Wiceszefowa KE: Wyroki TSUE obowiązują wszystkich, Niemców też. Zabrała też głos ws. sytuacji w Polsce

Wiceszefowa KE Vera Jourova jest przekonana, że Polacy i Węgrzy wcale nie chcą "wszechwładnego państwa". Zapewniła, że Bruksela jest czujna i wspiera obywateli tych krajów, ale nie może ich wyręczać; sami muszą się bronić.

„Zbyt wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi, żebym mogła odetchnąć z ulgą. Będę nadal uważnie śledziła rozwój sytuacji. W istocie, polski rząd ma teraz więcej czasu, aby postąpić właściwie” – powiedziała Jourova w wywiadzie opublikowanym w niedzielę w niemieckiej gazecie „Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung”.

W ten sposób wiceszefowa KE skomentowała fakt, że nie odbędą się wyznaczone na niedzielę wybory. 

Zobacz wideo Jak mocno koronawirus uderzy w rynek nieruchomości?

Wolne i uczciwe wybory

Vera Jourova zaznaczyła, że w Europie istnieje „kilka zasad gwarantujących wolne i uczciwe wybory”. „Kandydaci ubiegający się o urząd muszą mieć równe szanse. Ordynacja wyborcza nie powinna być radykalnie zmieniana na krótko przed głosowaniem. Każdy obywatel musi mieć możliwość oddania głosu” – wymieniła te zasady.

„Polska zobowiązała się do (przestrzegania) tego, ale teraz wszystko to jest kwestionowane. Bardzo mnie to, jako obywatelkę Europy, niepokoi” – wtrąciła.

Pytana o możliwość interwencji ze strony KE, Jourova podkreśliła, że Komisja musi przestrzegać reguł. „Możemy nawoływać do przestrzegania fundamentalnych zasad, naciskać na przeprowadzenie wolnych i uczciwych wyborów. Nie możemy jednak występować w charakterze politycznych aktywistów i mówić: nie podoba się nam ordynacja wyborcza, wdrażamy postępowanie o naruszenie traktatów. Nie mamy takich kompetencji” – wyjaśniła.

Vera Jourova zwróciła uwagę na różnice w podejściu KE do wymiaru sprawiedliwości i wyborów. „Polscy sędziowie są też sędziami europejskimi. Każdy kraj członkowski musi zagwarantować, że jego sędziowie stosują prawo europejskie i w razie wątpliwości skierują sprawę do Trybunału Sprawiedliwości UE. Wybory narodowe są innym przypadkiem. Możemy stosować tylko takie instrumenty, którymi dysponujemy” – zaznaczyła. 

Czytaj więcej: Rekordowy spadek produkcji w Niemczech. "Scenariusz niczym z horroru"

Czekamy na odpowiedź polskiego rządu

Pytana o sprawę zawieszenia Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, Jourova oświadczyła, że Komisja oczekuje na odpowiedź polskiego rządu. Jak zaznaczyła, poprzednia prezes SN Małgorzata Gersdorf zawiesiła Izbę Dyscyplinarną. „Teraz jednak toczy się postępowanie, które ma ostatecznie wyłonić jej następcę. Oczekuję od nowego kierownictwa, że też będzie przestrzegać zaleceń TSUE” – powiedziała.

Vera Jourova odmówiła ustosunkowania się do powołania przez prezydenta Andrzeja Dudę osoby (Kamila Zaradkiewicza) pełniącej obowiązki prezesa SN, który natychmiast odwiesił Izbę Dyscyplinarną.

„Nie chciałabym spekulować na ten temat. W przeszłości Polska wykonywała orzeczenia TSUE. Zajmiemy się tym, gdy będzie to konieczne” – powiedziała.

Jak przypomniała Jourova, KE uruchomiła procedurę na podstawie art. 7 traktatów, gdy stało się jasne, że Polska ma problemy systemowe z praworządnością. „To nasz najsilniejszy instrument. Pomimo tego nie zaszliśmy daleko, co powoduje, że czuję się bardzo zawiedziona, a nawet sfrustrowana” – przyznała wiceszefowa KE.

Tłumaczyła, że twórcy traktatu lizbońskiego nie wyobrażali sobie, że problemy z praworządnością może mieć więcej krajów niż tylko jeden. „W dodatku szereg krajów zachowuje się neutralnie i nie chce nazwać naruszeń praworządności po imieniu” – dodała.

Pytana o bardziej zdecydowane działania, Jourova zwróciła uwagę, że obywatele Polski i Węgier sami wybrali swoje rządy. „Nie mogę tego ignorować” – stwierdziła. „My liberałowie musimy zapytać, jakie popełniamy błędy, dlaczego nie udało nam się pozyskać ludzi z ich wiejskich i biednych terenów? Pozwoliliśmy na powstanie zbyt dużych nierówności” – tłumaczyła.

„FAS” zwraca uwagę, że obecnie ma powstać „ostry miecz”, który ma pomóc w zapewnieniu praworządności. Komisja proponowała, by krajom naruszającym praworządność można było odebrać fundusze strukturalne, jeżeli kwalifikowana większość w Radzie UE nie sprzeciwi się, jednak podczas negocjacji ten instrument „uległ rozwodnieniu”.

Jourova zapewniła, że obstaje przy pierwotnej wersji tych sankcji. „Cynicznie można by powiedzieć: kto nie rozumie słów, ten zrozumie przynajmniej język pieniądza” – wtrąciła. „Na początku był silny opór. To się zmieniło, ponieważ propozycja jest fair. Członkostwo w UE oznacza wiele korzyści, ale trzeba przestrzegać reguł”.

Czytaj więcej: Niemcy też szykują się do wyborów korespondencyjnych. Tyle tylko, że... za rok

Obywatele sami muszą się bronić

Odnosząc się do sytuacji w Polsce i na Węgrzech, Jourova powiedziała, że obywatele sami muszą się bronić przed naruszaniem prawa. „To jest moje przesłanie. Obywatele muszą wiedzieć, że jesteśmy czujni i że ich wspieramy. Komisja Europejska nie może jednak zastąpić zaangażowania obywateli w tych krajach” – powiedziała. „Należę do tych ludzi, którzy uważają, że Węgrzy i Polacy nie chcą wszechwładnego państwa. Dobrze pamiętam te czasy (przed 1989 r.) i jestem przekonana, że ludzie nie chcą ich powrotu” – dodała.

Wyroki TSUE obowiązują wszystkich

Odnosząc się do niedawnego wyroku niemieckiego Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, który zakwestionował orzeczenie TSUE w sprawie skupowania euroobligacji, Jourova podkreśliła, że ostatnie słowo w sprawach dotyczących europejskiego prawa mają sędziowie TSUE. „To musi być jasne: w naszej Unii obowiązuje prymat prawa UE. Orzeczenia TSUE są wiążące dla wszystkich narodowych sądów” – podkreśliła.

Vera Jourova przypomniała, że w związku z wyrokiem niemieckiego TK, strona polska zarzuciła jej, że wyroki TSUE narzucane są tylko Polsce. „W tym kontekście mówię bardzo jasno: zasada obowiązuje wszystkie kraje członkowskie” – powiedziała wiceszefowa KE w wywiadzie dla „FAS”. 

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle