"Handelsblatt": USA wzmacniają presję na Niemcy w sprawie Huawei

Amerykanie ostrzegają, że wiele europejskich państw wykluczy chiński koncern Huawei z rozbudowy sieci 5G, a Berlin zostanie osamotniony - twierdzi "Handelsblatt".
Zobacz wideo Przez teorię spiskową zniszczono już kilkadziesiąt masztów sieci 5G. Wiceminister: brednie i głupota

Przed decyzją niemieckiego rządu w sprawie roli chińskich firm w rozbudowie sieci 5G Departament Stanu USA zwrócił uwagę, że Niemcy są coraz bardziej osamotnione w dyskusji na temat Huawei - pisze w poniedziałek (17.08.2020) "Handelsblatt".

W rozmowie z gazetą odpowiedzialny za gospodarkę sekretarz stanu Keith Krach podkreślił, że "większość krajów wokół Niemiec przyłączyła się do inicjatywy USA w sprawie czystych sieci". Dodał, że niemiecki rząd musi podjąć decyzję, komu ufa. "Ufacie europejskim usługodawcom? Czy ufacie przedsiębiorstwu, które umożliwia łamanie praw człowieka i działanie policyjnego państwa Wielkiego Brata" - ocenił Krach.

Mimo presji Niemcy są niewzruszone

"Handelsblatt" zwraca uwagę, że amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo, który w zeszłym tygodniu odwiedził cztery kraje Europy Środkowej i Wschodniej - Polskę, Czechy, Słowenię i Austrię - aby zyskać poparcie dla inicjatywy powstrzymania chińskich wpływów na rozwój sieci danych, szerokim łukiem ominął Niemcy. "Kanclerz Angela Merkel okazuje jak dotąd niewielkie zainteresowanie amerykańską inicjatywą 'na rzecz czystych sieci'. Wraz z ministrem gospodarki Peterem Altmaierem obstaje przy swoim stanowisku, by nie wykluczać per se żadnego oferenta, także chińskiego, z rozwoju nowego szybkiego standardu telefonii komórkowej 5G" - wskazuje niemiecki dziennik. Dlatego - jak dodaje - Pompeo wysyła swojego sekretarza stanu Keitha Kracha z przesłaniem, że Niemcy mogą popaść w izolację w Europie. Jak wskazuje gazeta, faktycznie takie kraje, jak Polska, Dania, Wielka Brytania, a ostatnio także Francja, Rumunia i Słowenia trzymają na dystans chiński koncern Huawei.

"Handelsblatt" podkreśla, że Krach mówi językiem dyplomacji, nie grozi, ale odwołuje się do sumienia Niemców. Przekonuje, że stawka jest to, o czym mówi artykuł 1 niemieckiej konstytucji. "Godność człowieka jest nienaruszalna". Nazywa Huawei "kręgosłupem chińskiego państwa policyjnego" i obarcza koncern współodpowiedzialnością za prześladowania mniejszości i krytyków reżimu. Wyraził nadzieję, ze Niemcy ponownie staną w obronie wysokich standardów zaufania. Projekt ustawy o bezpieczeństwie sektora IT, która ma wyjaśnić, czy rola Huawei w rozwoju sieci 5G zostanie ograniczona, niemiecki rząd przedstawić ma po wakacjach.

NZZ: Mieszany bilans wizyty Pompeo

O amerykańskich próbach wzmocnienia frontu przeciwko Huawei wspomina w poniedziałek także niemieckojęzyczny szwajcarski dziennik "Neue Zuercher Zeitung" w artykule, podsumowującym wizytę Mike'a Pompeo w Europie Środkowej i Wschodniej. Jak pisze, do frontu tego należą już Polska i Czechy, a w piątek Słowenia przystąpiła do programu "Clean Network". "To nie powstrzymuje jednak tych krajów, po części z wyjątkiem Polski, by podtrzymywać dobre kontakty z Chinami i Rosją. Jako małe państwa zachowują się oportunistycznie wobec wielkich mocarstw" - pisze "NZZ", zauważając, że premier Czech Andrej Babisz z rezerwą zareagował na zawoalowane żądanie Pompeo, by przy budowie elektrowni atomowej zamiast firm rosyjskich i chińskich uwzględnić amerykańskie. "Żadnych krytycznych słów o Rosji i Chinach nie słychać było z Wiednia, co ten neutralny kraj tłumaczy swą funkcją pomostu między Wschodem a Zachodem. Austria nie zamierza niczego zmieniać, jeśli chodzi o ważną rolę Huawei w swej sieci telefonii komórkowej" - pisze "NZZ".

Gazeta dodaje, że kraje regionu różnie przyjęły zapowiedź wycofania i przesunięcia części amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Niemczech. Jak ocenia NZZ, Czechy, Słowacja i Węgry "reagują powściągliwie" z powodów wewnątrzpolitycznych, a także przez wzgląd na Rosję. "Budapeszt, Bratysława i Praga stawiają za to na współpracę wojskową i manewry z Niemcami i NATO, a jednocześnie na warte miliardy transakcje zbrojeniowe, przede wszystkim z USA. Mocno różnią się tu od Polski, która z powodów historycznych stawia całkowicie na Waszyngton i razem z Bałtami chce jeszcze ostrzejszej linii wobec Rosji. Uzgodnione w 2019 roku zwiększenie liczby amerykańskich żołnierzy w tym kraju z 4500 do 5500 nie jest sprawą sporną" - ocenia "NZZ", informując o podpisanej w trakcie wizyty Pompeo w Warszawie umowie o współpracy obronnej.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.