USA to żaden raj. Co drugi Amerykanin żyje od wypłaty do wypłaty [NEXT GLOBAL]

Połowa rodaków Donalda Trumpa nie ma żadnych oszczędności, a niemal co trzeci źle śpi z powodu trapiących go problemów finansowych.

Stopa bezrobocia w USA w marcu spadła do 4,5 proc. To wynik wzbudzający zazdrość nie tylko w południowej Europie zmagającej się z ok. pięciokrotnie wyższym bezrobociem, ale również w Polsce, gdzie rynek pracy znajduje się w fazie wyraźnego wzrostu.

Amerykańska gospodarka przeżywa silne ożywienie. Potwierdza to choćby fakt, że tylko w styczniu tamtejsze firmy utworzyły 227 tys. wakatów. Co prawda w marcu już „tylko” niecałe 100 tys., ale nadal czarnych chmur nad gospodarką USA nie widać.

Mimo tego, jak wynika z najnowszych raportów zarówno amerykańskich instytucji rządowych, jak i niektórych firm, kondycja finansowa Amerykanów jest bardzo daleka od przeciętnych wyobrażeń o bogactwie tamtejszego społeczeństwa. Połowa mieszkańców Stanów Zjednoczonych nie ma żadnych oszczędności. To gorszy wynik od np. Polaków. Późną jesienią ubiegłego roku, aż 68 proc. ankietowanych w badaniu „Finansowy Barometr” deklarowało posiadanie chociaż drobnych zaskórniaków.

Liczby, które pojawiają się w najnowszych badaniach sprawdzających zamożność Amerykanów, są - delikatnie mówiąc - mało optymistyczne. Ułatwiają za to zrozumienie silnej społecznej potrzeby zmiany, która przejawiła się w trakcie listopadowych wyborów prezydenckich. Gospodarka odbudowująca się po Wielkiej Recesji - jak Amerykanie nazywają kryzys finansowy, który wybuchł w 2008 roku - nadal wielu osobom nie gwarantuje finansowego bezpieczeństwa, nie mówiąc już o odczuwalnym dobrobycie.

Niespodziewany wydatek dużym problemem

W raporcie przygotowanym na zlecenie HomeServe, dużej firmy oferującej ubezpieczenia typu assistance związane z utrzymaniem domu, czytamy np. że ok. 50 proc. Amerykanów jest nieprzygotowanych na nagły wydatek.

Niemal jeden na pięciu (19 proc. ankietowanych) nie jest w stanie samodzielnie pokryć żadnego wydatku wykraczającego poza miesięczny budżet, a kolejnych 31 proc. nie poradzi sobie z koniecznością nagłego wysupłania 500 dolarów.

Te badania pokrywają się mniej więcej z danymi z poważnego raportu opublikowanego niecały rok temu przez Fed, amerykański bank centralny, i dotyczącego majątku amerykańskich gospodarstw domowych.

Ankietowanych pytano, czy mają w portfelach lub na kontach gotówkę, która pozwoli im pokryć niespodziewany wydatek na poziomie 400 dolarów. Aż 46 proc. Amerykanów odpowiedziało na to pytanie przecząco. By wydać nagle taką kwotę, muszą się dodatkowo zadłużyć lub coś sprzedać.

Dentysta za drogi dla 20 proc. Amerykanów 

Koszmarem dla znacznej części Amerykanów jest pokrycie jakichkolwiek wydatków związanych z leczeniem. To pochodna faktu, że za oceanem nie ma powszechnej i bezpłatnej państwowej opieki zdrowotnej i rzadko które ubezpieczenie medyczne pokrywa wszystkie albo nawet większą część kosztów leczenia. Takie ubezpieczenia są drogie i korzystają z nich nieliczni Amerykanie, większość korzysta z tańszych polis z wieloma wyłączeniami.

W efekcie 22 proc. ankietowanych przez Fed powiedziało, że w ciągu 12 miesięcy poprzedzających badanie, musiało zapłacić rachunki za leczenie – mediana tych niespodziewanych wydatków sięgnęła 1200 dolarów. By je pokryć, wielu musiało zaciągnąć dług – 46 proc. z tych, którzy zapłacili za leczenie dalej go spłacało w czasie, gdy dotarli do nich ankieterzy z banku centralnego.

Więcej niż co czwarty obywatel USA – dokładnie 27 proc. – w 2015 roku zrezygnowało z powodów finansowych choć z jednej procedury medycznej lub zakupu leków. W raporcie przygotowanym przez Fed czytamy np., że 20 proc. musiało zrezygnować z usług dentysty, 12 proc. nie było stać było na wizytę u lekarza domowego, a 11 proc. nie wykupiło leków na receptę, bo nie miało czym za nie zapłacić.

Problemy finansowe dużym psychicznym obciążeniem

Pieniądze szczęścia może nie dają, ale z pewnością ich poważny brak odbiera radość życia. Ten truizm potwierdza z kolei badanie opublikowane właśnie przez amerykańską firmę ubezpieczeniową MetLife. Znajdziemy w nim np. informacje, że aż 49 proc. amerykańskich pracowników poważnie martwi się stanem swoich finansów.

Dla 30 proc. jest to tak duży problem, że utrudnia im spokojny sen. A 23 proc. mówi, że problemy finansowe są tak poważne, że wpływają na obniżenie ich wydajności w pracy.

Mniej niż 39 proc. Amerykanów odpowiedziało ponadto twierdząco w badaniu MetLife na to, czy czuje, że kontroluje swoje wydatki.

A dług rośnie

I przy tym wszystkim dług mieszkańców USA rośnie. Amerykanie podtrzymują lub podnoszą swój standard życiowy, mocno posiłkując się kredytami.

Niedawno Fed oświadczył, że w tym roku całkowite zadłużenie amerykańskich gospodarstw domowych przekroczy najwyższy poziom w historii – z trzeciego kwartału 2008 roku. Wtedy wyniosło 12,68 bln dolarów.

Niewiele do niego brakuje. Całkowite zadłużenie gospodarstw domowych w USA na koniec ubiegłego roku wynosiło 12,58 bln dolarów. Mniej osób niż przed kryzysem ma teraz kredyty hipoteczne, za to więcej samochodowe i studenckie.

I żadnej przeciętnej pracy?

Problemy swoich rodziców widzą amerykańskie nastolatki i zdecydowanie odrzucają model życia wcześniejszego pokolenia. Ich pomysł na przyszłą pracę jest jednak co najmniej kontrowersyjny.

Wśród 400 ankietowanych ostatnio przez firmę badawczą C+R z Chicago amerykańskich nastolatków nie było ani jednej osoby, która chciała wykonywać jakąkolwiek pracę biurową. Zaledwie 1 proc. myśli o pracy w handlu lub rolnictwie (w tym również, co brzmi nieco anegdotycznie, jest też rybołówstwo).

Kolejne 2 proc. chce zostać szefem w firmie, kierownikiem działu marketingu lub PR, ewentualnie politykiem. Tyle samo rozważa przyszłą ścieżkę zawodową związaną z opieką nad dziećmi, pracą w zakładzie fryzjerskim lub w działach kadr lub jako księgowi – swoją drogą to ciekawe, jak zostać księgowym, nie pracując równocześnie w biurze.

Aż 15 proc. marzy o pracy lekarza, pielęgniarki, weterynarza lub dentysty. Ale to nic. Najwięcej nastolatków w USA – co piąty – chce zostać celebrytą. Są jednak dość elastyczni w kwestii pomysłu, jak to zrobić. Rozważają zarówno karierę sportowca, jak i artysty lub osoby związanej z innymi formami rozrywki – badanie już nie precyzuje jakie te „rozrywkowe” aktywności mogą być.

Cóż, wesoła może być przyszłość Stanów Zjednoczonych.

Więcej o: