Niemcy mają sposób na elektrownie atomowe przy granicy

Niemieckie ministerstwo środowiska chce zakazać sprzedaży paliwa jądrowego do starych elektrowni usytuowanych w pobliżu niemieckiej granicy.

Zakaz ma objąć elektrownie działające więcej niż 30 lat, które znajdują się mniej niż 150 km od niemieckiej granicy. Taki zapis dotknąłby np. belgijskie Tigange i Doel i francuskie Cattenom. Przeciwko tym elektrowniom od lat protestują mieszkańcy znajdujących się w ich pobliżu niemieckich miejscowości, np. Akwizgranu.

Niemcy mają zamknąć swoje elektrownie do 2022 roku, ale na razie nie ma planów zamknięcia zakładów produkcji paliwa jądrowego w Lingen albo wzbogacania uranu w Gronau w Nadrenii Północnej-Westfalii.

>>> Zobacz też: Nadchodzą porażające ceny prądu? Rząd zmroził je przed wyborami, teraz przyjdzie rachunek:

Zobacz wideo

Przeciwko eksportowi protestuje kilka niemieckich landów graniczących z Belgią i Francją: Badenia-Wirtembergia, Nadrenia-Palatynat, Nadrenia Płn.-Westfalia, Saara. Na początku roku wspólnie wystąpiły one do Bundesratu, aby podjął w tej sprawie działania.

Dokument, do którego wstępnej wersji dotarła agencja DPA, tłumaczy, że promień 150 km wziął się z tego, że w oficjalnych planach na wypadek katastrof zakładany jest promień „wewnętrznej strefy” zagrożeń na 100 km od elektrowni, do którego autorzy dodali 50 proc., a 1989 rok uznali za moment, w którym zakończono wykorzystywanie w budowie elektrowni jądrowych technologii uznawanych obecnie za przestarzałe.


Tekst pochodzi z serwisu Deutsche Welle.