Niemcy szukają fachowców poza UE. Nowa ustawa weszła w życie. "Krok milowy"

Wielu niemieckich pracodawców boryka się z brakiem wykwalifikowanych pracowników. 1 marca weszła w życie ustawa torująca drogę do zatrudniania fachowców spoza Unii Europejskiej.

Poczdamska firma ST-Gebäudetechnik pracuje pełną parą. Zatrudnia około 150 specjalistów od instalacji sanitarnych, grzewczych i systemów klimatyzacji. Jednak coraz trudniej znaleźć wśród młodzieży chętnych do nauki takich zawodów. "Dawniej mieliśmy tu stosy aplikacji o pracę, a teraz to my poszukujemy młodych w szkołach i na giełdach edukacyjnych" - mówi dyrektor Andreas Neyen, dodając, że dla niego "brak wykwalifikowanych pracowników to największe ryzyko biznesowe".

Fachowcy z całego świata

Problem dostrzegli także politycy. Ustawa, która wchodzi w życie 1 marca 2020, otwiera niemiecki rynek pracy dla fachowców spoza Unii Europejskiej. Nowością jest to, że mianem fachowców określani są nie tylko absolwenci wyższych uczelni, lecz także osoby z wykształceniem zawodowym, którzy mają za sobą co najmniej dwa lata nauki i których wykształcenie jest równorzędne z niemieckim.

Uznawanie dyplomów leży to w kompetencji Federalnej Agencji Pracy. Celem jest załatwienie całej procedury w ciągu 3 miesięcy od złożenia dokumentów. Następnie w ciągu maksymalnie 4 tygodni fachowiec ma dostać wizę, która będzie obowiązywać przez 4 lata lub przez okres obowiązywania umowy z pracodawcą. Po czteroletnim pobycie fachowcy będą mogli osiedlić się na stałe w Niemczech.

Zobacz wideo Koronawirus bije w gospodarkę i turystykę. Może zepsuć wakacje i wyhamować gospodarkę

Przyjeżdżają, by zostać

Osoby poszukujące pracy będą mogły przyjechać do Niemiec na 6 miesięcy. Warunek to utrzymanie się we własnym zakresie i znajomość niemieckiego na poziomie B2.

Nowa ustawa obejmuje także tych cudzoziemców, którzy chcą w Niemczech zdobyć wykształcenie zawodowe lub studiować. Oprócz wymienionych warunków muszą posiadać dyplom ukończenia niemieckiej szkoły za granicą lub inny dyplom uprawniający do studiowania i nie mogą mieć powyżej 25 lat. Jeśli po zakończeniu kształcenia w Niemczech przepracują tu dwa lata, będą mogli się tu osiedlić na stałe.

Krok milowy dla niemieckiej gospodarki

Minister gospodarki Peter Altmeier (CDU) uważa nową ustawę za "krok milowy", który jest szansą dla wszystkich firm "otwartych na nowe drogi". Pod tym względem ST-Gebäudetechnik w Poczdamie jest "wzorcowa" -  jak powiedział minister podczas wizyty w firmie. Rzeczywiście ma ona już sporo doświadczenia w przyjmowaniu zagranicznych pracowników. "Ze wszystkimi wzlotami i upadkami", podkreśla dyrektor Neyen.

Ważna jest przede wszystkim nauka języka, ale praca to nie wszystko. Firma wie, że powinna zadbać o pracowników także w czasie wolnym, "żeby nie żyli jak na wyspie, lecz integrowali się w normalnym życiu" - mówi Neyen. W Poczdamie integracji sprzyja wspólna gra w piłkę nożną.

Od uchodźcy do fachowca

Jednym z tych, którym się udało, jest Said Charef. 32-latek przybył do Niemiec w 2015 roku jako uciekinier z Syrii. W swoim kraju był spawaczem. Podczas wizyty ministra Altmeiera w poczdamskiej firmie demonstruje, jak przygotowuje kable, które będą podłączone do elektrycznej rozdzielnicy.

Ma już regularną umowę o pracę. "Jestem bardzo zadowolony, także dlatego, że wszyscy tu są tak mili" - mówi Said. Ma już w Niemczech rodzinę. Niemieckiego uczył się przez sześć miesięcy, w tym na kursie w firmie, gdzie przyswajał sobie fachowe słownictwo.

Wnioski z własnych błędów

Minister Altmeier przestrzega przed błędami, które zostały popełnione w Niemczech przy sprowadzaniu tak zwanych gastarbeiterów w latach 1960-tych i 1970-tych. "Wówczas nie zastanawiano się nad integracją w szkołach, nad wykształceniem czy znajomością języka, i z tego powodu narosły napięcia społeczne" - uważa minister gospodarki. Dzieci gastarbeiterów miały dlatego często mniejsze szanse niż ich rodzice.

Niemieccy przedsiębiorcy mają nadzieję na sprawne wdrażanie nowej ustawy. Mają temu służyć porozumienia urzędów pracy Niemiec i innych krajów, w tym Wietnamu, Brazylii oraz Bośni i Hercegowiny.

Projekt pilotażowy

Izba Rzemieślnicza w Poczdamie we współpracy z resortem gospodarki i innymi izbami w Niemczech już teraz bada sytuację w Bośni, szukając tam młodych elektroników, specjalistów konstrukcji metalowych i instalatorów urządzeń sanitarnych, grzewczych i klimatyzacyjnych. "Odbywają się rozmowy ze szkołami i kto z absolwentów ma ochotę, może od maja ubiegać się o miejsce w projekcie pilotażowym" - wyjaśnia Karl-Sebastian Schulte, dyrektor zarządzający Centralnego Związku Niemieckiego Rzemiosła.

Rozmowy kwalifikacyjne odbywają się przez Skype, oferowane są także podróże rekrutacyjne do Niemiec. Niemieckiego będzie się można uczyć na 3-miesięcznych kursach w Sarajewie. Celem projektu jest zwerbowanie 40 fachowców w ciągu 3 lat. Dyrektor Schulte ma świadomość, że wobec rosnącego braku fachowców to jedynie kropla w morzu potrzeb. Ale od czegoś trzeba zacząć.

Artykuł pochodzi z serwisu "Deutsche Welle"

Więcej o:
Komentarze (78)
Niemcy szukają fachowców poza UE. Nowa ustawa weszła w życie. "Krok milowy"
Zaloguj się
  • ochujek

    Oceniono 13 razy 7

    Polscy spawacze gazowi specjalizują się w otwieraniu sejfów. Co nie znajduje uznania na Zachodzie.

  • elenem

    Oceniono 2 razy 2

    Bardzo dobry pomysł, ktokolwiek to wymyślił.
    Niemcy nie zajmują się w Sejmie kłótniami jak Polacy, tylko robią wszystko by dzwignąć ekonomicznie gospodarkę.

  • spyderman2

    Oceniono 2 razy 2

    dudem tam poślijcie, będzie wam podpisywał papiery na komendę

  • Wojciech Joński

    Oceniono 1 raz 1

    Jak dłużej potrwa ta zabawa w ciuciubabkę z wirusem to raczej będą zwalniać niż przyjmować !

  • arnoldbuzdygan

    Oceniono 5 razy 1

    A u nas wiza na 1 rok, potem 2 , dopiero potem na 3 lata.
    Oczywiście trzeba na nią czekać jedyne.... 2 lata.
    Brawa dla polskich urzędasów !

  • lubat

    Oceniono 4 razy 0

    Jakoś tak zupełnie na margines schodzi, że takie ściąganie fachowców z biedniejszych krajów jest zalegalizowaną, ale ohydną formą quasi-kolonialnej eksploatacji. Taka Bośnia, Ukraina czy nawet Polska wykłada mnóstwo kasy, by wykształcić fachowca, by ten potem pracował na bogactwo Niemiec czy innej Szwajcarii.

  • slawek12-1

    Oceniono 4 razy 0

    No przecież przyjęli już multum ,,fachowców". Mają ich na miejscu. Co, za mało ?

  • student_zebrak

    Oceniono 2 razy 0

    Troche statystyki - kilka lat temu rzad australijski jednorazowo przyjal kilkanascie tysiecy uchodzcow z obozow w Turcji i okolicy. Glownie rodziny, z przewaga chrzescian, chociaz pierwsza byla muzulmanska. Wszyscy sprawdzeni przez ASIO (kontrwywiad). Z tej czeredki po kilku latach az 12% ma stale zatrudnienie. Wsrod Libanczykow importowanych 50 lat temu brak pracy 50-70% w zaleznosci od pokolenia. Glowne zajecia narkotyki, bandyterka, gangi bikies oraz zlomowiska samochodow.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX