"Tylko gotówką?". 5 faktów o tym, dlaczego warto mieć terminal płatniczy w biznesie

Raptem przez trzy ostatnie lata liczba sklepów i punktów usługowych, w których można zapłacić kartą, wzrosła o ponad 60 procent - wynika z danych Narodowego Banku Polskiego. Coraz mniejsze biznesy nie wyobrażają sobie funkcjonowania bez terminala płatniczego. Statystyki pokazują, że to im się opłaca.

Liczbami można żonglować długo. Przykładowo – na koniec 2020 r., według danych Narodowego Banku Polskiego, mieliśmy w Polsce już blisko 1 mln 30 tys. terminali płatniczych (to łącznie wszystkie urządzenia u wszystkich akceptantów). To oznacza wzrost o ponad 62 proc. przez trzy lata – tj. w porównaniu ze stanem na koniec 2017 r. Również o blisko 63 proc. wzrosła liczba placówek (sklepów, punktów usługowych itd.) akceptujących płatności kartą. Liczba akceptantów (czyli przedsiębiorców akceptujących płatności kartowe – niezależnie, ile prowadzą punktów handlowo-usługowych) aż o niemal 80 proc. To zresztą dowód, że do terminali płatniczych w ostatnich latach przekonują się już nie tylko więksi przedsiębiorcy – właściciele sieci sklepów czy choćby kilku punktów – ale także ci mniejsi, posiadacze jednego warzywniaka czy zakładu kosmetycznego. Co więcej, błyskawicznie rośnie rola także mobilnych terminali płatniczych, z których korzystają np. lekarze na wizytach domowych, hydraulicy czy elektrycy. 

Choć więc coraz rzadziej usłyszymy w sklepie, salonie fryzjerskim, pralni, lodziarni czy punkcie gastronomicznym „u nas płatność tylko gotówką", to mimo wszystko nadal takie sytuacje się zdarzają. Dlaczego? I czy zawsze decyzja o nieakceptowaniu kart płatniczych oparta jest na przekonaniach, które bronią się w zetknięciu z faktami? 

Akceptacja kart jest tania… 

Kilka lat temu przedsiębiorców mogły straszyć koszty akceptacji płatności kartowych, ale od tego czasu spadły one kilkukrotnie. Od 2015 r. tzw. opłata interchange (czyli „wynagrodzenie" dla banku-wydawcy karty) wynosi w Polsce 0,2 proc. dla kart debetowych oraz 0,3 proc. dla kart kredytowych. Do tego dochodzi też m.in. wynagrodzenie dla agenta rozliczeniowego (czyli firmy, od której przedsiębiorca dzierżawi terminal i która technicznie obsługuje płatność). Szacuje się, że dla mniejszych przedsiębiorców łączny koszt akceptacji płatności kartowych zamyka się w kwocie do ok. 0,6 proc. wartości przyjmowanych transakcji.  

To kwota, która często zaskakuje przedsiębiorców – są przekonani, że akceptowanie kart jest znacznie droższe. Podobne reakcje wywołują np. koszty dzierżawy terminala, które w przypadku już dobrego urządzenia wynoszą raptem kilkadziesiąt złotych miesięcznie. 

Okazuje się, że są to dla wielu przedsiębiorców koszty porównywalne czy wręcz konkurencyjne wobec kosztów obsługi gotówki – liczeniem, wpłatami, wypłatami, przechowywaniem, transportem itd. 

Warto w tym kontekście przypomnieć także, że opłaty za terminal niezwykle rzadko są jeszcze pobierane jako ryczałt, czyli określona kwota niezależna od wartości transakcji. To właśnie takie zapisy w umowach kilka lat temu sprawiały, że część przedsiębiorców umieszczała kartki o treści np. „płatność kartą od 10 zł" (bo przyjmowanie niższych płatności było – według nich – nieopłacalne). Teraz to, ile danego przedsiębiorcę kosztuje przyjęcie danej płatności kartowej niemal zawsze zależy od jej wartości. 

… a może być jeszcze tańsza 

Opisane wyżej koszty dotyczą „standardowej" oferty. Warto jednak pamiętać, po pierwsze, o programie Polska Bezgotówkowa, a po drugie – o bankowych promocjach. 

Polska Bezgotówkowa to wspólna inicjatywa uczestników rynku finansowego, w tym także banków (pod auspicjami Związku Banków Polskich). W jej ramach przedsiębiorca nie ponosi kosztów akceptacji płatności kartowych do czasu osiągnięcia obrotu 100 tys. zł w skali 12 miesięcy (na maksymalnie trzech terminalach). 

Choć program trwa rok, po upływie tego czasu wiele banków „od siebie" przedłuża preferencje np. na kolejnych sześć czy dwanaście miesięcy. A i po tym czasie warto śledzić rynkowe promocje. 

