Inflacja może dalej rosnąć. Wszystkie warunki są spełnione

Rafał Hirsch
Inflacja jest wtedy, kiedy ci, którzy decydują o cenach, postanawiają je podnieść. Dlaczego je podnoszą? Wydaje mi się, że powody są zawsze tylko dwa. Albo nie mają wyjścia, albo uznają, że na tym skorzystają, a nie stracą.

Polska gospodarka szybko zbliża się do momentu, w którym obydwa te warunki będą spełnione jednocześnie.

Nie mają wyjścia

Coraz więcej przedsiębiorców nie ma wyjścia, bo za szybko rosną im koszty pracy. Wskazywały na to ostatnio chociażby badania wykorzystywane przy konstrukcji wskaźnika PMI. Koszty pracy rosną, bo zmienia się sytuacja na rynku pracy. Nie ma pracowników, do tego dochodzi szybszy wiek emerytalny. W efekcie aby zdobyć nowych pracowników, albo nawet utrzymać dotychczasowych, żeby nie uciekli, trzeba płacić więcej.

Przez pewien czas firma wyższe koszty może brać na siebie, zwłaszcza jeśli popyt na rynku jest duży i można też zwiększać przychody. Ale w końcu zawsze dochodzi się do bariery i ostatnie dane sugerują, że coraz więcej firm już przy niej jest.

Pozostają dwa wyjścia: albo z braku ludzi ograniczyć produkcję, albo podnieść ceny. Swoją drogą ograniczanie produkcji czyli zmniejszanie podaży także powinno wywołać inflację. Czyli te dwa wyjścia prowadzą do tego samego.

ZOBACZ TEŻ: Są pierwsze sygnały, że sytuacja na rynku pracy już zaczyna szkodzić polskiej gospodarce

Mamy mniej pracowników, niż potrzebuje gospodarka. W efekcie ich praca staje się droższa, a skoro tak, to produkty i usługi, które dzięki ich pracy powstają też będą droższe.

Nie stracą na tym

Zazwyczaj głównym ryzykiem, które odstrasza firmy od podnoszenia cen jest ryzyko utraty klientów, którzy mogą pójść do bardziej atrakcyjnej cenowo konkurencji.

Aby tak się stało muszą jednak być spełnione dwa warunki.

Po pierwsze konkurencja musi faktycznie mieć niższą cenę. I tu wracamy do sytuacji na rynku pracy, która dotyczy większości firm, a nie tylko wybranych. Bardzo możliwe jest więc, że na podwyżki cen będą decydować się wszyscy producenci. W efekcie konkurencję bardziej atrakcyjną cenowo będzie dość trudno znaleźć.

Po drugie klient musi oczekiwać, że cena nie wzrośnie. Musi być przekonany, że cena jest taka jak zwykle. A kiedy zobaczy że jest wyższa musi się na tyle mocno zdenerwować i oburzyć, że nie skończy się na machnięciu ręką i marudzeniu pod nosem. Tylko wtedy zdecyduje się na wysiłek poszukania innego dostawcy danego towaru czy usługi.

Inaczej mówiąc to kwestia oczekiwań inflacyjnych. Znacznie łatwiej podnieść cenę klientom, którzy są już pogodzeni z losem, którzy już tyle się naczytali i nasłuchali o tym, że ceny rosną, że doszli do wniosku, że nie ma wyjścia i trudno. 

Oczekiwania inflacyjne rosną 

Dla kogoś, kto zakłada że cena jest wyższa, nalepka z faktycznie wyższą ceną nie jest niczym szokującym, ani oburzającym. Taki klient z pewnością nie będzie z tego powodu szukać innego sklepu.

To właśnie oczekiwania inflacyjne zarówno producentów, jak i konsumentów są kluczowe dla tempa wzrostu cen. Jeśli każdy zakłada że ceny wzrosną, to one rosną. Widać to świetnie każdorazowo w przypadku zapowiedzi wprowadzenia nowych podatków. Kiedy np. we wrześniu rząd zapowiada, że od stycznia wzrośnie VAT, to ceny z tego powodu rosną już w październiku, nie w styczniu. Bo skoro wszyscy wiedzą, że ceny pójdą w górę od stycznia, to równie dobrze zgodzą się na te wyższą cenę już w październiku. Wzrost ceny jest zgodny z ich oczekiwaniami.

Dlatego tak zwane zakotwiczanie oczekiwań inflacyjnych było najważniejszym celem, który realizował Leszek Balcerowicz po 1989 r. Aby ceny przestały rosnąć ludzie muszą uwierzyć, że one nie muszą rosnąć. To zakotwiczanie zajęło w Polsce kilkanaście lat. A potem przez dwa lata mieliśmy nawet leciutką deflację.

Ale wygląda na to że to się już kończy. Z jednej strony firmy muszą podnosić ceny, bo im rosną koszty.

ZOBACZ TEŻ: Nagły wzrost kosztów pracy w Polsce. Czyżby podwyżki płac stawały się bardziej powszechne?

A z drugiej najnowsze dane wskazują zarówno na wzrost cen, jak i właśnie na wzrost oczekiwań inflacyjnych. Profesor Maria Drozdowicz z SGH, przy okazji publikacji ostatniego wskaźnika przyszłej inflacji pisze, że jej badania wskazują na aż dwukrotny wzrost oczekiwań inflacyjnych konsumentów w ostatnich miesiącach.

Fragment publikacji o Wskaźniku Przyszłej InflacjiFragment publikacji o Wskaźniku Przyszłej Inflacji źródło: BIEC

W sytuacji, w której sprzedawca bardzo potrzebuje podnieść cenę, a  z drugiej strony odbiorca zaczyna się tego spodziewać i zaczyna się z tym oswajać nie ma możliwości, żeby ta cena nie wzrosła. Dodatkowo w Polsce ostatnio dość wyraźnie rośnie średnia płaca (bo wymusza to sytuacja na rynku pracy), co może oznaczać, że część kupujących może nawet dojść do wniosku, że ich stać na to, żeby płacić za zakupy nieco więcej.

To wszystko razem sprawia, że warunki do powrotu inflacji mamy dziś w Polsce idealne.

Jak zmieniły się ceny podstawowych produktów od wejścia Polski do Unii Europejskiej?