Jeśli chcesz wiedzieć dlaczego giełdy tak spadły, musisz się nauczyć nowego skrótu. Winien jest XIV

Rafał Hirsch
W skrócie XIV nie chodzi o liczbę 14 w zapisie rzymskim. XIV to symbol oznaczający fundusz inwestycyjny, który gra na spadek zmienności na rynkach. W poniedziałek tego typu fundusze uruchomiły lawinę, która doprowadziła do tego, że z giełdy w USA wyparowało 1,25 biliona dolarów.

Co to jest VIX?

Żeby zrozumieć co to jest XIV najpierw trzeba wiedzieć co to jest VIX. VIX to jeden z najpopularniejszych instrumentów finansowych w USA, często nazywa się go indeksem strachu. Mierzy on poziom zmienności na rynku – czyli nie tego, czy coś rośnie, czy spada, tylko tego czy mocno huśta. V w nazwie VIX pochodzi od słowa volatility, czyli zmienność. 

Oblicza się go według mocno skomplikowanego wzoru uwzględniającego notowania opcji, czyli zakładów między inwestorami o to jaką wartość w określonym momencie w przyszłości będzie mieć jakiś indeks, albo akcje jakiejś spółki.

Generalnie chodzi o to, że wzrost zmienności na rynku jest zwykle rezultatem zwiększonego niepokoju wśród inwestorów, którzy z jakiegoś powodu tracą rezon i zaczynają dygotać. VIX własnie wtedy rośnie - stąd nazwa „indeks strachu”.

Co to jest XIV?

Skoro VIX to instrument finansowy, to można na jego bazie tworzyć kolejne, np. kontrakty terminowe na VIX, albo fundusze inwestycyjne zarabiające na jego ruchach. I tu dochodzimy do XIV (spostrzegawczy zauważyli, że XIV to odwrotność VIX). XIV to fundusz zarabiający na spadkach indeksu VIX. Czyli zarabiający na spadku zmienności na rynku. Jeden z wielu podobnych, ale wśród nich najpopularniejszy. Zarabiający w ostatnich miesiącach nieźle, bo przez ten czas giełda rosła sobie powoli i systematycznie bez większych zrywów. Tak więc zmienność była mała i coraz mniejsza.

Zyski XIV i innych tego typu funduszy zachęcały coraz większe grono inwestorów do zainwestowania w taką strategię. Obstawianie spadku zmienności zrobiło się popularne. I tu się robi naprawdę ciekawie.

Moda na XIV

Analityk Goldman Sachs Rocky Fishman przed XIV ostrzegał już 11 stycznia. W liście do klientów pisał, że jeśli któregoś dnia zmienność na rynku mierzona indeksem VIX wzrośnie, to kapitał zaangażowany w XIV zacznie przynosić straty. W efekcie możemy mieć na rynku wstrząs. Wskazywał, że od niedawna pieniądze postawione na spadek zmienności są większe niż te postanowione na wzrost zmienności i że taka sytuacja zdarza się dopiero drugi raz w historii.

W funduszach tych ulokowano wg Bloomberga około 3 mld dolarów, a wg Goldman Sachs około 5 mld dolarów. Niezależnie od tego, która liczba jest prawidłowa, w skali całego rynku jest to kwota niewielka. Ale wystarczająco duża, aby wstrząsnąć notowaniami kontraktów terminowych na VIX. W sytuacji, w której na rynku zrobi się nerwowo i VIX zacznie rosnąć, wszystkie fundusze grające na spadek zmienności będą musiały ratować się przed stratami, kupując kontrakty na VIX i tym samym dodatkowo windując ich notowania.

Tutaj należy wprowadzić na scenę kolejny podmiot – czyli tak zwane risk-parity funds. Fundusze hedgingowe, które nie mają stałej struktury inwestowania (na przykład 70 proc. w akcji, 30 proc. w obligacje), tylko nieustannie ją dopasowują do poziomu ryzyka na rynkach. VIX jest właśnie miernikiem ryzyka na rynku akcji. Jeśli więc VIX gwałtownie rośnie, to wszystkie risk-parity funds zabierają swoje pieniądze i uciekają z rynku akcji unikając nadmiernego ryzyka. Oczywiście w ten sposób napędzają dalsze spadki notowań akcji. Cały ten łańcuch zależności przedstawił na Twitterze Mikołaj Raczyński z Noble Funds TFI.

Taki scenariusz mieliśmy na Wall Street pod koniec sesji w poniedziałek. Spadki mieliśmy przez cały dzień, ale w ostatniej godzinie notowań pogłębiły się one gwałtownie. Zdaniem wielu komentatorów w USA za tym pogłębieniem stały właśnie fundusze grające wcześniej na spadek zmienności, które ratowały się przed nagłą śmiercią i fundusze risk-parity, które uciekały z giełdy.

W efekcie w ciągu jednego dnia wycena spółek na giełdzie w USA zmniejszyła się o 1,25 biliona dolarów. Natomiast VIX w poniedziałek zaliczył największy jednodniowy wzrost w swojej historii

Oczywiście w efekcie nagłego wzrostu zmienności kapitał ulokowany w funduszach grających na spadek zmienności takich jak XIV uległ w sporej większości anihilacji. Wartość aktywów przypadająca na jednostkę uczestnictwa spadła z ponad 120 do 4 dolarów. Granie na spadek zmienności zakończyło się krachem. 

I co dalej?

Bloomberg cytuje analityków z JP Morgan, którzy szacują, że jeśli VIX będzie dalej rosnąć, to z giełdy ucieknie kolejne 100 miliardów dolarów.

Ale są też głosy uspokajające. Szef strategii na rynkach derywatów w Macro Risk Advisors Pravit Chintawongvanich uważa, że to co się miało stać już się stało, a fundusze grające na spadek zmienności już w poniedziałek praktycznie zbankrutowały, w kolejnych dniach nie będzie już więc z ich strony dodatkowej presji na rynek. Na przykład notowania funduszu XIV dzisiaj zostały wstrzymane

Także Goldman Sachs we wtorkowej nocie dla inwestorów zwraca uwagę, że fundusze short VIX, czyli te zarabiające na spadku zmienności przestały się liczyć na rynku. Dziś ponownie więcej pieniędzy jest w funduszach obstawiających wzrost zmienności

Jeśli to prawda, to giełdowe wstrząsy z ostatnich dni powinny okazać się krótkotrwałe. No chyba, że inwestorzy przestraszyli się na tyle mocno, że teraz będą już znacznie ostrożniejsi. Wtedy ciągu dalszego hossy możemy już nie zobaczyć, a kolejne preteksty do sprzedawania akcji na pewno się znajdą. 

Jedno jest pewne - kolejna moda inwestycyjna na Wall Street, tym razem ta dotycząca grania na spadek zmienności, rozpłynęła się w niebycie w ciągu jednego wieczora. Tylko dlatego, że wcześniej zrobiła się nazbyt popularna. Pieniądze jednak lubią ciszę.

Katarzyna Drewnowska: Założyłam firmę, żeby wydać książkę Nigelli Lawson [NEXT TIME]