Włoskie obligacje szybko tracą na wartości. Jest obawa, że Włosi mogą wyjść ze strefy euro bocznymi drzwiami

Rafał Hirsch
Nowy rząd we Włoszech jeszcze nie powstał, ale już wywołał popłoch na rynku włoskich obligacji. Politycy, którzy przejmą władzę w Rzymie chcą zostać w euro, ale też wprowadzić do obrotu swoją własną walutę.

Włochy: powrót do przeszłości

Pomysł z tak zwaną walutą równoległą nie jest nowy. Ostatnio chciał ją kilka lat temu wprowadzać w Grecji Yanis Varoufakis, czyli ówczesny grecki minister finansów. Nie doszło do tego, bo pomysł zablokowały Europejski Bank Centralny i Międzynarodowy Fundusz Walutowy, od których Grecja była wtedy całkowicie uzależniona.

Włosi mają dziś znacznie więcej swobody i mogą swój plan zrealizować. W efekcie inwestorzy na rynku trochę panikują i sprzedają włoskie obligacje. Rezultat jest taki, że ich rentowność jest najwyższa od ponad roku. W ciągu ostatnich kilku dni urosła (w przypadku obligacji dziesięcioletnich) z okolic 1,75 procent do 2,45 procent.

Rentowność włoskich obligacji dziesięcioletnichRentowność włoskich obligacji dziesięcioletnich wykres: investing.com

Rentowność obligacji dziesięcioletnich jest traktowana jako podstawowa stopa procentowa w gospodarce. Jej nagły wzrost aż o 0,7 punktu procentowego wskazuje, że inwestorzy gwałtownie tracą zaufanie do państwa włoskiego.

Widać to też na wykresie spreadu, czyli różnicy pomiędzy rentownościami obligacji Włoch i Hiszpanii. Zwykle rynek traktuje te dwa kraje podobnie, a więc ta różnica jest niewielka. Dziś jednak urosła do poziomu najwyższego od 2011 roku, kiedy świat bał się o bankructwo Włoch, a Silvio Berlusconi tracił władzę.

Warto też pamiętać, że obligacje państw strefy euro ciągle skupuje Europejski Bank Centralny, więc generalnie nie powinny one tanieć (i w ostatnich miesiącach raczej nie taniały). Skoro pomimo obecności ECB na rynku włoskie papiery tracą tak bardzo w tak krótkim czasie, to można sobie wyobrażać, co by się działo, gdyby ECB na rynku nie było.

Największymi posiadaczami włoskich obligacji rządowych są włoskie banki, które mogą ponieść spore straty, jeśli sytuacja się nie zmieni. To z kolei może oznaczać, że całe Włochy za kilka miesięcy znów pogrążą się w kryzysie podobnym do tego z 2011 roku.

Pomysł waluty równoległej

Zwycięzcy ostatnich wyborów, czyli prawicowa Liga i lewicowy Ruch Pięciu Gwiazd mają szereg dość szalonych pomysłów, które można by streścić: niższe podatki i wyższe wydatki jednocześnie. Wyjątkowo niebezpiecznie brzmi jednak pomysł dotyczący regulowania zobowiązań państwa nowymi instrumentami finansowymi.

Specyfiką Włoch są dość duże zaległości państwa w rozliczaniu się z podatnikami na przykład ze zwrotów podatkowych. Liga jeszcze przed wyborami proponowała, aby ten problem rozwiązać wprowadzając specjalny rodzaj bonu, którym rząd mógłby rozliczać się z sektorem prywatnym, nie wydając przy tym euro. Po wyborach pomysł jest podtrzymywany.

Sam cel, w postaci usprawnienia rozliczeń brzmi dobrze, ale według projektu Ligi bony wypuszczane przez rząd mogłyby potem krążyć w gospodarce. Można by nimi nawet płacić podatki. De facto więc byłby to nowy pieniądz emitowany przez włoski rząd.

ZOBACZ TEŻ: Kandydat na włoskiego premiera mówi jak Donald Trump. Bruksela ostrzega, ale Włochom się podoba
 

Oczywiście decydując się na taki krok nowy włoski rząd mógłby omijać wszystkie regulacje Europejskiego Banku Centralnego związane z euro, jednocześnie nie opuszczając strefy euro w sposób oficjalny.

Trudno sobie wyobrazić co by się działo we włoskiej gospodarce, gdyby ten projekt faktycznie zrealizować. Można się domyślać, że natychmiast powstałby rynek, na którym ustaliłby się kurs wymiany nowego bonu rządowego na euro. Gdyby bony zaczęły wypierać z obrotu euro, to w ten sposób włoska gospodarka mogłaby się nieco zdewaluować i podnieść w ten sposób swoją konkurencyjność. Ale z drugiej strony ryzyko poważnego konfliktu politycznego na tym tle z Brukselą i generalnego chaosu finansowo-prawnego mogłoby wywołać ucieczkę kapitału z Włoch, co z kolei byłoby dla tej gospodarki bardzo niedobre.

Dziś wygląda na to, że spora część inwestorów na rynku woli nie czekać na ten fascynujący intelektualnie eksperyment i już teraz sprzedaje obligacje włoskiego rządu. A przy okazji do całej strefy euro powróciło zwiększone ryzyko polityczne. Takie ryzyko może psuć koniunkturę gospodarczą w całej strefie, a także wśród jej najbliższych partnerów, a więc także w Polsce.

Jeśli więc za jakiś czas poczujemy u nas spowolnienie gospodarcze, to niewykluczone, że w jakiejś części odpowiedzialny za nie będzie także nowy włoski rząd ze swoimi ekscentrycznymi pomysłami na uzdrowienie włoskiej gospodarki.

Dominika Nowak: Czasem tylko dzięki szalonej odwadze, można zacząć działać [NEXT TIME]