Niemcy. Miliony ludzi nie są w stanie opłacać swoich mieszkań

Rodziny żyjące na granicy ubóstwa oraz rodzice samotnie wychowujący dzieci nie mogą pozwolić sobie na mieszkania w przeciętej cenie. To konkluzja raportu opracowanego na zlecenie klubu poselskiego Lewicy w Bundestagu. Andrej Holm przebadał czynsze z ostatnich pięciu lat w ponad 300 niemieckich miastach. Z badania wynika, że w całych Niemczech czynsze wzrosły średnio o 11,4 procent.
Zobacz wideo

Drogie południe, tańszy wschód i zachód

Najdrożej było w badanym okresie w Monachium, gdzie średnia opłata (bez ogrzewania) za metr kwadratowy wynosiła 10,45 euro. Najtańsza okazała się miejscowość Warstein w Nadrenii Północnej-Westfalii, gdzie ta opłata wynosiła 4,65 euro. Te relacje charakteryzują ogólną tendencję: w Bawarii i Badenii-Wirtembergii jest drogo, zaś w Nadrenii Północnej-Westfalii i we wschodnich Niemczech czynsze należą do niskich.

Najtaniej mieszka się w budynkach zbudowanych w pierwszej połowie lat 50. ubiegłego stulecia, a najdrożej w tych najnowszych. Tu różnica w czynszach wynosi 43 procent.

Czytaj więcej: Koszty najmu mieszkań mocno w górę od początku roku. Ale uwaga, szczyt może być już za nami

Ile powinno kosztować mieszkanie?

Zarobki Niemców kształtowały się w ciągu ostatnich pięciu lat w taki sposób, że na ogół było ich stać na płacenie czynszu. Podczas gdy w latach 2013-2018 czynsze wzrosły o 11,4 procent, płace netto o 13,3 procent. Tylko w 2017 roku czynsze szybciej rosły niż płace. Problem odczuli mniej zarabiający pracownicy, których pensje nie rosły w tak szybkim tempie.

Ile powinno kosztować mieszkanie, by osoba o średnich zarobkach mogła sobie na nie pozwolić? Przyjmuje się, że czynsz nie powinien być większym obciążeniem niż 30 procent miesięcznych dochodów - wynika to także z ankiet przeprowadzanych wśród podnajemców.

Z raportu Holma wynika, że w 2018 roku kwotą akceptowalną dla bezdzietnej pary było 844 euro (wraz z ogrzewaniem), zaś dla osoby samotnie wychowującej dzieci 731 euro. Punktem odniesienia była przy tym dla Holma nie średnia płaca, lecz mediana, czyli ta kwota, którą otrzymuje najliczniejsza grupa zarabiających.

Czytaj więcej: 40 proc. Polaków wpada w "lukę czynszową". "Łatwiej zamieszkać w Londynie niż w Warszawie"

Najbiedniejszych nie stać na czynsz

Dla osób o przeciętnych zarobkach - zarówno bezdzietnych, jak i wychowujących dzieci - mieszkanie o metrażu 65 metrów kwadratowych jest na ogół osiągalne. Jednak w dużych miastach jak Monachium, Stuttgart, Frankfurt i Hamburg, a częściowo także w Berlinie i Duesseldorfie, może być już z tym poważny problem.

Osoby żyjące na skraju ubóstwa, czyli zarabiające 60 procent mediany, nie mogą sobie pozwolić na przeciętne mieszkanie.

Zahamować podwyżki czynszów

Klub Lewicy domaga się konkretnych rozwiązań. - Potrzebujemy zastopowania wzrostu czynszów w całym kraju na pięć kolejnych lat, na wzór tego rozwiązania, które niedawno wprowadził Berlin - powiedziała wiceszefowa frakcji Caren Lay. Podwyżki czynszów, których nie poprzedziła modernizacja budynku, powinny być nie większe niż dwa procent rocznie. Polityka czynszowa musi się koncentrować na osobach o niskich zarobkach i na mieszkańcach dużych miast o przeciętnych zarobkach, a nie na dobrze zarabiających mieszkańców obszarów wiejskich.

Jan-Marco Luczak, ekspert chadecji ds. czynszów, krytykuje takie podejście. - Wyznaczanie górnej granicy czynszów to obłudna walka klasowa skierowana przeciw drobnym właścicielom mieszkań i kamienic, którzy podnajmują swoje lokale. - Ukarani zostają w ten sposób ci właściciele, którzy mają dobre relacje ze swoimi lokatorami i powstrzymują się od dużych podwyżek - uważa chadecki polityk.

Tekst pochodzi z serwisu Deutsche Welle

Więcej o: