Niemcy. Bundestag przyjął ustawę ws. objęcia gazociągu Nord Stream 2 dyrektywą gazową UE

Niemiecki Bundestag przyjął ustawę dotyczącą objęcia gazociągu Nord Stream 2 unijną dyrektywą gazową.

– Wywiązujemy się zarówno z naszych zobowiązań wynikających z dyrektywy UE, jak i tych związanych z ochroną naszych interesów – przekonywał w środę (13.11.2019) w Bundestagu niemiecki minister gospodarki Peter Altmeier (CDU), odnosząc się do doniesień, jakoby Niemcy próbowały ominąć unijne przepisy i wyłączyć rosyjsko-niemiecki gazociąg Nord Stream 2 spod znowelizowanej dyrektywy gazowej UE. W środę wieczorem Bundestag przegłosował ustawę, wdrażającą dyrektywę do niemieckiego prawa.

>>> Kontrowersje wokół Nord Stream 2. Zobacz nasz materiał wideo:

Zobacz wideo

Niepokojąca poprawka na ostatniej prostej

Dyrektywa rozszerza postanowienia pakietu energetycznego UE na położone na terytorium państw unijnych odcinki nowych podmorskich gazociągów, takich jak Nord Stream 2, łączących Unię z krajami trzecimi. Operator gazociągu nie może być jedocześnie dostawcą przesyłanego nim gazu i musi zapewnić dostęp innym podmiotom. Regulacje mogą wpłynąć na rentowność Nord Stream 2, a rosyjski Gazprom od początku przeciw nim protestował.

Podejrzenia, że Berlin próbuje stworzyć furtkę, która umożliwiałaby wyłączenie gazociągu spod unijnych przepisów, wzbudziła zgłoszona niemal w ostatniej chwili poprawka do projektu ustawy, wdrażającej dyrektywę UE do niemieckiego prawa. Z inicjatywy posłów wielkiej koalicji CDU/CSU i SPD przeredagowano kluczowy jej fragment, który stwierdza, że spod regulacji wyłączone mogą zostać inwestycje, ukończone przed 23 maja 2019 roku, czyli datą wejścia w życie dyrektywy. Ta data nadal widnieje w przepisach ale w innym miejscu, co - zdaniem niektórych posłów opozycyjnych - sprawia wrażenie, że chodziło o rozmiękczenie przepisów i rozszerzenie pola do ich interpretacji dla Federalnej Agencji ds. Sieci (Bundesnetzagentur), która to będzie rozpatrywać ewentualny wniosek o wyłączenie Nord Stream 2 spod unijnej dyrektywy. Dziennik „Bild” informował o próbie obejścia przez Niemcy przepisów UE, co wywołało zaniepokojenie m.in. Ukrainy.

– Wielka koalicja stosuje triki i rozmiękcza przepisy. W ten sposób toruje drogę do ukończenia tego zbytecznego gazociągu, który zapewne zostanie wyłączony spod unijnej dyrektywy – oceniła posłanka Zielonych Julia Verlinden w trakcie debaty Bundestagu.

Czytaj więcej: Unijny sąd unieważnił decyzję Komisji ws. odnogi gazociągu Nord Stream. Przyznał rację Polsce

AfD: Spisek Brukseli i USA

– Chodzi o czysto redakcyjną zmianę, która nie prowadzi jednak do tego, że ustawa nie będzie zgodna z treścią czy duchem dyrektywy” – zapewniał z kolei Altmeier.

Przeciwko wdrożeniu unijnej dyrektywy gazowej ostro opowiada się Alternatywa dla Niemiec (AfD). – Nord Stream to dwustronny, rosyjsko-niemiecki projekt. UE nie ma tu nic do gadania – powiedział Steffen Kotre. Oskarżał Komisję Europejską, że próbuje storpedować inwestycję w porozumieniu z USA, które chcą sprzedawać w Europie swój gaz LNG.

Gazprom walczy z unijną dyrektywą na kilku frontach. Według gazety „Kommiersant” spółka Nord Stream chce wystąpić o arbitraż międzynarodowy w sprawie nowelizacji unijnej dyrektywy gazowej. Z kolei niemiecki dziennik „Handelsblatt” informował kilka dni temu, że założona została już odrębna spółka, której oddana miałaby zostać kontrola nad odcinkiem gazociągu, przebiegającym przez niemieckie wody terytorialne. Ten ostatni, około 50-kilometrowy odcinek ma podlegać regulacjom znowelizowanej dyrektywy gazowej UE, a pozostała część magistrali na odcinku 1200 km byłaby wyłączona z unijnych przepisów - napisał „Handelsblatt”. Według gazety jest prawdopodobne, że dojdzie do prawnego sporu pomiędzy operatorem gazociągu a Komisją Europejską.

USA grożą sankcjami

Drugi rosyjsko-niemiecki podmorski gazociąg jest już ukończony w blisko 90 procentach. Według planu całość ma być gotowa do końca roku. W zeszłym tygodniu znikła ostatnia poważna przeszkoda dla realizacji tego harmonogramu: Dania wydała pozwolenie na ułożenie rur na swoich wodach.

Niemiecki rząd i większość głównych partii politycznych uważa Nord Stream za projekt komercyjny, który przyczynia się do dywersyfikacji i zwiększenia bezpieczeństwa dostaw. Z Rosji pochodzi 40 procent dostarczanego do Niemiec gazu. – Nie uzależniamy się od jednego dostawcy – zapewniał Altmeier.

Z kolei Polska, Ukraina, a w ostatnim czasie także Stany Zjednoczone mówią o politycznym charakterze inwestycji, której celem jest wyeliminowanie tranzytu gazu. Dzięki Nord Stream Rosja będzie mogła odciąć dostawy gazu na Ukrainę, nadal dostarczając błękitne paliwo do odbiorców na zachodzie UE. Administracja prezydenta USA Donalda Trumpa zagroziła sankcjami firmom biorącym udział w budowie Nord Stream 2. Jeśli Kongres uchwali sankcje, może to przeszkodzić ukończeniu gazociągu.