Fundusze private equity - dobry pomysł dla świadomych inwestorów

Akcje, obligacje, jednostki typowych funduszy akcyjnych? To nie jest pełna lista odpowiedzi na pytanie w co można teraz zainwestować. Interesującym uzupełnieniem portfela świadomego inwestora może być również kupno certyfikatów funduszu private equity (PE).

Zacznijmy od tego, co w każdej inwestycji najważniejsze – czy na jednostkach funduszu PE można dobrze zarobić. Najkrótsza odpowiedź brzmi tak i potwierdzają to dane historyczne.

W połowie lutego na stronach portalu Wall Street Journal pojawił się interesujący artykuł Paula J. Daviesa, w którym porównuje on wyniki wypracowane przez fundusze PE z notowaniami S&P 500, głównego indeksu amerykańskiej giełdy. Powołuje się przy tym na wyliczenia firmy badawczej Preqin.

Stworzyła ona pewien specjalny indeks, który pokazuje, jak zmieniała się średnia wartość jednostek funduszy i obliczyła jego wartość od 2001 roku. Okazało się, że od tej daty do początku tego roku fundusze PE przyniosły inwestorom zysk na poziomie około 280 proc., w tym samym czasie notowania S&P 500 wzrosły o około 160 proc.
Zyski z funduszy PE z notowaniami S&P 500 porównywali też analitycy Cambridge Associates – patrzyli jak to wyglądała w kilku latach przed, w trakcie i po ostatnim globalnym kryzysie finansowym. Okazało się, że prawie zawsze – niemal w każdym przebadanym roku – fundusze PE wygrywały z amerykańską giełdą.

Po pierwsze aktywne zarządzanie

Dobre wyniki funduszy PE łączyć należy z ich zupełnie innym podejściem do spółek, w których kupują udziały lub akcje.

Zwykły fundusz akcyjny przygląda się spółkom notowanym na GPW, analizuje branżę w której działają i jak stwierdzi, że spółka może podrożeć, bo np. ma nowe produkty lub zaraz wejdzie na nowy rynek, to kupuje jej akcje. Potem je sprzedaje, kiedy kurs osiągnie zakładany wcześniej pułap. Menedżerowie tradycyjnych funduszy akcyjnych nie wpływają na zarządzanie spółek, których akcje kupili.

Inaczej jest w funduszach PE. One inwestują w spółki niekoniecznie notowane na giełdzie. Kupują znaczne pakiety ich akcji - albo większościowe, albo pozwalające w znaczny sposób kontrolować spółkę. Stają się bardzo aktywnym inwestorem. Zespoły ich menedżerów pomagają zarządowi spółki. Doradzają i sugerują konkretne decyzje, uczestniczą w opracowaniu nowej strategii, szukają nowych rynków i partnerów, korzystając z wcześniej wypracowanych przez lata kontaktów. Jednym słowem, robią wszystko, aby wzrosła wartość spółki, w którą zainwestowały.

I dopiero, gdy to się stanie, fundusze PE wycofują się z inwestycji, zwykle sprzedając akcje spółek na giełdzie lub innemu dużemu inwestorowi.

O tym, jak bardzo aktywnie uczestniczą fundusze PE w zarządzaniu firmami, w które zainwestowały, świadczą np. komunikaty giełdowe MCI Capital, grupą inwestycyjną notowanej na GPW i zarządzającej funduszami venture capital oraz private equity.
Z początkiem lutego spółka informowała np. o tym, że Grupa Morele, należąca do portfolio spółek funduszy MCI Capital, zakończyła przejęcie drugiego pod względem wielkości internetowego sklepu sportowego w Polsce Sklep-Presto.pl.

- Doświadczenie zdobyte w branży artykułów elektronicznych oraz technologia oparta na sztucznej inteligencji pozwalają Morele.net błyskawicznie poszerzać swoją ofertę i podbijać nowe segmenty rynku. […] Grupa Morele staje się liderem e-commerce nie tylko w Polsce, […] jest też na najlepszej drodze osiągnięcia pozycji lidera w skali regionu – komentował ten zakup Maciej Kowalski, zarządzający spółką z ramienia MCI Capital.

A w opublikowanym kilka dni wcześniej komunikacie MCI Capital poinformowało o tym, że inna spółka, w którą zainwestował – niemiecka Windeln.de, lider europejskiego e-commerce w obszarze babycare – nakreśliła nowy plan restrukturyzacji i będzie mieć nowego prezesa. Co oczywiste, te działania, podobnie jak w wypadku Grupy Morele, są możliwe dzięki bliskiej współpracy zarządów spółek z menedżerami funduszu PE.

Inwestycje długoterminowe

Z powyższego wynika, że inwestycje w fundusze private equity są długoterminowe. Najpierw długo analizowane są spółki, do których fundusze PE chcą wejść – przeglądają starannie ich dokumenty, poznają ludzi, którzy nimi zarządzają.
Potem, przez kilka lat, rozwijana jest spółka, w której kupiono udziały i akcje. I na koniec fundusze bardzo starannie przygotowują proces wyjścia z inwestycji. Szukają np. inwestora branżowego lub organizują debiut akcji na giełdzie – wszystko to wymaga czasu. Ale warto być cierpliwym.

Na Zachodzie fundusze PE są bardzo cenione między innymi przez fundusze emerytalne – oferują im długoterminowe inwestycje o wysokiej stopie zwrotu.
Z danych American Investment Council z 2015 roku wynika np., że mediana 10?letniej stopy zwrotu całego portfela amerykańskich funduszy emerytalnych wynosi 6,8 proc. W rozbiciu na poszczególne klasy aktywów stopa zwrotu w przypadku inwestycji PE wyniosła 11,4 proc. - przy udziale tej klasy aktywów w całym portfelu na poziomie 9,2 proc. Dla kolejnych pod względem wysokości generowanych stóp zwrotu akcji było to 7,6 proc. (45,9 proc. udziału w całym portfelu), a dla trzeciej klasy aktywów, czyli nieruchomości, 6,3 proc. (udział w portfelu 8,2 proc.).

W Polsce fundusze PE radzą sobie lepiej. Obecnie wartość certyfikatów inwestycyjnych w posiadaniu MCI Capital wynosi ok. 1,4 mld zł. Wartość aktywów w zarządzaniu funduszy to ok. 2,3 mld zł. Fundusze, których certyfikaty inwestycyjne posiada MCI Capital, zrealizowały łącznie ponad 60 projektów inwestycyjnych oraz ponad 30 wyjść z inwestycji, osiągając średnioroczną stopę zwrotu na poziomie ok. 23 proc.

Cenne uzupełnienie portfela świadomego inwestora

Fundusze PE na zachodzie cenią nie tylko fundusze emerytalne i inne instytucje finansowe. Takie ich marki jak KKR czy Blackstone przyciągają wielu indywidualnych inwestorów – najczęściej z grupy High Net Worth Individual (HNWI), czyli osób dysponujących środkami inwestycyjnymi w wysokości co najmniej jednego miliona dolarów.

W Polsce liczba osób zamożnych również przybywa. Wie to MCI i dlatego stał się pierwszym funduszem, który oferuje inwestycje private equity dla takich klientów.
Co ważne przy tym, w dwóch spotykanych tutaj modelach. W pierwszym - commitment - inwestor zobowiązuje się do zainwestowania konkretnej kwoty w fundusz w ciągu kilku lat okresu inwestycyjnego. Fundusz sięgnie po te środki, gdy pojawi się okazja inwestycyjna.

Drugi model – captive – pozwala inwestorowi wejść do inwestycji i wycofać się z niej w niemal dowolnym momencie.

Ponadto w wypadku inwestycji w fundusze PE spod znaku MCI Capital TFI nie musimy dysponować od razu milionami dolarów. Wystarczy 40 tys. euro.
Decydując się na taką inwestycję nie wolno jednak zapominać, że jak każda na rynku kapitałowym, łączy się ona z pewnym ryzykiem. W wypadku oczywiście sprawdzonych firm, jak MCI, jest ono umiarkowane, ale istnieje.

No i inwestycję, trzeba dopasować do swoich potrzeb. Długi jej termin w wypadku PE powoduje, że to inwestycje w tego rodzaju fundusze stać się może wartościowym, ale oczywiście nie jedynym, środkiem pomnażania środków na rynku kapitałowym.