Niemiecka prasa o Nawalnym i Nord Stream 2: Nie ma łatwego rozwiązania

Piątkowe wydania dzienników zajmują się przypadkiem otrucia Aleksieja Nawalnego i wynikającymi z tego konsekwencjami dla Nord Stream 2.

Dziennik „Die Welt” komentuje:

„W ten sposób Berlin może spróbować rozwiązać kryzys poprzez dialog. Ale co, jeśli Kreml zignoruje te apele? Jeśli Putin zobaczy, że jest licencjonowany przez dobrą wolę Berlina do każdego naruszenia zasad, wtedy niemiecka polityka zagraniczna straci swoje moralne roszczenie i stabilizujący wpływ. Następnie nieumyślnie wspiera międzynarodowe wykroczenia. Dlatego też błędem byłoby dać Nord Stream 2 gwarancje przetrwania w każdym możliwym przypadku”.

Czytaj też: Sprawa Nawalnego i Niemcy. Rośnie presja na wstrzymanie Nord Stream 2

„Stuttgarter Zeitung” pisze:

„Oczywista reakcja wycofania poparcia dla gazociągu Nord Stream 2, który i tak jest niezwykle krytycznie oceniany przez partnerów UE, nie oferuje łatwego rozwiązania. Inni dostawcy energii chętnie by wskoczyli, gdyby rura niemiecko-rosyjska nie weszła do eksploatacji - tym bardziej USA z flotą gazu płynnego. Ale oznaczałoby to wielkie polityczne zwycięstwo Donalda Trumpa, który w ciągu prawie czterech lat prezydentury zdeptał stosunki transatlantyckie i nałożył sankcje na konsorcjum rurociągu. Nikt nie chce tego w Berlinie, ale w końcu może się to nie udać”.

Zdaniem „Osnabrücker Zeitung":

„Nie ma uzasadnionego powodu, by wątpić, że Aleksiej Nawalny został otruty militarnym środkiem rosyjskiej produkcji - i to nie jako pierwszy. Nie ma też racjonalnego wytłumaczenia tego, że strona rosyjska, po pojawieniu się podejrzeń, początkowo sugerowała, że być może działacz opozycyjny właśnie wypił o jeden za dużo. Równie nierozsądne wydaje się jednak ryzykowanie przez rosyjskiego prezydenta projektu takiego jak Nord Stream 2 poprzez atakowanie przeciwnika o ograniczonych wpływach. Akt ten byłby wtedy niewątpliwie jednym z najdroższych ataków w historii”.

Dziennik „Frankfurter Rundschau" konstatuje:

„A ponieważ sprawa Nawalnego ma tak wiele nieznośnych i nikczemnych aspektów, wielu słusznie domaga się wyjaśnienia tej sprawy. Inni pomijają ten punkt, ponieważ nie wierzą w niezbędną współpracę z rosyjskim rządem i żądają natychmiastowych sankcji. Ale najpóźniej w tym momencie staje się to bardziej niż trudne. Kto powinien zostać ukarany, gdy nie jest jasne, kto jest sprawcą, kto dostarczył mu zakazany chemiczny środek paralityczno-drgawkowy nowiczok? Czy zamach zlecił mu ktoś za wiedzą prezydenta Rosji Władimira Putina, czy był to tylko zleceniodawca w jego otoczeniu? To nie są błahe kwestie w państwie prawa. Odpowiedź na nie powinna być udzielona już przed wymierzeniem kary na przykład beneficjentom lub zwolennikom systemu Putina. Inaczej sami staniemy się niszczycielami demokracji, o co wielu chętnie oskarża Putina”.

Natomiast „Frankfurter Allgemeine Zeitung” jest zdania:

„Istnieją inne sposoby na zwiększenie kosztów politycznych i gospodarczych, z którymi Kreml musi się liczyć, jeśli nadal rozpyla truciznę, czy to w filiżankach, w internecie lub w kampaniach wyborczych. Ale jeśli rząd Merkel pozostanie przy tym, że odrzucony przez państwa sojusznicze rurociąg zostanie ukończony i będzie eksploatowany bez względu na to gdzie, jak i przeciwko komu uderzy Kreml, wtedy może przy następnym zamachu równie dobrze zaoszczędzić sobie oburzenie. Putin nie kwituje uśmiechem wielkich słów tylko wtedy, jeśli po nich następują przynajmniej w połowie wielkie czyny”.

Stan Nawalnego nadal poważny

20 sierpnia podczas lotu z Tomska do Moskwy Aleksiej Nawalny stracił nagle przytomność. Trafił najpierw do szpitala w Omsku, po czym na wyraźną prośbę rodziny został przewieziony do kliniki uniwersyteckiej Charité w Berlinie. Niemieccy lekarze już po pierwszej analizie badań wyszli z założenia, że Nawalny został otruty. Rosyjski rząd uznał tę ocenę za przedwczesną.

Stan chorego nadal jest poważny - poinformowali lekarze Charité. Symptomy udowodnionego otrucia wprawdzie ustępują, ale Nawalny pozostanie na oddziale intensywnej terapii w stanie sztucznej śpiączki. Zdaniem lekarzy trzeba się liczyć z jego dłuższym pobytem w szpitalu. Ciągle nie są też wykluczone długofalowe, poważne skutki zdrowotne tego otrucia.

Rosja skrytykowała postępowanie Berlina. Według rosyjskich agencji prasowych MSZ w Moskwie stwierdziło, iż "preferowane są publiczne oświadczenia". Rzecznik prezydenta Putina Dmitrij Pieskow podkreślił jednak, że w obecnej chwili Moskwa nie może "odpowiednio zareagować" na oświadczenie Berlina. Ale Rosja jest gotowa do współpracy z niemieckimi władzami. Zarazem w środę wieczorem (2.09.2020) ambasada Rosji w Berlinie ostrzegła rząd federalny przed "upolitycznianiem" przypadku Nawalnego.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.