Niemiecka prasa o wecie Polski i Węgier: Igranie z ogniem, pokerowa rozgrywka

Długotrwała blokada budżetu UE i Funduszu Odbudowy nie jest w gospodarczym i politycznym interesie Warszawy i Budapesztu - oceniają niemieckie gazety.
Zobacz wideo „Jeżeli będziemy szli w zaparte, będzie to ze szkodą dla obywateli”

Prasa w Niemczech w środę (18.11.2020) nadal komentuje wstępne zablokowanie budżetu UE i Funduszu Odbudowy po pandemii przez Polskę i Węgry. Jak pisze dziennik "Die Welt", od lat w UE "liczba państw członkowskich, które elastycznie interpretują wartości takie jak wolność i praworządność stale rośnie". Dlatego - jak dodaje - po raz pierwszy w historii Unii "naruszenia zasad praworządności mają być karane cięciami środków finansowych". Ocenia, że taki mechanizm praworządności byłby bolesny dla tych, wobec których zostanie zastosowany, a także byłby wielkim i od dawna potrzebnym postępem w prawie unijnym, bo dotychczas dostępne instrumenty nie robią już na nikim wrażenia.

"Dlatego Polska i Węgry chcą za pomocą fortelu koniecznie zablokować nowe prawo. Nic dziwnego, bo niebawem byłyby jego pierwszymi 'ofiarami'" - pisze dziennikarz "Die Welt" Christoph B. Schiltz.

Budżet UE. Mateusz Morawiecki i Viktor Orban.Polska i Węgry blokują budżet UE. Premier Holandii mówi o "opcji atomowej"

Rola Angeli Merkel w negocjacjach budżetowych w UE

Podkreśla, że wiele zależy teraz od kanclerz Angeli Merkel, bo "jej głos ma największa wagę wśród rządów UE", a Niemcy przewodniczą akurat pracom "27". "W lipcu Merkel niedbale negocjowała, bo w dyskusji nad wartym 1,8 biliona euro porozumieniem, który obejmuje gigantyczny koronafundusz i wieloletni budżet, temat praworządności nie był dla niej tak ważny. To się mści teraz. Polska i Węgry próbują szantażować UE" - ocenia dziennikarz "Die Welt".

"Angela Merkel musi być teraz nieugięta. Zgniłe kompromisy w imię europejskiego pokoju byłyby z gruntu fałszywe. Poza tym, Orbanowi i spółce wkrótce może zabraknąć powietrza, bo także Polska i Węgry potrzebują miliardów z koronafunduszu jako zastrzyku dla koniunktury" - konkluduje Schiltz.

Zakładnicy polityki wewnętrznej

Regionalny dziennik "Rheinische Post" ocenia, że blokując budżet UE "Polska igra z ogniem", bo grozi jej polityczna i gospodarcza katastrofa, jeśli zrezygnuje z miliardów z UE. Gazeta ocenia, że gdyby zależało to od premiera Mateusza Morawieckiego, to szybko znaleziono by "kompromis w sprawie kompromisu". "Ale ostatnie słowo w Warszawie należy do Jarosława kaczyńskiego, szefa prawicowo nacjonalistycznej partii rządzącej PiS. A ten jest zatwardziałym eurosceptykiem i przyjacielem Orbana. Kaczyńskiemu chodzi przede wszystkim o utrzymanie władzy PiS w Polsce, a to od miesięcy jest zagrożone" - pisze "Rheinische Post". I wyjaśnia, że minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który "chętnie zastąpiłby Morawieckiego jako szef rządu, domaga się utrzymania blokady, dopóki mechanizm praworządności nie zostanie zdjęty ze stołu". Według gazety tylko Viktor Orban może "wyciągnąć Kaczyńskiego z opałów".

Podobną opinię wyraża gazeta "Berliner Zeitung", która podkreśla, że umiarkowani konserwatyści w polskim obozie rządzącym chcą porozumienia z UE i "uważają się za ofiary ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro, który uchodzi za hardlinera". Dziennik podkreśla, że partnerzy w UE powinni wiedzieć o tych wewnętrznych targach w Polsce i "również zacząć rozgrywkę pokerową". "Nikt w tej grze nie ma naprawdę interesu w tym, by na dłuższą metę torpedować budżet UE. Niemcy powinni trwać przy kryteriach praworządności przy wypłatach środków i wzmocnić umiarkowane siły w Polsce i na Węgrzech. Ostatecznie także kanclerz Angela Merkel wie, podział UE nie jest w interesie Polski i Węgier. Mówiąc prostymi słowami: potrzebują pieniędzy" - ocenia "Berliner Zeitung".

Victor OrbanWęgry zawetowały budżet UE. Orban: Nie byłoby przeszkód, by szantażować kraje

UE szuka wyjścia z impasu

Dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" spekuluje na temat możliwego rozwiązania kryzysu, związanego ze sprzeciwem Polski i Węgier. Według gazety na najwyższych piętrach budynków instytucji UE dyskutuje się m.in. o tym, czy możliwe byłoby zakończenie prowadzonych przeciwko obu krajom bezowocnych jak dotąd postępowań w sprawie praworządności na podstawie artykułu 7. traktatu unijnego. Zarówno Viktor Orban, jak i polski rząd tego żądają - twierdzi "FAZ".

"Kanclerz Angela Merkel powiedziała swego czasu ostrożnie, że nie ma jeszcze ku temu przesłanek. Ale w Radzie UE od dawna brakuje wymaganej większości, aby uznać, że Węgry naruszają praworządność, albo choćby stwierdzić, iż jest takie zagrożenie. Wschodnioeuropejskie kraje członkowskie nie chcą tego zrobić z różnych powodów" - wskazuje "FAZ". „Ale czy eurodeputowani pozwolą na taki symboliczny tryumf Budapesztu i Warszawy? I czy z drugiej strony wystarczyłoby to Orbanowi, by ustąpić? - pyta gazeta.

Gospodarczy dziennik "Handelsblatt" ocenia z kolei, że Komisja Europejska i Niemcy spodziewają się, iż Polska i Węgry ustąpią. We wspólnym wywiadzie z dziennikiem unijny komisarz ds. sprawiedliwości Didier Reynders i niemiecki minister ds. europejskich Michael Roth oceniają, że byłoby to w interesie gospodarczym obu tych krajów, których obywatele mocno korzystają na środkach z budżetu UE oraz koronafunduszu. "Stawiam na pragmatyczne rozwiązanie z Węgrami" - powiedział Reyners.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.