Oto wydarzenia roku 2017 w gospodarce. Ciężko wybrać to jedno najważniejsze

Rafał Hirsch
To był tak ciekawy i zaskakujący gospodarczo rok, że uszeregowanie tego, co się działo w formie rankingu, jest praktycznie niemożliwe. Wybrałem więc cztery główne wydarzenia oraz kilka innych, które warto zapamiętać.

1. Braki ludzi na rynku pracy

Jeszcze kilka lat temu to było absolutnie nie do pomyślenia. Po kraju o wysokim bezrobociu pozostało wspomnienie, a dziś Polska jest miejscem, gdzie bezrobocia praktycznie nie ma. W wielu miejscach stopa bezrobocia jest w okolicach 3 procent. W tych „najtrudniejszych” województwach zeszliśmy poniżej 10 procent, czyli też jest znacznie lepiej niż w ciągu wielu poprzednich lat. 

Po prawdzie, specjaliści od demografii od dawna zapowiadali, że tak będzie. Jeśli w przyszłości liczba ludności ma się zmniejszać, to siłą rzeczy musimy przejść przez fazę, kiedy dzięki coraz mniejszej liczbie ludzi w wieku produkcyjnym znikną bezrobotni, bo wciąż rosnąca gospodarka ich wszystkich zatrudni. No, może prawie wszystkich. 

W 2017 roku pierwszy raz w historii polskie firmy zaczęły w tak dużej skali wskazywać na problem ze znalezieniem pracowników na rynku. Sytuacja jest coraz bardziej poważna, bo coraz częściej nie ma komu realizować na przykład kontraktów budowlanych. Z drugiej strony w takiej sytuacji firmy muszą kusić pracowników coraz większymi zarobkami. Płace w Polsce są wciąż niskie, ale rosną coraz szybciej

Polskie PKB rośnie szybko wciąż głównie dzięki konsumpcji, ale nie jest ona już napędzana tak w 2016, programami typu 500 plus. Tym razem za wzrost konsumpcji odpowiada prawie w całości rynek pracy, czyli wzrost zatrudnienia, wzrost płac i spadek bezrobocia. 

Za kilka lat będziemy mówić o roku 2017, że był to czas, w którym firmy w Polsce nie mogły znaleźć ludzi do pracy, bo bezrobocie w bardzo wielu polskich powiatach po prostu zniknęło.

2. Odrodzenie strefy euro

To, że polskie firmy wciąż zwiększają produkcję i muszą zatrudniać nowych ludzi (których coraz trudniej znaleźć) to po części efekt tego, co dzieje się na rynkach unijnych, czyli rynkach zbytu dla naszych eksporterów. Rok 2017 to rok najszybszego wzrostu gospodarczego w UE od 2011 roku i najlepszych nastrojów w unijnych firmach od wielu lat. 

Jeszcze dwa lata temu Unia była w kryzysie. Dziś, pierwszy raz od wielu lat, wygląda lepiej niż Azja czy Stany Zjednoczone. Każdy kryzys kiedyś się kończy, nadmiernie zadłużone firmy w końcu kiedyś kończą te zadłużenie spłacać i znów zaczynają myśleć o rozwoju, a konsumenci widząc spadające bezrobocie przestają się bać i znów mogą więcej wydawać w sklepach. W 2017 r., po dwóch latach polityki ujemnych stóp procentowych, która miały zmuszać firmy do inwestowania pieniędzy zamiast trzymania ich w bankach, to w końcu zadziałało. 

Kolosalnym czynnikiem wpływającym na nastroje w biznesie i wśród konsumentów miała też polityka i jej konsekwencje. Po pierwsze szybko okazało się, że na brexicie to Wielka Brytania traci więcej niż Unia, zmalało więc ryzyko tego, że kolejne kraje będą Unię opuszczać. Po drugie nie sprawdziły się prognozy zwycięstwa we Francji Marine Le Pen. W efekcie pod koniec roku ożywienie w gospodarce francuskiej jest równie duże co w niemieckiej – to też zdarza się pierwszy raz od wielu lat. 

Za kilka lat będziemy pamiętać, że strefa euro w końcu wyszła z kryzysu i weszła w nową fazę wzrostu gospodarczego właśnie w 2017 roku.

3. Artykuł 7

Istnieje spore prawdopodobieństwo, że Unia po uporaniu się z kryzysem gospodarczym skupi się na reformach i w najbliższych latach będzie iść w stronę większej integracji, dzięki której będzie bardziej efektywna. Istnieje też ryzyko, że w procesie tym nie będzie uczestniczyć Polska, która z władzami Unii jest w coraz większym konflikcie. Rekomendacja uruchomienia przez Unię procedury z artykułu siódmego unijnego traktatu jest samo w sobie jednym z najważniejszych i najbardziej pamiętnych wydarzeń 2017 roku. 

Nawet jeśli ryzyko uruchomienia sankcji wobec Polski jest małe, to jednak sam fakt konfliktu niepotrzebnie zwiększa ryzyko polityczne i psuje Polsce wizerunek wśród inwestorów zagranicznych. Próba uzależnienia polskiego wymiaru sprawiedliwości od kontroli polityków sprawia, że ryzyko prawne jakichkolwiek inwestycji w Polsce rośnie w sposób kolosalny. To wszystko może w przyszłości poważnie hamować rozwój gospodarczy Polski. Kwestie postrzegania przez firmy ryzyka i tego jak się kształtują oczekiwania przedsiębiorców są bardzo złożone, ale cały problem można symbolicznie sprowadzić własnie do sprawy artykułu siódmego. Sprawy, z którą rok 2017 z pewnością będzie się w przyszłości kojarzyć.

4. Bitcoin

Przepraszam, ale nie napiszę tu o ile w 2017 roku podrożał bitcoin. Nie ma to moim zdaniem żadnego znaczenia, zdecydowana większość z nas i tak na tym nie zarobiła. Pewnie nawet nie miała zamiaru. Ale z pewnością faktem jest, że tak kosmiczne wzrosty ceny czegokolwiek na rynkach finansowych nie zdarzają się często. Inwestorzy i osoby zainteresowane rynkami finansowymi z pewnością jeszcze długo będą wspominać 2017 jako rok bitcoina.

A do tego jeszcze w 2017 roku mieliśmy: 

- powrót inflacji (masło!!!! jajka!!! jak to wszystko podrożało!!! Dobrze, że cukier potaniał)

- wejście w życie wieku emerytalnego na poziomie 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn (przez co w systemie emerytalnym będzie większa dziura, a emerytury będą niższe, za to podatki pewnie kiedyś przez to trzeba będzie podnieść)

- nadwyżkę w budżecie przez pół roku, co się dotąd nigdy nie zdarzyło (bo rząd świetnie sobie radzi z podatkami, dostał mnóstwo pieniędzy z zysku NBP i wydawał mniej niż zakładał)

- walutę prawie najmocniejszą na świecie (złoty w ostatnich dniach roku przegrał wyścig z czeską koroną i jest w 2017 drugą najmocniejszą walutą świata, głównie dlatego, że w 2016 był jedną z najsłabszych)

- wielką obniżkę podatków dla najbogatszych w USA (czyli dowód na to, że Trump jednak ma minimalną większość w amerykańskim parlamencie, co samo w sobie jest dla nas nawet ważniejsze od ich podatków)

- kolejny rok hossy na prawie wszystkich giełdach świata (rekord wszechczasów na Wall Street bito w tym roku chyba kilkadziesiąt razy, a nasz WIG urósł o 23 procent)

- wzrost PKB o ponad 4 procent (bardzo ładny wynik, rok temu nikt takiego nie prognozował)

Tyle wspomnień i podsumowań wystarczy. Kolejne już za rok. Szczęśliwego Nowego Roku.