższe odsetki na całym świecie

Ta historia jest potencjalnie istotna dla całej gospodarki światowej, bo w dolarach zadłużony jest cały świat. Teraz przez to, że Amerykanie chcieli swoje bezpieczne fundusze uczynić jeszcze bezpieczniejszymi cały świat musi płacić od kredytów dolarowych wyższe odsetki. W Polsce takich kredytów prawie nie ma, ale w krajach takich jak na przykład Rosja czy Turcja, a przede wszystkim Chiny to może być problem. Przyspieszone spłacanie dolarowych długów przez firmy w Chinach (takie na wszelki wypadek, póki nie jest za późno) jest jednym z czynników, które sprawiają, że chiński juan jest najsłabszy od sześciu. Aby spłacić dług w dolarach trzeba kupić dolary. Kupując je za juany chińskie firmy osłabiają juana. Podobna historia była z rosyjskimi firmami i rekordowym osłabieniem się rubla dwa lata temu, kiedy to Rosjanie musieli nagle spłacać dolarowe długi po wprowadzeniu międzynarodowych sankcji.

Generalnie większość bankructw państw i kryzysów na świecie w ostatnich kilkudziesięciu latach było wywołanych wzrostem kosztów obsługi długów w dolarach. Tyle, że zwykle za tego typu ruchem stały problemy w samych Stanach – wysoka inflacja, podwyżki stóp procentowych przez Fed itp. Dziś cały zadłużony świat znów może mieć problem z długiem w dolarach, ale tym razem przyczyną jest jeden niewinnie wyglądający pomysł urzędników, którzy przecież chcieli dobrze.