Polacy mają mnóstwo kart i bardzo lubią z nich korzystać 

Wszelkie badania i liczby jednoznacznie pokazują, że Polacy lubią płacić kartami, a wiele osób nawet nie nosi już gotówki przy sobie. To nie tylko kwestia wygody czy nowoczesności, ale także bezpieczeństwa. Ewentualna kradzież portfela oznacza niemal na pewno utratę znajdującej się w nim gotówki. Z kartą złodziej nie ma tak łatwo – choćby dlatego, że jej użytkownik może od razu ją zastrzec (pod numerem 828?828?828) albo zablokować za pośrednictwem m.in. aplikacji mobilnej albo bankowości internetowej. 

Statystyki mówią same za siebie. W ciągu ostatnich trzech lat (tj. konkretnie – porównując dane NBP z czwartego kwartału 2020 i 2017 r.) liczba wykonanych transakcji kartami w terminalach płatniczych wzrosła o 43 proc., a ich wartość o 39 proc. Cały czas rośnie także stopień korzystania z kart – obecnie przeciętna karta płatnicza jest w użyciu w sklepie czy punkcie usługowych średnio 11-12 razy w miesiącu, podczas gdy jeszcze trzy lata temu było to ok. 8-9. 

Z badań wynika, że większość płatności w punktach handlowo-usługowych czy urzędach jest realizowana kartami płatniczymi (53 proc. liczby wszystkich transakcji, 68 proc. ich wartości). Co więcej, mitem okazują się przekonania, że kartami płaci się głównie w dużych miastach. Wyniki badania pokazują, że wszędzie - nawet na wsiach czy w małych miejscowościach - kartami płaci się częściej niż gotówką.  

Brak akceptacji kart może oznaczać mniej klientów i niższe obroty 

Nie chodzi jednak tylko o to, że Polacy po prostu mają karty płatnicze, lubią nimi płacić i dlatego warto zapewnić im tę wygodę. Chodzi także – a nawet przede wszystkim – o korzyści dla przedsiębiorcy. Badania przedsiębiorcy widzą po instalacji terminali płatniczych rozwój swoich biznesów – mierzony większą liczbą klientów i większymi kwotami wydawanymi przez nich. 

Zresztą pokazują to nie tylko twarde liczby (według badania NBP średnia wartość transakcji gotówką to ok. 43 zł, a kartą ok. 88 zł), ale też liczne obserwacje i badania behawioralne. Wskazują one, że klienci – gdy mają zamiar zapłacić kartą – wydają w sklepie więcej, niż gdy dysponują tylko gotówką. Różne szacunki mówią o kwotach rzędu nawet 10-30 proc. wyższych. Jeśli więc przedsiębiorcę „boli" nawet ten niski koszt akceptacji kart – naprawdę wszystko wskazuje na to, że taka otwartość zwróci mu się z nawiązką. 

Coraz większe jest też grono Polaków, którzy nawet nie noszą przy sobie gotówki. A czasem wręcz portfeli i ograniczają się wyłącznie do płatności mobilnych. Sklepy czy punkty usługowe akceptujące wyłącznie gotówkę po prostu zamyka się na takich klientów – nie daje im absolutnie żadnej możliwości zapłaty.  

Przyjmowanie płatności kartą to komfort, bezpieczeństwo i nowe możliwości 

Wspomnieliśmy już, że przyjmowanie płatności kartowych ogranicza dla przedsiębiorcy koszty tzw. cash handlingu, czyli transportu, liczenia, wpłat itd. Ale przy okazji to także oszczędność czasu – tym bardziej, że z kolei dzienny raport z terminala płatniczego jest generowany automatycznie i błyskawicznie, a przy tym bezbłędnie. Nie ma też obaw o płynność finansową, bo rozliczenie operacji (przelew przyjętych kartą transakcji na konto przedsiębiorcy) odbywa się szybko. 

Akceptacja płatności kartowych to także większe bezpieczeństwo przedsiębiorcy. Ogranicza ryzyko przyjęcia fałszywych banknotów czy rozboju – wszak mniej gotówki w kasie to mniejsza pokusa dla złodzieja. To samo tyczy się także np. usług kurierskich czy dowozu jedzenia. 

Warto też pamiętać, że terminal nie oznacza tylko możliwości przyjmowania płatności kartowych. Instalacja tego urządzenia otwiera także szereg innych opcji, które mogą stanowić kolejną nogę danego biznesu. To choćby sprzedaż doładowań do telefonu albo usługa cashback, czyli możliwość wypłaty przez klienta danej kwoty z kasy sklepu niczym z bankomatu. 

Więcej o bankach i bankowości na stronie - bankiwpolsce.pl