Minister Morawiecki i jego prognozy. Dużo, często i niestety niecelnie

Rafał Hirsch
Wicepremier Morawiecki powiedział, że nie widać ryzyka dla wzrostu gospodarczego w 2017 powyżej 3 procent. Jednak jego dotychczasowe prognozy dotyczące roku 2016 się nie sprawdzały. Tymczasem bank PKO BP twierdzi, że w końcówce roku tempo wzrostu może spaść w okolice 2 procent.

Minister rozwoju i finansów w rozmowie z PAP mówi, że spadek tempa wzrostu PKB do 2,5 procent w trzecim kwartale jest przejściowy i dotyczy całej Europy. Natomiast w 2017 mają ruszyć w Polsce inwestycje, dzięki czemu koniunktura znów się poprawi. Zdaniem wicepremiera w efekcie wzrost o ponad 3 procent w przyszłym roku jest niezagrożony.

Warto tu pamiętać o trzech sprawach. Po pierwsze jeśli minister Morawiecki mówi o wzroście o ponad 3 procent w 2017 to i tak obniża wcześniejsze rządowe prognozy, bo kilka miesięcy temu Ministerstwo Rozwoju twierdziło, że w 2017 możliwy jest wzrost o 4 procent. 

Minister Kwieciński prognozuje szybki wzrost PKB w 2017Minister Kwieciński prognozuje szybki wzrost PKB w 2017 źródło: parlamentarny.pl

W budżecie na 2017 zapisano, że wzrost w przyszłym roku sięgnie 3,6 procent. W tym kontekście mówienie tylko o „ponad 3 procent” brzmi jak obniżanie oczekiwań w stosunku do tego, co jest w budżecie.

Po drugie sam Mateusz Morawiecki w prognozowaniu wzrostu PKB nie jest dobry. Na początku tego roku wydawało mu się, że 2016 przyniesie wzrost o 3,8 procent, potem zapowiadał ponad 3,5 procent, potem około 3,5 procent, potem raczej 3,3 procent. Żadna z tych prognoz nie ma już szansy na realizację

Prognozy Mateusza MorawieckiegoPrognozy Mateusza Morawieckiego next.gazeta.pl

Po trzecie spadek tempa wzrostu w trzecim kwartale do 2,5 procent to prawdopodobnie nie koniec spowolnienia gospodarczego. Analitycy banku PKO BP (dotychczas nastawieni dość optymistycznie) zapowiadają, że w czwartym kwartale tempo wzrostu PKB spadnie do nie notowanych od ponad trzech lat dwóch procent

Jeśli zapowiedź PKO się sprawdzi, to wzrost PKB w całym 2016 sięgnie tylko około 2,8 procent. Będzie to więc najgorszy dla polskiej gospodarki rok od roku 2013.

Zdaniem PKO BP ożywienie gospodarcze nadejdzie dopiero w drugiej połowie 2017.