Dlaczego jest tak dobrze, skoro jest tak źle? Czyli, co z tą luką płacową w Polsce?

Spójrzmy prawdzie w oczy, luka w Polsce jest bardzo wyraźna. Kobiety na każdym etapie kariery zarabiają mniej niż mężczyźni, mimo tego, że są lepiej wykształcone. Średnio ich pensje są niższe o 700 zł miesięcznie.

Najczęściej różnice są duże w obszarach, których nie obejmuje metodologia GUS - czyli np. w firmach do 9 osób, w których pracodawcy mają niemal pełną dowolność w kształtowaniu pensji. 

Oczywiście na poziomie średnich i dużych firm, sytuacja ma się nieźle. Kobiet na kierowniczych stanowiskach jest w sektorze usług coraz więcej. Nierzadko zasiadają też w zarządach firm. W tym obszarze rynek zdecydowanie dojrzał w ostatnich latach, a firmy stały się bardziej równościowe. 

Skąd się bierze nierówność płac kobiet i mężczyzn? Jak jej zaradzić? Więcej tekstów na ten temat znajdziesz tutaj >>>

Inną rzeczą, która sprawia, że luka płacowa w Polsce jest dwa razy niższa niż unijna średnia jest w pewnym sensie schedą po minionym systemie. 

W PRL, zwłaszcza w latach 70. nie było komu pracować na „gierkowski cud”, kobiety podejmowały więc pracę w przemyśle, rolnictwie i radziły sobie swietnie. Do okresu kapitalistycznego został zatem przeniesiony swoisty etos pracy kobiet. 

Dziś kobieta w fabryce, przy liniach montażowych nie jest zaskoczeniem. Panie obejmują stanowiska kierownicze i dyrektorskie. Podobnie jest w sektorze budowlanym i w logistyce,. Gender balance zmienia się też w świetnie płatnym sektorze ICT. 

Na ten korzystny układ nakłada się jednak zapaść szkolnictwa zawodowego technicznego. Na dodatek mamy poważny problem z segregacją edukacyjną w tych obszarach, zwłaszcza na, co wręcz odwraca równościowe trendy z poprzedniej epoki. Tamta równość - wyrażona w haśle „kobiety na traktory” była siermiężna, ale w dłuższej perspektywie zwiększyła liczbę Pań w męskich profesjach. Dziś edukacja zawodowa w dobrze płatnych zawodach np. elektryka, montera, czy operatora maszyn w przemyśle jest tradycyjnie adresowana do mężczyzn. Oferta dla kobiet dotyczy takich zawodów jak np. fryzjerka, krawcowa, czy kucharka. Z rozmaitych statystyk wynagrodzeń wynika, że w nich zarabia się wielokrotnie mniej niż w „męskich”. 

Innym kłopotem, przyczyniającym się do pogłębienia luki jest „karanie za opiekę”, czyli znaczne pogorszenie sytuacji zawodowej i ekonomicznej pań po urlopach macierzyńskich. Często nie mają do czego wracać, albo wracają na „starych” pensjach, podczas, gdy reszta firmy otrzymała w tym czasie podwyżki. 

Myślę, że wpływ na „pay gap” będą też miały programy wsparcia takie, jak 500 plus. Dopiero w dłuższej perspektywie będziemy mogli ocenić, czy i na ile przyczyniły się one do odsunięcia kobiet od rynku pracy, choć pierwszy odpływ kobiet z rynku pracy już można zaobserwować.  Będzie to szczególnie ważne w kontekście wysokości emerytur pań nieaktywnych zawodowo. Mówiąc wprost - będą one symboliczne. Już dziś, przez lukę płacową, emerytury kobiet aktywnych zawodowo są niższe o 30 proc., niż mężczyzn. 

W czwartek, 6 grudnia br. od godz. 10:00 na fanpage'u akcji #PayMeEqual będzie można śledzić relację live z debaty poświęconej nierówności wynagrodzeń. Wezmą w niej udział przedstawiciele firm i organizacji – partnerów akcji #PayMeEqual.