Jak i gdzie zainwestować pieniądze? Pojawiła się zupełnie nowa możliwość

W świecie rekordowo niskich stóp procentowych mnóstwo osób z nadwyżkami finansowymi w Polsce jeszcze baczniej niż wcześniej przygląda się nowym rozwiązaniom inwestycyjnym. Właśnie otrzymali nową możliwość, która dotychczas była dla nich niedostępna. Chodzi o możliwość inwestycji w giełdowe debiuty na amerykańskiej giełdzie.

Debiuty giełdowe często rozgrzewają parkiet do czerwoności. Niestety, w Polsce to święto zdarza się rzadko. W 2020 r. mieliśmy na polskiej giełdzie 19 IPO – czyli pierwszych ofert publicznych (Initial Public Offering), w tym „tylko” 5 na głównym parkiecie. Jak wylicza firma doradcza PwC, w całej Europie doszło w 2020 r. do 135 IPO.

Tymczasem za oceanem – na amerykańskich giełdach – od lat odbywają się co roku setki ofert publicznych, a w 2020 r. było ich rekordowo dużo, bo aż 552. Wiele wskazuje na to, że 2021 r. przyniesie kontynuację tego szału. Inwestorzy mają więc zdecydowanie szerszą gamę możliwości inwestycji swoich środków. Teraz te okazje otwierają się także dla Polaków.

Czym jest IPO?

IPO, czyli pierwsza oferta publiczna, oznacza niejako zapisy na akcje danej spółki. Oznacza to, że inwestor zgłasza zainteresowanie nabyciem udziałów w przedsiębiorstwie planującym debiut na giełdzie.

Inaczej niż w przypadku zakupu akcji, które już podlegają obrotowi na giełdzie, a co za tym idzie – inwestor może prowadzić analizy na podstawie np. historycznego kursu spółki, trendów, raportów z firmy itd. – przy IPO inwestor czerpie wiedzę z tzw. prospektu emisyjnego. Przedsiębiorstwo opisuje w nim szczegółowo m.in. swoją sytuację finansową, a także plany rozwoju (czyli przede wszystkim – na co planuje przeznaczyć kapitał inwestorów).

IPO są dla inwestorów łakomym kąskiem, bo często akcje spółki tuż po debiucie zwyżkują. Zainteresowanie niektórymi ofertami pierwotnymi – szczególnie w przypadku debiutów firm o uznanej renomie - jest tak duże, że następuje potężna redukcja w zapisach. Oznacza ona, że inwestor, który chciał nabyć np. 1000 akcji danej spółki, ostatecznie otrzymuje tylko np. 100, 10 albo nawet 2 czy 1. Popyt na akcje debiutanta bywa tak wysoki w stosunku to liczby zaoferowanych do sprzedaży akcji, że po prostu należy te udziały podzielić proporcjonalnie do złożonych zapisów.

Udane IPO na amerykańskiej giełdzie

Znalezienie udanych IPO w Stanach Zjednoczonych w ostatnich latach nie jest trudne – jak wspomniano, takich debiutantów giełdowych jest kilkuset rocznie, a więc właściwie codziennie nadarza się okazja, aby zainwestować w kolejne przedsiębiorstwo z bogatymi planami rozwoju.

Mimo to warto zwrócić uwagę na kilku najważniejszych IPO z ostatnich miesięcy. To choćby debiut Airbnb – pośrednika internetowego w wynajmie lokali – z końca 2020 r. Po lock-upie (to okres 93 dni, gdy inwestorzy zobowiązują się do niesprzedawania akcji nabytych w ramach IPO) dał on 188-procentowy zwrot. Raptem kilka miesięcy wcześniej debiutował twórca gier wideo – spółka Unity Software – i po lock-upie jej kurs był o ponad 200 proc. wyższy niż podczas IPO. Mniej więcej w tym samym czasie co IPO tej firmy odbywał się także debiut spółki medycznej Prelude Therapeutics. Po lock-upie akcje tego przedsiębiorstwa dały zwrot ponad 340 proc. IPO firmy technologicznej C3 AI z grudnia 2020 r. dał z kolei zwrot ok. 188 proc., a wcześniej na debiucie spółki medycznej CureVac można było zarobić aż ponad 430 proc.

