Czechy. Szykuje się tłok na granicach. Spodziewane wielokilometrowe kolejki. Chodzi o pobór myta

1 grudnia Czesi zmienią system poboru myta na swoich autostradach i drogach. I już teraz boją się, że ruch na ich drogowych przejściach granicznych całkowicie się załamie.

Czeska spółka CzechToll, która wraz ze słowacką firmą SkyToll będzie zarządzać nowym systemem poboru myta dla samochodów ciężarowych i autobusów w Czechach, spodziewa się wielokilometrowych kolejek na siedmiu z szesnastu najważniejszych przejściach granicznych w tym kraju. A to przełoży się na wielogodzinne czasy oczekiwania na przekroczenie czeskiej granicy.

Czechy. Szykuje się tłok na granicach

Przyczyną ma być opieszałość przewoźników, zwłaszcza małych, czyli posiadających mniej niż dziesięć pojazdów. Przejście na nowy system myta wymaga od nich bowiem ponownej rejestracji każdego samochodu i pobrania dlań nowej jednostki pokładowej. A to trwa. Przeciętnie pięć minut. Tymczasem większość z tych, którzy jeszcze się nie zapisali, chce to zrobić dopiero po wejściu nowego systemu w życie, podczas pierwszego przekroczenia czeskich granic.

W starym systemie zarejestrowanych jest prawie pół miliona pojazdów (dokładniej 458 tysięcy, z tego najwięcej z Polski - 118 tysięcy). Jednakże dziesięć dni przed startem nowego systemu zostało doń zapisanych jedynie ćwierć miliona. Pozostałych ponad 200 tysięcy oznacza milion minut, czyli prawie dwa lata. Podzielone przez 41 punktów rejestracyjnych oznacza 17 dni nieprzerwanego rejestrowania na każdym z nich. Ponieważ jednak nie da się tego robić nieprzerwanie, oznacza to tygodnie niezbędne dla dokończenia rejestracji.

>>>Stany Zjednoczone żyją możliwym impeachmentem Donalda Trumpa. Prezydent największej gospodarki świata ma wpływ także na nasze portfele:

Zobacz wideo

Horrendalna prognoza

12 listopada spółka CzechToll przyszła z hiobowymi wieściami. Według jej prognozy szczególnie dramatycznie miałaby niebawem wyglądać sytuacja na wschodnich granicach Republiki Czeskiej.

I tak kolejka przed przejściem Kuty-Lanżhot, przez które przebiega najważniejsze połączenie drogowe ze Słowacji i jedna z głównych tras tranzytowych z południowo-wschodniej Europy na zachód i północ, autostrada Bratysława-Brno-Praga, miałaby być długa aż na 44 kilometry, a żeby ją pokonać, potrzebne by były 42 godziny.

Dla najważniejszego przejścia z Polski do Czech, Chałupki-Bogumin (po czesku Bohumín), prognoza mówiła o 40 kilometrach i 39 godzinach, dla przejścia Cieszyn-Kocobędz (Chotiebuz) o 22 kilometrach i 37 godzinach.

A na wjeździe z niemieckiego Schirndinga do Pomezi nad Ohrzí przejazd "zaledwie" trzykilometrowego korka miałby zająć 26 godzin.

Rejestracyjne wzmocnienie

W tej sytuacji CzechToll zadecydował między innymi o uruchomieniu dodatkowych możliwości rejestrowania pojazdów, o czym w czwartek poinformował dyrektor spółki Matej Okáli na konferencji prasowej w praskim ministerstwie transportu. Przybędzie 15 mobilnych punktów rejestracyjnych, które będą mogły przemieszczać się na przykład między parkingami dla ciężarówek, i 11 stacjonarnych, na przejściach granicznych.

W efekcie wprawdzie nie uda się zlikwidować kolejek, ale będzie można znacznie je skrócić. Na przejściu Kuty-Lanżhot na jedną czwartą, do 12 kilometrów, a czas stania do 11 godzin. W Chałupkach do 11 kilometrów i dziesięciu godzin. W Cieszynie do pięciu kilometrów i siedmiu godzin. W bawarskim Schirndingu do dwóch kilometrów i ośmiu godzin.

I tak może być gorzej

Sęk w tym, że jak powiedział dyrektor Okáli w rozmowie z Deutsche Welle, spółka CzechToll nie kierowała się w swoich przewidywaniach żadnym matematycznym modelem, a jedynie posługiwała się danymi o gęstości ruchu na poszczególnych przejściach granicznych i liczbami samochodów z poszczególnych krajów unijnych zarejestrowanymi w danym systemie.

To zaś oznacza, że polskie ciężarówki mogą wjechać na czeskie drogi na przykład z Niemiec. A wtedy to i tam może dojść do znacznego wydłużenia czasów oczekiwania.

Tekst pochodzi z serwisu Deutsche Welle.