Mam kredyt we frankach. Czy wszystko jest w porządku z umową? Co mogę zrobić?

redakcja
22.11.2019 10:35
kredyt we frankach szwajcarskich

kredyt we frankach szwajcarskich (Fot. Shutterstock)

Kredyty denominowane lub indeksowane do franka szwajcarskiego (najkrócej rzecz ujmując - powiązane z kursem tej waluty) zaciągnęło w Polsce ponad 700 tys. rodzin, głównie w drugiej połowie minionej dekady. Nadal spłaca je ok. 450 tys. rodzin. Kredyty we frankach są jednak tematem - delikatnie rzecz ujmując - kontrowersyjnym. Wszystko dlatego, że wielu kredytobiorców po latach zaczęło mieć wątpliwości, czy zapisy w ich umowach kredytowych są dozwolone, i czy aby nie faworyzują banków.

Wątpliwości co do zapisów w umowach kredytowych są różne, ale najczęściej chodzi o to, czy zgodna z prawem jest tzw. klauzula indeksacyjna (waloryzacyjna). W największym skrócie, jest to zapis w umowie tłumaczący, po jakim kursie ma być przeliczone pomiędzy złotymi a frankami zadłużenie klienta oraz poszczególne raty. Problem tylko w tym, że zwykle ta klauzula wskazuje, że kurs jest brany z tabeli kursowej banku. Słowem – jest jednostronnie ustalany przez bank, klient nie ma na niego żadnego wpływu, nie jest to także żaden obiektywny rynkowo kurs (np. kurs codziennie ogłaszany przez Narodowy Bank Polski).

Kredytobiorcy w związku z tym walczą w sądach z bankami.Próby polubownego rozwiązania sporu rzadko działają – ale od tego zawsze trzeba oczywiście zacząć. Obecnie do sądów w sprawie kredytów frankowych wpływa kilka tysięcy pozwów rocznie. Coraz więcej osób zastanawia się, czy także i oni mają szansę coś „ugrać” z bankiem. Jak się do tego zabrać?

Po pierwsze – sprawdzenie umowy

Przed chwilą ogólnie napisaliśmy o wątpliwościach co do niedozwolonych klauzul w umowach. Ale oczywiście wersji takich zapisów jest całe mnóstwo – każdy bank miał różne zapisy w zależności m.in. od czasu, kiedy zawierano umowy. Niektóre takie zapisy znajdują się już w rejestrze klauzul niedozwolonych prowadzonym przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Aby jednak nie mieć żadnych wątpliwości, warto swoją umowę kredytową skonsultować z prawnikiem. Ten – m.in. mając rozeznanie w podobnych sprawach i znając dotychczasowe orzecznictwo sądu w sprawie umów z danego banku – będzie dokładnie wiedział czy mamy prawo czuć się pokrzywdzeni przez bank, a jeśli tak, to jakie kroki należy podjąć.

Usługi bezpłatnej analizy prawnej umowy i sytuacji frankowicza oferuje np. helpfind.pl. Wyliczy, o jakie pieniądze można walczyć z bankiem, i podsunie kolejne kroki działania.

Co może ugrać frankowicz?

To, co może osiągnąć frankowicz decydując się na konfrontację z bankiem zależy oczywiście przede wszystkim od tego, czego oczekuje. Jeśli sąd uzna, że klauzula waloryzacyjna jest niedozwolona, a przez to nieważna, to możliwe jest m.in. unieważnienie całej umowy (Ty oddajesz bankowi kwotę kredytu, bank Tobie zapłacone raty) albo jej „odfrankowienie”.

W tym drugim przypadku kredyt cały czas trwa i należy go spłacać, ale zmieniają się jego zasady. Kredyt będzie złotowy, nie będzie żadnego przeliczania na czy z franków. Jednak oprocentowanie kredytu będzie takie, jak wcześniej (tj. sporo niższe niż w przypadku „standardowych” kredytów w złotych). W takiej sytuacji raty i kwota zadłużenia będą znacznie niższe, a dodatkowo bank powinien oddać wszystkie nadpłacone raty. Kwoty mogą iść w dziesiątki i setki tysięcy złotych.

Wsparcie prawnika może też pomóc w przerwaniu biegu przedawnienia kredytu. Tutaj bowiem należy przypomnieć, że dla każdej kolejnej raty okres przedawnienia wynosi 10 lat. Może się zatem zdarzyć, że bank będzie robił trudności, aby rozliczyć się ze zbyt wysokich rat pobranych np. 11 lat temu. Bieg przedawnienia przerywa m.in. wezwanie do próby ugodowej.

W sądzie z pewnością przyda się także istotny pogląd, który w naszej sprawie może wydać m.in. Rzecznik Finansowy.

Kluczowe wsparcie prawnika

Tak to wszystko wygląda „w teorii”. Należy natomiast mieć na uwadze kilka kwestii, m.in. to, że każda umowa i każda sprawa z bankiem jest jednak trochę inna. Najlepszy przykład to wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który został uznany za korzystny dla frankowiczów. To prawda, natomiast dotyczył jednej konkretnej sprawy. Sądy powinny brać go pod uwagę przy rozpatrywaniu innych spraw frankowiczów, ale po prostu nie w każdej sytuacji będzie można go jak kalkę przyłożyć do sytuacji innego kredytobiorcy. Szczęśliwie, są także m.in. orzeczenia Sądu Najwyższego czy inne wyroki na korzyść kredytobiorców. Jest się na czym opierać – poza oczywiście przepisami prawnymi.

Prawo jest po stronie osób poszkodowanych, ale udowodnienie tego i wyegzekwowanie sprawiedliwości może potrwać. Tym bardziej, że banki również nie składają broni, aby nie stracić na udzielonych kredytach walutowych. Zatrudniają w tym celu najlepszych prawników.

Jako, że spraw frankowych jest w sądach coraz więcej, i obiektywnie rzecz ujmując, są one zwykle po prostu skomplikowane. Dlatego wsparcie dobrego prawnika, który prawidłowo poradzi i pokieruje frankowiczem, jest tutaj szalenie ważne.

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (1)

  • druga_wieza

    Oceniono 1 raz 1

    Najprościej jest przeczytać umowę, którą się podpisało. Przeczytać ze zrozumieniem, w przypadku wątpliwości dopytać mądrzejszych, być może zapłacić za tę poradę. Uważać na kancelarie frankowe, bo każda obiecuje gruszki na wierzbie, a wiele z nich nie wygrało ani jednej sprawy.

    Najprościej jest po prostu przestrzegać zobowiązań zapisanych w umowie, a przypadku chęci ich zerwania jeszcze raz poważnie przemyśleć sprawę i poprosić o pomoc, tym razem poważnie uważając na szemrane kancelarie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX