Zainteresuj się polityką. Na niej można naprawdę nieźle zarobić [NEXT PIENIĄDZE]

Marcin Kaczmarczyk
By celnie inwestować na światowych rynkach - w waluty, złoto czy akcje spółek - lepiej być dzisiaj politologiem niż ekonomistą. Polityka w ogromnym stopniu wpływa na zachowania rynków.

W kilka chwil po podaniu wstępnych, sondażowych wyników wyborów prezydenckich we Francji euro umocniło się do dolara aż o 2 proc. – najbardziej od pięciu miesięcy. Jego kurs przekroczył 1,09 dol., był więc najwyższy od 10 listopada, drugiego dnia po wyborach prezydenckich w USA.

Równocześnie europejska waluta umocniła się o ponad 3 proc. w stosunku do jena i 1,4 proc. w stosunku do brytyjskiego funta. W ciągu kolejnych kilku godzin do poniedziałkowego poranka znacząco umocnił się złoty – spadło nielubiane przez inwestorów ryzyko, bardziej cenione więc stały się waluty rynków wschodzących w tym złotego. Frank np. nad Wisłą potaniał o niemal 8 groszy – do nieco ponad 3,92 zł (takie poziomy widziane tu były ostatnio w październiku ubiegłego roku).

To bardzo duże zmiany na rynku walutowym, które inwestorom odpowiednio wcześniej przygotowanym i celnie przewidującym wynik głosowania we Francji, mogły przynieść ogromne zyski.

Wpisują się one ponadto w dłuższą już tradycję silnego oddziaływania polityki na notowania walut, surowców i akcji.

May ogłasza wybory, Trump grozi Kimowi

Przykładów jak bardzo polityka rządzi dzisiaj rynkami znajdziemy naprawdę wiele. Wszystkie spektakularne. Nie dalej jak kilka dni przed wyborami we Francji – we wtorek - funt np. pofrunął do nieba po tym, jak Theresa May niespodziewanie oświadczyła, że chce przedterminowych wyborów w Wielkiej Brytanii. Angielska waluta zyskała około 2 proc. do dolara i wróciła tym samym do wycen z początku października ubiegłego roku.

Dwa dni później wyraźnie zyskało z kolei euro i francuska giełda. Wzrosty notowań tutaj napędzały sondaże sugerujące, że Macron zdobędzie najwięcej głosów w pierwszej turze.

A z kolei we wtorek – 11 kwietnia silnie drożało złoto – aż 1,75 proc. – oraz jen i frank szwajcarski. Taniały również akcje na wszystkich głównych giełdach świata. Inwestorzy uciekali ze swoimi pieniędzmi do uznawanych za bezpieczne finansowych przystani po tym, jak gwałtowanie zaczęło rosnąć napięcie na Półwyspie Koreańskim - Donald Trump na Twitterze napisał, że reżim Kima, mówiąc nieco kolokwialnie, szuka guza.

Szaleństwo po brytyjskim referendum i wyborach w USA

Potężne wstrząsy na rynkach widzieliśmy też po referendum w Wielkiej Brytanii w czerwcu ubiegłego roku dotyczącym wyjścia z Unii Europejskiej. To było szaleństwo.

Niecały roku temu, nazajutrz po referendum na Wyspach, frank podrożał o niemal 30 groszy do 4,20 zł. W dniu referendum po południu – kiedy wyniki nie były jeszcze znane - za uncję złota płacono 4810 zł, a w piątek - gdy stało się już jasne, że Brytyjczycy chcą wyjść z Unii - za tę samą uncję trzeba było dać już 5290 zł, czyli o prawie 500 zł więcej.

Panika przetoczyła się przez giełdy. Wyniki z brytyjskich lokali wyborczych wywołały strach wśród inwestorów. Indeks Nikkei 225 stracił 7,9 proc. i był to jego najwyższy spadek od października 2008 r., czyli od czasu wybuchu globalnego kryzysu finansowego.

Rano w piątek po referendum w Wielkiej Brytanii nastroje na europejskich giełdach były więcej niż fatalne. We Włoszech i w Hiszpanii tamtejsze główne indeksy giełdowe traciły po 11 proc. Niedobrze było we Franfurcie i w Londynie. Giełdy traciły tam odpowiednio o poranku 7,1 proc. i 5,2 proc.

Tonęły akcje europejskich banków – papiery Unicredit straciły np. 19 proc., a hiszpańskiego Santandera 20 proc.

Tornado przeszły też przez rynki po wygranej Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w USA. Złoty w dwa dni po nich stracił np. 15 groszy w stosunku do brytyjskiego funta i ponad 10 groszy w stosunku do dolara. Kiedy stało się już jasne, że Clinton nie zostanie pierwszą kobietą w historii na fotelu prezydenta USA, meksykańskie peso potaniało o 13 proc., a główny indeks giełdy w Tokio stracił 5,4 proc. Podrożało też mocno złoto – o 3,5 proc.

Kurs franka do złotego. Na czerwono zaznaczono zmiany kursu po brytyjskim referendum i wyborach prezydenckich w USA.Kurs franka do złotego. Na czerwono zaznaczono zmiany kursu po brytyjskim referendum i wyborach prezydenckich w USA. red.

Te wszystkie rynkowe wstrząsy powyżej to tylko niektóre ze szczególnie widocznych przykładów, jak bardzo polityka wpływa na ceny walut, surowców i akcji. Mniej lub bardziej silne zawirowania na rynkach były też odczuwane np. kiedy Rosjanie zajmowali Krym, Austriacy wybierali prezydenta, a Holendrzy posłów do parlamentu.

Inwestorzy przyglądali się również – co było widać w zachowaniach niektórych rynkom – takim wydarzeniom jak negocjacje kolejnych programów pomocowych dla Grecji, wyborom lokalnym w niektórych landach w Niemczech lub debatom we włoskim parlamencie dotyczącym ratowania zagrożonych upadkiem banków.

Za chwilę druga tura we Francji, a potem Niemcy

Zapewne i w najbliższej przyszłości polityka będzie w znaczący sposób rządzić rynkami. Nastroje inwestorów poprawi np. zmniejszenie napięcia na Półwyspie Koreańskim, wygrana Macrona w drugiej turze wyborów we Francji i dobry wynik chętnych do współpracy z nim ugrupowań w późniejszych wyborach parlamentarnych we Francji.

Poraża Merkel w wyborach w Niemczech jesienią lub wyraźnie słabszy od spodziewanego wynik May we wcześniejszym głosowaniu w Wielkiej Brytanii może z kolei zmniejszyć chęć do bardziej ryzykowanych zakupów akcji i niektórych walut – w tym złotego.

Giełdowi gracze będą też patrzyli między innymi na rozwój sytuacji w Syrii, kolejne działania Donalda Trumpa i rozmowy pomiędzy Brukselą i Londynem.

Myśląc o sukcesie na rynkach kapitałowych warto więc interesować się polityką. To się szybko nie zmieni. Tak na marginesie tłumaczy to również, dlaczego tak wiele politycznych wątków pojawia się w komentarzach do ocen ratingowych wystawianych przez uznane agencje ratingowe – tak stało się również w wypadku najnowszej aktualizacji ratingu przez S&P dla Polski. Analitycy doskonale wiedzą, że słowa i działania Le Pen, Trumpa, Merkel czy na naszym rynku Kaczyńskiego warte są ciężkie miliony dolarów.