Oto największe rynkowe ryzyko w Europie w tym roku. Coraz gorsze sondaże dla Merkel

Rafał Hirsch
Mamy bardzo zaskakującą zmianę w sondażach politycznych w Niemczech. Przewaga partii Angeli Merkel nad największym konkurentem zniknęła. Z punktu widzenia pogrążonej w niepewności gospodarki europejskiej to nie jest dobra sytuacja.

Najnowsze sondaże polityczne w Niemczech pokazują znaczący wzrost popularności lewicowej SPD. Parę dni temu dystans między SPD a CDU Angeli Merkel wynosił już tylko 4 punkty procentowe: CDU miał 33 procent, a SPD 29 procent poparcia. 

W poniedziałek Bild opublikował pierwszy od wielu lat sondaż, w którym CDU jest na drugim miejscu, a największym poparciem cieszy się SPD:

Taka zmiana sytuacji oznacza, że Merkel już ma z kim przegrać. Perspektywa zmiany władzy w kraju z największą gospodarką w Europie może być czynnikiem hamującym ożywienie gospodarcze, bo może wystraszyć inwestorów i przedsiębiorców. Natomiast rynki finansowe im bliżej wrześniowych wyborów tym bardziej będą mogły być podatne na to, co dzieje się w niemieckich sondażach.

Wcześniej, w maju będziemy mieć wybory prezydenckie we Francji z Marine Le Pen w jednej z głównych ról, ale tu rynki są przekonane, że Le Pen nie będzie w stanie wygrać w drugiej turze i dojść do władzy. W przypadku Niemiec sytuacja jest zdecydowanie bardziej płynna.

Angela Merkel jest postrzegana jako ostatni ważny gracz polityczny na świecie, który reprezentuje wartości demokratyczne, liberalne i prorynkowe. Szef największego funduszu inwestycyjnego na świecie – Larry Fink z Blackrock nazwał ją nawet ostatnio moralnym liderem w coraz bardziej skłóconym świecie. Dlatego ewentualne wyniki sondaży wskazujące na możliwą porażkę Merkel mogą być przyjmowane na rynkach ze sporymi emocjami.

W ubiegłotygodniowym sondażu dla telewizji ARD okazało się, że gdyby Niemcy wybierali kanclerza bezpośrednio, to Angelę Merkel wyraźnie pokonałby Martin Schulz - były szef Parlamentu Europejskiej i lider lewicowej SPD. Tutaj tez widać zasadniczą różnicę między sytuacją polityczną w Niemczech, a tym co dzieje się w USA, Wielkiej Brytanii czy Francji. W walce o władze w Berlinie nie uczestniczą populiści. SPD to obecna na niemieckiej scenie od wielu lat partia mainstreamowa.

Niemiecka umiarkowana lewica deklaruje, że chce łagodniejszej polityki wobec zadłużonego południa Europy, większego skupienia się na walce z nierównościami dochodowymi. SPD prawdopodobnie nie upierałoby się przy utrzymywaniu nadwyżek budżetowych tak bardzo jak CDU Angeli Merkel i Wolfganga Schaeuble. Nie wiadomo też, czy pod rządami lewicy Niemcy nadal blokowałyby pomysły emitowania przez strefę euro „wspólnego” długu i ogólnoeuropejskich gwarancji bankowych.

ZOBACZ JAK NIEMCY PILNUJĄ FINANSÓW: Niemiecki budżet 2017 - wydatki większe niż przed rokiem, ponad połowa na cele socjalne. Deficyt? Zero.

Porażka Merkel i Schaeuble z pewnością byłaby więc wstrząsem i końcem pewnej epoki w strefie euro, ale z czysto gospodarczego punktu widzenia nie musiałaby jej szkodzić. Jednak sama niepewność związana z wynikiem głosowania będzie sprawiać, że niemieckie wybory i kampania wyborcza będą mieć w 2017 tak samo duży wpływ na rynki i gospodarkę, co w 2016 Brexit i wybory w USA.

Zobacz też: Niemcy chcą zmienić Unię Europejską w superpaństwo? Tak twierdzi TVP