Odwiedziliśmy stolicę polskich frytek. Zapnijcie pasy, to będzie niecodzienna wycieczka

Pomorski Lębork zwany jest polską stolicą frytek. Nie bez powodu. To właśnie tu powstają frytki, które produkowane są dla restauracji McDonald's. Frytki z Lęborka zna cała Polska, a także nasi wschodni i południowi sąsiedzi. Zabieramy Was dziś na wycieczkę na pomorskie pola ziemniaków, aby pokazać wam jaką drogę muszą przejść bulwy nim staną się frytką z Maka.

Król Fryderyk II, rządzący Prusami w XVIII wieku osiągnął wiele. Prowadził przemyślaną dyplomację, znał się na kulturze i literaturze, przedsiębrał sprytne działania ekonomiczne. Jedna rzecz sprawiła mu jednak nie lada trudność: przekonanie pruskich chłopów do powszechnej uprawy ekonomicznego i łatwego w obsłudze warzywa, jakim okazał się ziemniak. Prośby i groźby nie dawały skutku, król więc uciekł się do podstępu. Pole obsadzone ziemniakami gęsto otoczył strażą, która za dnia pilnowała upraw. Jeśli coś jest pilnowane przez królewskich żołnierzy, musi być to wielki skarb - z takiego założenia wyszli chłopi i pod osłoną nocy zakradli się na pole by wykraść bulwy. 

Podstęp się udał, pruscy chłopi przekonali się do zamorskiego dziwa, a ziemniak trafił pod strzechy od Poczdamu po Lauenburg. Dlaczego o tym piszemy? Bo dziś dawny pruski Lauenburg w którym przed trzystu laty gospodarze deliberowali nad oblepioną ziemią bulwą to pomorski Lębork i tak się składa, że jest stolicą polskich frytek. Postanowiliśmy odwiedzić ojczyznę ziemniaków, których smak zna cała Polska - to właśnie z lęborskich pól pochodzą ziemniaki, które sieć McDonald’s ® serwuje swoim gościom pod postacią frytek.  

Klucz to prawdziwa pasja

Okolice Lęborka to łagodne polodowcowe wzgórza, gdzieniegdzie przetykane lasami i jeziorami. To właśnie tu mieści się siedziba firmy Farm Frites Poland SA, dostarczającej do polskich restauracji McDonald’s najwyższej jakości frytki. Na spotkanie wychodzi nam Jarosław Wańkowicz, dyrektor ds. zarządzania surowcem, specjalista od ziemniaków i, jak się okazuje, prawdziwy ziemniaczany pasjonat. 

Akurat jest pora wykopków, mamy więc szansę zobaczyć jak udały się tegoroczne zbiory.Akurat jest pora wykopków, mamy więc szansę zobaczyć jak udały się tegoroczne zbiory. Materiał promocyjny

Akurat jest pora wykopków, mamy więc szansę zobaczyć jak udały się tegoroczne zbiory. Zakładamy więc wysokie gumowce i udajemy się na pole. Dodajmy - nie byle jakie, ciągnące się po horyzont i kawałek dalej, jedno z ośmiuset hektarów pól ziemniaczanych należących do Farm Frites Poland Dwa w okolicach Lęborka. Ile to osiemset hektarów? To trochę mniej niż warszawski Żoliborz, a trochę więcej niż wrocławskie Stare Miasto. Ten ogromny areał co roku przynosi ponad 40 tys. ton ziemniaków.

Pole poorane jest równymi rzędami redlin, czyli podłużnych kopców, w których dojrzewają bulwy. Aktualnie na zbiór czekają specjalnie wyselekcjonowane odmiany Innovator i Ludmilla. To ważne, bo nie ze wszystkich odmian da się uzyskać legendarne złociste frytki McDonald’s. Bulwy muszą być odpowiednio długie, mieć właściwy skład, kolor miąższu i zawartość suchej masy.

Proces wybierania właściwych odmian nigdy się nie kończy. Część pola jest wydzielona na uprawy eksperymentalne. Rosną tu nowe sadzonki, które co roku są dokładnie badane i jeśli przejdą wyśrubowane testy i uzyskają pozytywną opinię McDonald’s - mogą zastąpić aktualnie wykorzystywane Innovatora i Ludmillę.  

Popatrz na skórkę

Termin wykopków dyktowany jest dojrzałością ziemniaczanej skórki. To kluczowe, bo choć zanim ziemniak awansuje na frytkę musi być obrany, to odpowiednio gruba skórka chroni go przed uszkodzeniami w transporcie i pozwala przechowywać go przez kilka miesięcy. Naruszona skórka to ryzyko wniknięcia w miąższ drobnoustrojów i grzybów, które mogą przenieść się na kolejne bulwy. Dlatego właśnie zanim trafią do magazynu, tutejsze ziemniaki poddawane są uważnej inspekcji, a same magazyny wyposażone są w precyzyjną aparaturę kontrolującą wilgotność, stężenie CO2, temperaturę powietrza.  

Jak wyglądają współczesne wykopki?Jak wyglądają współczesne wykopki? Materiał promocyjny

Jak wyglądają współczesne wykopki? Nie mają nic wspólnego z bieganiem między redlinami z motyką. Dziś po polach jeżdżą warte 600 tysięcy euro super nowoczesne kombajny, które szybko, ale delikatnie wyciągają z gleby ziemniaki. Praca na polu to dziś bardziej obserwowanie licznych monitorów i regulowanie ustawień urządzeń, niż zakasanie rękawów i grzebanie w ziemi. Kombajn, który używany jest raptem przez kilka tygodni w roku przy wykopkach, zanim zostanie dopuszczony do pracy, zostaje rozłożony na części, umyty i zakonserwowany - to ważne bo gdyby zawiódł, prace mogłyby się opóźnić, a to wiązałoby się ze stratami. 

Nie tylko wykopki stoją dziś pod znakiem high-tech. Uprawa ziemniaka to niezwykle precyzyjne zajęcie, liczy się tu każdy szczegół i każdy niuans - od szerokości opon maszyn rolniczych (szerokie opony mniej ubijają ziemię), przez szerokość redlin po nachylenie pola decydujące o dystrybucji wody i nawodnieniu upraw. 

Nie tylko wykopki stoją dziś pod znakiem high-tech.Nie tylko wykopki stoją dziś pod znakiem high-tech. Materiał promocyjny

Technologia pomaga w zmierzeniu i obliczeniu tych detali. Dobrym przykładem są tu sterowane GPS rozsiewacze do nawozów. Po co rozsiewaczom GPS? Na tak rozległych polach gleba ma różny skład - czasem potrzebuje więcej, a czasem mniej nawozu. Specjalne programy regulują więc ilość rozrzucanego nawozu w zależności od punktu na polu, w którym maszyna się znajduje. W ten sposób można dostarczyć glebie dokładnie tego, co potrzebuje. Technologia pomaga również wyznaczyć okienka w kalendarzu na poszczególne prace. To ważne, bo w tak gorącym okresie jak wykopki maszyny nierzadko pracują całą dobę by zdążyć przed niekorzystnym biometem. 

Technologia technologią, ale...

Nie da się ukryć, że współczesne uprawy są naszpikowane elektroniką. Niech nas to jednak nie zmyli. - Nie da się prowadzić takiego gospodarstwa siedząc tylko przy komputerze - mówi Jarosław Wańkowicz. Wyjście na pole, obejrzenie gleby, dotknięcie i dokładna inspekcja dojrzewających w ziemi ziemniaków to dalej niezbędne elementy pracy w rolnictwie. 

Co jeszcze sprawia, że pomorskie ziemniaki są tak wyjątkowe? To łagodny klimat i gleby o odpowiednim składzie, położone w otulinie Słowińskiego Parku Narodowego. To właśnie ze względu na wrażliwe sąsiedztwo, tutejsze uprawy są otoczone szczególną opieką. Wyhodowanie ziemniaka idealnego na frytki jest ważne, ale jeszcze ważniejsze jest robienie tego w zgodzie z przyrodą. 

Przyroda ma zresztą o lęborskich ziemniakach jak najlepsze zdanie, bo największymi ich fanami są okoliczne dziki, które uskuteczniają ziemniaczaną samoobsługę, przy okazji niszcząc pola. Jak zrobić by dzik był syty a pole całe? Gospodarstwo urządza dzikom stołówkę. - W porozumieniu z leśnikami dokarmiamy zwierzęta z dala od upraw - opowiada Jarosław Wańkowicz. Odpowiedzialność za środowisko to również planowanie prac w zgodzie z miejscowymi pszczelarzami, czy czerpanie wody z rzeki Łupawy w ściśle określony sposób, który nie przeszkadza ani lokalnej przyrodzie ani okolicznym rolnikom.

Wszędzie i dla każdego

Frytki z Lęborka trafiają nie tylko do wszystkich restauracji McDonald’s w całej Polsce, ale również za granicę, do 10 krajów europejskich. Są to między innymi Łotwa, Litwa, Słowacja, a nawet Serbia czy Gruzja. Niezależnie od tego, czy na "Maka" umawiamy się po nartach w Zakopanem, czy łapiemy szybki zestaw z McDrive w drodze na plażę we Władysławowie, niezależnie od tego, czy ziemniaki to dla nas kartofle, pyry czy grule, w każdej restauracji McDonald’s znajdziemy ten sam smak i to, co najlepsze z Lęborka, stolicy polskich frytek. 

Chrupiąc lęborskie frytki pomyślmy więc ciepło o tutejszych polach na polodowcowych wzgórzach, prawie trzydziestoletniej historii produkcji frytek i o pasjonatach, którzy na uprawach ziemniaka znają się jak nikt inny. 

Więcej o: