Ile kosztuje leczenie za granicą? Ceny mogą iść w dziesiątki tysięcy złotych. Znacznie rozsądniej jest się ubezpieczyć

SW
04.07.2019 12:00
.

. (źródło: pixabay/TerriC)

Zawał serca we Włoszech, i związana z tym hospitalizacja i zabiegi - 8 tys. euro. Dwa dni dziecka z zatruciem pokarmowym (tzw. "zemstą faraona") w szpitalu w Egipcie - 1 tys. euro. Skręcenie kostki w Niemczech i związana z tym wizyta w szpitalu, prześwietlenie i orteza - 500 euro. Takimi przykładowymi kosztami można żonglować do woli. Przed wakacyjnym wyjazdem warto prewencyjnie rozpatrzyć scenariusz, że nie wszystko podczas wakacji pójdzie zgodnie z planem. W niektórych sytuacjach przydaje się EKUZ, poza tym zdecydowanie warto zaopatrzyć się w ubezpieczenie podróżne.

Pierwszym niezbędną rzeczą w portfelu polskiego turysty w Europie (konkretnie - w krajach Unii Europejskiej oraz Islandii, Norwegii, Liechtensteinie i Szwajcarii) powinna być Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego. EKUZ można otrzymać bezpłatnie podczas wizyty w oddziale wojewódzkim NFZ (choć oczywiście można też zawnioskować internetowo, poprosić o wysłanie na adres domowy itd.). Poświadcza ona, że jesteśmy zgłoszeni do ubezpieczenia zdrowotnego w Polsce i stanowi dowód na to, że mamy prawo do korzystania na koszt NFZ z niezbędnych świad-czeń zdrowotnych w czasie po-bytu na terenie innego państwa.

EKUZ nie wystarcza

Warto jednak być świadomym kilku ograniczeń związanych z EKUZ. Po pierwsze – z tą kartą nie płaci się tylko za to, za co nie płacą także obywatele kraju, w którym jesteśmy. Jeśli istnieje obowiązek współpłacenia, nawet z kartą EKUZ trzeba będzie ponieść te koszty. Po drugie - EKUZ nie zapewnia pokrycia przez NFZ kosztów transportu medycznego do Polski. I w końcu po trzecie – jak sama nazwa wskazuje, Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego nie daje żadnych praw np. w Turcji, Egipcie, Tunezji, Tajlandii czy USA (ogólnie - poza Unią Europejską i krajami strefy EFTA).

.. źródło: pixabay/Free-Photos

Ubezpieczenie podróżne za kilka złotych dziennie

Jest więc przynajmniej kilka powodów, dla których przed wyjazdem na zagraniczne wczasy dobrze jest wykupić także ubezpieczenie podróżne. Tym bardziej, że te są naprawdę bardzo tanie – szczególnie w konfrontacji z kosztami hospitalizacji i zabiegów za granicą czy transportu medycznego do Polski. Zresztą nie ma o czym gadać, bo nawet sam NFZ rekomenduje wykupienie dodatkowego ubezpieczenia turystycznego. 

O jakich kosztach mówimy? W Nationale Nederlanden ubezpieczenie na tygodniowe wczasy we Włoszech będzie kosztowało ok. 36-65 zł od osoby. Dla kilku osób będzie tańsze. Cena zależeć będzie od wybranego zakresu ubezpieczenia. W podstawowej wersji pokrywane są koszty leczenia i assistance (czyli także organizację leczenia czy wszelkie wsparcie np. prawnika albo tłumacza) do 150 tys. zł.

W tych tylko niewiele droższych wersjach dodatkowo można także dokupić np. ochronę OC (np. gdy potrącimy pieszego podczas wakacyjnej wycieczki rowerowej albo przypadkowo wpadniemy na kogoś na plaży i zrobimy mu krzywdę), NNW (dodatkowe pieniądze za określony uszczerbek na zdrowiu, np. złamaną nogę) czy ochronę bagażu (w przypadku utraty lub uszkodzenia). Polisa może też zapewniać zwrot kosztów odwołania lub skrócenia podróży.

.. źródło: pixabay/Free-Photos

Polisę można też dostosowywać do własnych potrzeb, rozszerzając ją choćby o assistance samochodowe (pomocne w przypadku problemów z autem w podróży), assistance domowe (w razie problemów w domu w trakcie wyjazdu) czy ochronę w przypadku uprawiania bardziej ryzykownych sportów. Polisa w podstawowym zakresie chroni w przypadku urazów przy wielu sportach – np. przy bieganiu, jeździe na rowerze czy grze w piłkę nożną albo siatkówkę, ale już nie np. w przypadku skoków do wody, surfingu czy nurkowaniu, czy w ogóle przy sportach uznawanych za ekstremalne (np. paralotniarstwo czy jazda łodzią odrzutową). Wiele więc w kwestii zakresu polisy zależy od tego, w jaki sposób zamierzamy spędzać wakacje. 

Jak widać, mówimy o kwotach rzędu kilku, do zapewne maksymalnie kilkunastu złotych za każdy dzień wczasów. To raczej niewygórowane pieniądze za spokój podczas wakacji. I to nie tylko spokój związany z kosztami własnego leczenia, ale także związany z zagubionym bagażem, wyrządzeniem innym osobom ewentualnych szkód itd.

Ubezpieczenie turystyczne daje też spokój "organizacyjny". W przypadku jakiejkolwiek choroby, kontuzji, wypadku itd. właściwie nie trzeba zachodzić w głowę jak sobie poradzić, jak dotrzeć do szpitala, gdzie jest najbliższa placówka medyczna itd. Wystarczy telefon do ubezpieczyciela, i w zasadzie jesteśmy już prowadzeni "jak za rękę". Co więcej, tylko w wyjątkowych sytuacjach za ewentualną opiekę medyczną należy zapłacić z własnej kieszeni, by potem ubezpieczyciel oddał pieniądze. Zazwyczaj towarzystwo pokrywa koszty naszej wizyty lekarskiej, hospitalizacji, zabiegów itd. bezpośrednio u danego lekarza czy w konkretnej placówce medycznej. My jakimikolwiek kwestiami finansowymi w ogóle nie musi zaprzątać sobie głowy.