IPOIPO materiał promocyjny

Żeby nie było jednak żadnych wątpliwości - każda inwestycja giełdowa, także IPO, wiąże się z ryzykiem. Inwestorzy nie mogą mieć pewności, że zarobią. Muszą być przygotowani także na straty, a historyczne wyniki innych IPO czy dotychczasowe osiągnięcia spółki debiutującej na giełdzie nie dają gwarancji zysku.

Zdarzają się oferty publiczne, które generują straty. W ostatnich miesiącach na kilku- lub nawet kilkudziesięcioprocentowym minusie po zakończeniu lock-upu byli m.in. inwestorzy, którzy zapisali się na akcje spółek Wish (platforma sprzedaży online), Root Insurance (spółka ubezpieczeniowa) czy Pandion Therapeutics (spółka medyczna).

Z tego powodu inwestorom zaleca się nie tylko ostrożność i uwagę, ale także dywersyfikację portfela - tj. nieinwestowanie całego kapitału w jedno aktywo (tu - konkretne IPO).

Jak inwestować w IPO na amerykańskim rynku?

Już niebawem odbędzie się IPO m.in. spółek technologicznych Alkami czy UiPath. Pierwsza to dostawca cyfrowej platformy bankowej opartej na chmurze. Produkty UiPath wspierają z kolei firmy m.in. w zadaniach księgowych i kadrowych.

Na horyzoncie, choć jeszcze bez oznaczonej daty IPO, są także debiuty m.in. TransferWise, Stripe czy Databricks. Pierwsze dwie to globalni ważni gracze w obszarze transferów pieniężnych online. Stripe, według niektórych ekspertów, po IPO może być wart nawet 100 mld dolarów.

Databricks to z kolei spółka technologiczna koncentrująca się na rozwoju oprogramowania służącego do szybkiego przetwarzania dużych ilości danych. Wskazówką dla inwestorów może okazać się IPO spółki Snowflake – konkurenta Databricks. Debiut tej firmy odbył się w 2020 r. i podczas zamknięcia IPO dało ponad 170-procentowy zwrot.

W tych i innych IPO mogą już uczestniczyć także polscy inwestorzy. W jaki sposób? Z pomocą przychodzi platforma Freedom24.com oferowana przez spółkę Freedom Finance Europe. To jedyny broker z Unii Europejskiej oferujący klientom detalicznym dostęp do IPO na amerykańskim rynku. Ma już 75 biur w siedmiu krajach, 140 tys. rzeczywistych rachunków (i 700 tys. kont demo), a aktywa klientów już w 2018 r. przekroczyły barierę 1,5 mld dolarów. Freedom Finance Europe działa w Polsce na podstawie notyfikacji Komisji Nadzoru Finansowego. Bezpośrednią kontrolę nad działalnością spółki prowadzi cypryjski nadzorca rynku finansowego -  Cypryjska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd.

Freedom24.com otwiera dla swoich klientów rachunek inwestycyjny. Jeśli jesteś zainteresowany danym IPO, w którym można wziąć udział za pośrednictwem platformy, pamiętaj o założeniu rachunku z kilkudniowym wyprzedzeniem – formalności trwają. Samo wypełnienie kwestionariusza trwa ok. 15 minut. Po otwarciu rachunku należy doładować je (kartą kredytową lub przelewem bankowym) kwotą co najmniej 2 tys. dolarów – to minimum umożliwiające udział w IPO.

Złożenie wniosku o udział w IPO odbywa się poprzez wybór konkretnej spółki w indywidualnym koncie klienta i podanie kwoty, którą chce się zainwestować. Prowizja za udział w IPO waha się od 3 do 5 proc. Po rozpoczęciu publicznego obrotu na giełdzie, zakupione akcje pojawią się na rachunku. Będzie można je sprzedać po 93-dniowym lock-upie. Cały czas można jednak oczywiście śledzić wartość akcji.

Jak wyliczają analitycy Freedom24.com, średnia stopa zwrotu od 2012 r. dla rekomendowanych IPO (są one selekcjonowane dla klientów) wyniosła po okresie lock-upu 78 proc. Jak jednak wspomniano, obok IPO, które dają zysk, zdarzają się i takie, na którym inwestor ponosi straty. Dlatego tak kluczowa jest dywersyfikacja inwestycji.

Freedom24.com,Freedom24.com, materiał promocyjny

Więcej o: