Ten robot dałby sobie radę w "Tańcu z gwiazdami". Maszyny zmienią nasz świat

Boston Dynamics, firma zajmująca się projektowaniem robotów kroczących, pochwaliła się nowym filmem. W nim robot Spot, przypominający psa, tańczy. I to tak, że wielu powinno się od niego uczyć.

Maszyna tańczy do popularnego utworu „Uptown Funk” Marka Ronsona i Bruno Marsa. Robi to płynnie, precyzyjnie, z bardzo dużym wyczuciem rytmu. Zresztą nie ma sensu tego opisywać – zobaczcie sami. Zwłaszcza fragment, kiedy korzysta z pomysłu Michaela Jacksona i stosuje „księżycowy chód”.

 

Imponujące. Prawda? Ale nie jest to jedyna wyjątkowa rzecz, którą pokazała ostatnio spółka Boston Dynamics. Przypomnijmy tylko najpierw, że projektowaniem i budową robotów zajmuje się ona już ponad ćwierć wieku. Powstała w 1992 roku jako start-up na Massachusetts Institute of Technology, jednej z najlepszych uczelni technicznych świata. Spot, którego oglądamy powyżej, bazuje między innymi na rozwiązaniach, które spółka rozwijała dla robota transportowego BigDog budowanego dla amerykańskiej armii.

Boston Dynamics przez kilka lat należał do Google’a. A w ubiegłym roku został sprzedany Japończykom z grupy SoftBank. Te wszystkie zmiany nie wpłynęły negatywnie na rozwój projektów realizowanych w Waltham pod Bostonem. Dowodem na to jest nie tylko tańczący Spot, ale i robot Atlas uprawiający parkour.

 

Powyższy film też robi duże wrażenie. Czy Spot i Atlas to tylko zabawki? Oczywiście nie. Boston Dynamics zamieścił kilka dni temu film, na którym widać, że Spot ma już pracę. Jest inspektorem na budowie jakiegoś budynku gdzieś w Japonii. Chodzi po niewykończonych wnętrzach, rozgląda się, zapewne rejestruje obraz, a spokojnie można go sobie wyobrazić, kiedy niesie inny sprzęt – np. mierniki różnych skażeń lub promieniowania.

 

Ludzie bez pracy?

Czy oglądając takie filmy mamy się bać, że roboty zabiorą nam wkrótce pracę? Zwłaszcza, że już – nawet w Polsce – maszyny zaczynają wpływać na spadek zatrudnienia w niektórych obszarach. Roboty pojawiają się przy taśmach montażowych - zastępują spawaczy, monterów o malarzy. Działają też już nad Wisłą wielkie zautomatyzowane magazyny, gdzie zamiast kilkuset pracowników jak kiedyś, pracuje w nich maksymalnie kilka osób nadzoru.

Na pewno maszyny zmienią świat najbliższej przyszłości. I mogą nas zmusić do zmiany pracy, kwalifikacji i formy zatrudnienia. Ale pracy nas jednak nie pozbawią. Tak wynika przynajmniej z badania opublikowane we wrześniu przez World Economic Forum (WEF).

Badacze organizacji twierdzą, że do roku 2025 maszyny doprowadzą do likwidacji na świecie 75 milionów etatów. Ale równocześnie przez ich wprowadzenie – głównie do przemysłu i transportu – równocześnie powstanie konieczność stworzenia 133 mln nowych miejsc pracy. Tym samym przybędzie 58 mln etatów.

Ale nie wszystko będzie idealnie. Z raportu WEF dowiadujemy się też, że choć miejsc pracy będzie więcej dzięki robotom, to równocześnie będzie mniejsza  szansa na znalezienie pełnego etatu w jednej firmie. Praca kontraktowa, zadaniowa, na różne formy zlecenia stanie się jeszcze bardziej popularna niż teraz.

No i oczywiście wiele osób będzie musiała się przekwalifikować. Dla operatorów wózków widłowych, kierowców tirów lub księgowych z podstawowymi umiejętnościami będzie mniej pracy – podobnie jak dzisiaj jej już nie ma zbyt wiele dla zecerów, bednarzy lub kowali.

Tekst pochodzi z bloga PortalTechnologiczny.pl

Rafał Agnieszczak: Ktoś, kto zawsze jedzie po bandzie, nie wygra w biznesie [NEXT TIME]