Europa pilnie potrzebuje pracowników. "W Polsce symbolem braku rąk do pracy stało się świeże kiwi"

Coraz bardziej dotkliwy staje się brak wykwalifikowanych pracowników - pisze szwajcarska gazeta "Neue Zuercher Zeitung". Dziennik opisuje sytuację w państwach UE i w Szwajcarii.
Zobacz wideo

"W Polsce symbolem braku rąk do pracy stało się świeże kiwi" - pisze „NZZ”. W wielu ogłoszeniach o pracy firmy zachęcaja tym, że codziennie dostarczają swoim pracownikom świeże owoce. Przede wszystkim młodzi absolwenci studiów, ale też pracownicy przemysłu mogą sobie dziś pozwolić na to, by być wybrednym. Deficyt siły roboczej przekłada się na rosnące dochody.

W Polsce, Czechach i na Węgrzech płace mocno wzrosły. Duża emigracja na Zachód oraz boom gospodarczy ostatnich lat spowodowały posuchę na rynkach pracy”.

Brak pracowników mimo spowolnienia

Jak zauważa „NZZ”, problem dotyka również Niemcy, pomimo spowolnienia gospodarczego. Według Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej 60 procent ankietowanych przedsiębiorstw uważa brak wykwalifikowanej siły roboczej za największe ryzyko. Ponad milion miejsc pracy pozostaje nieobsadzona. Szczególnie dotknięty jest wschód Niemiec, gdzie na jedną trzecią oferowanych przez firmy miejsc dla uczących się zawodu nie ma chętnych. Na zachodzie Niemiec nieobsadzona jest jedna czwarta miejsc dla uczniów.

Nawet w Hiszpanii, która wciąż zmaga się z wysokim bezrobociem, niektóre branże nie mają wystarczającej liczby pracowników w kraju; koncern technologiczny Sistemas, który rozwija m.in. systemu komunikacji satelitarnej, musi co roku ściągać około 800 fachowców z zagranicy - pisze „NZZ”.

W Szwajcarii na brak wykwalifikowanych pracowników skarży się około 90 tysięcy małych i średnich przedsiębiorstw. Skala problemu nie jest jeszcze wielka, ale sytuacja staje się coraz bardziej poważna, bo pomijając imigrację z rynku pracy odchodzi na emeryturę więcej osób, niż na niego wchodzi.

Podaż rozmija się z popytem

Według dziennika poszukiwani są przede wszystkim opiekunowie osób chorych i starszych, elektromonterzy, kierownicy projektów, inżynierowie specjaliści od oprogramowania, doradcy klienta czy instalatorzy sanitarni. Ekonomiści banku UBS prognozują, że w nadchodzącym dziesięcioleciu w Szwajcarii brakować będzie 690 tysięcy pracowników. W niektórych branżach częściowe rozwiązanie problemu przyniosła automatyzacja i cyfryzacja, ale z drugiej strony wzrosło zapotrzebowanie na specjalistów, kontrolujących i obsługujących maszyny i komputery.

W ciągu minionych 20 lat w Szwajcarii zapotrzebowanie na wysoko wykwalifikowanych pracowników wzrosło najbardziej spośród 23 najważniejszych krajów OECD, podczas gdy zmniejszył się udział miejsc pracy, na których wymagane są średnie kwalifikacje - pisze „Neue Zuercher Zeitung”.

Według dziennika głównym problemem jest to, że kwalifikacje osób poszukujących pracy nie pokrywają się z zapotrzebowaniem pracodawców. Na przykład: pomimo braku specjalistów od oprogramowania czy inżynierów systemu, stosunkowo wielu informatyków szuka zatrudnienia. Często nie mają oni jednak wymaganej specjalizacji albo nie znają się na najnowszych technologiach.

Druga Japonia

Jak na razie Szwajcaria uzupełnia niedobory siły roboczej pracownikami z zagranicy. Wysokie wynagrodzenia w tym kraju są magnesem dla wykwalifikowanych cudzoziemców. Jednak staje się to coraz trudniejsze, bo rynki pracy w krajach sąsiednich przeżywają boom i również tam jest wysoki popyt na wykształcone kadry - pisze „NZZ”. Z tego powodu w ostatnim czasie do Szwajcarii przyjeżdża o wiele mniej wykwalifikowanych pracowników. Nie bez znaczenia jest też jednak rosnący polityczny sprzeciw wobec imigracji w tym kraju - zauważa dziennik.

Jeśli problem ten nie zostanie złagodzony - czy to przez imigrację czy też inicjatywy służące wykształceniu rodzimych fachowców - Szwajcaria i inne kraje europejskie mogą podzielić los Japonii, co oznacza kurczący się rynek wewnętrzny, zastój inwestycyjny, niski potencjał wzrostu i firmy, którym wyczerpuje się siła robocza - ostrzega „NZZ”.

Artykuł pochodzi z serwisu internetowego "Deutsche Welle"