Nikt tak pięknie nie goni Zachodu jak my. Niemcy coraz bliżej, Węgry już dawno z tyłu

Rafał Hirsch
Polska w ciągu jednego pokolenia zmniejszyła dystans dzielący nas gospodarczo od Niemiec o połowę. W tym czasie prawie dogoniliśmy Czechów, a Węgrów już dawno zostawiliśmy daleko w tyle.

Coś się ruszyło po pięciu latach

Eurostat niedawno podał bardzo ciekawe dane, z których wynika, że konsumpcja w Polsce to 76 procent średniej dla całej Unii Europejskiej. Dane są ciekawe, bo dotyczą właśnie konsumpcji, a nie PKB. Są więc „bliżej ludzi”.

Możliwa jest bowiem sytuacja, w której państwo ma bardzo wysokie PKB, ale zawdzięcza je głównie eksportowi, a obywatele tego kraju, mogą tego wysokiego PKB zupełnie nie odczuwać w swoim życiu. Dzieje się tak np. w przypadku arabskich eksporterów ropy naftowej, przez lata było tak też chociażby z Chinami.

W Europie podobnie wygląda Irlandia. Wg PKB jest niesamowicie bogata, ale pod względem konsumpcji zupełnie średnia. To dlatego, że jej PKB jest „napompowane” eksportem usług, które pochodzą z zarejestrowanych tam (z powodów podatkowych) oddziałów międzynarodowych koncernów. Zwykły Irlandczyk tych dochodów w swoim życiu nie zauważa. 

To oczywiście nie oznacza, że PKB jest nic nie warte. Po prostu gospodarka składa się nie tylko z konsumentów i nie tylko z ich wydatków na konsumpcję. Eksport z punktu widzenia całej gospodarki też jest bardzo ważny. Ale jeśli chcemy znaleźć coś, co nam lepiej zmierzy to, jak żyje się zwykłym ludziom, wtedy właśnie pomiar poziomu konsumpcji będzie znacznie lepszy niż PKB. 

Polska w 2017 miała konsumpcję na poziomie 76 procent średniej dla całej Unii Europejskiej. Co ważne, oznacza to, że po pięciu latach stagnacji znów zaczęliśmy doganiać Zachód Europy. Wcześniej bowiem, od 2012 roku, staliśmy w miejscu na poziomie 74 procent średniej. Teraz wreszcie coś się ruszyło. 

Konsumpcja w PolsceKonsumpcja w Polsce dane: Eurostat

Swoją drogą, proszę spojrzeć, co się działo w latach 2006 – 2012. Wtedy w sześć lat dokonaliśmy niebywałego skoku - z 54 do 74 procent - o 20 punktów procentowych. Głównie dlatego, że większość Europy miała w tym czasie recesję, a my byliśmy zieloną wyspą. Po 2012 ze skracaniem dystansu do lepiej rozwiniętych państw było już znacznie gorzej. 

Systematycznie doganiamy Niemców 

Tak naprawdę jednak może nie powinniśmy porównywać się do jakiejś wyimaginowanej średniej, tylko po prostu do naszych zachodnich sąsiadów, a jednocześnie największej gospodarki europejskiej, czyli do Niemiec. Mamy tu bowiem spore osiągnięcia. Niemcy oczywiście są wyraźniej powyżej średniej unijnej, do nich mamy więc znacznie dalej. Ale nadganiamy systematycznie. 

Konsumpcja w Polsce i w NiemczechKonsumpcja w Polsce i w Niemczech dane: Eurostat

W 1995 roku my mieliśmy konsumpcję na poziomie 44 procent średniej unijnej, a Niemcy na poziomie 135 procent tej samej średniej. Czyli Niemcy konsumowali ponad 3 razy więcej niż Polacy (135/44=3,1).

Gdy wchodziliśmy do Unii, w 2004 roku ta relacja wynosiła już 54 do 119. Czyli wtedy konsumpcja niemiecka była o nieco ponad 2 razy większa od polskiej (119/54=2,2). W 2017 roku my jesteśmy na poziomie 76 procent, a Niemcy 122 procent. Nadal są zdecydowanie przed nami, ale tylko 1,6 raza (122/76=1,6).

Od 1995 do 2017 przewaga Niemiec nad Polską liczona konsumpcją zmalała z 3,1 do 1,6. A więc prawie o połowę. Możemy więc uznać, że w ciągu jednego pokolenia (22 lata) zmniejszyliśmy dystans dzielący nas gospodarczo od Niemiec o połowę. Niewykluczone, że to jedno z największych osiągnięć Polski po 1989 roku.

Co z tymi Węgrami? 

Osiągnięcie to powinniśmy doceniać tym bardziej, że nie jest ono udziałem wszystkich państw Europy Środkowej. Świetnie to widać na przykładzie Węgrów. Pod koniec XX wieku szło im świetnie i byli wyraźnie przed Polską. Od kilkunastu lat jednak praktycznie stoją w miejscu.

Konsumpcja w Polsce i na WęgrzechKonsumpcja w Polsce i na Węgrzech dane: Eurostat

W 1995 roku my mieliśmy konsumpcję na poziomie 44 procent średniej unijnej, a Węgrzy na poziomie 54 procent. Byli więc wyraźnie lepsi.

W 2004 roku w tym „polsko-węgierskim meczu” było już 54 do 61 na korzyść Węgier. Dziś jest 76 do 63 dla Polski. Węgrzy w momencie wejścia do Unii Europejskiej mieli konsumpcję na poziomie 61 procent średniej unijnej, a dziś są na poziomie 63 procent. Zaledwie 2 punkty procentowe w 13 lat. My w tym czasie poszliśmy do przodu o 22 punkty procentowe.

Co więcej, w 2017 Węgrów wyprzedziła nawet Rumunia, która ma już konsumpcję na poziomie 68 procent. W 2004 miała zaledwie 39 procent.

Sytuacja w Europie Środkowej wygląda więc następująco:

- najszybciej Zachód gonią Polacy i Rumuni (Rumuni nawet nieco szybciej od nas, ale mają większy dystans do nadrobienia)

- najbliżej Zachodu są Czesi (80 procent średniej), ale od dawna robią oni dość niewielkie postępy

- równie niewielkie postępy robi Słowacja (76 procent), którą właśnie dogoniliśmy

- Węgry już od kilkunastu lat praktycznie stoją w miejscu i dziś są już daleko z tyłu za Polską, Słowacją i Czechami i właśnie dali się wyprzedzić także Rumunii.