Angela Merkel o pomyśle przywrócenia kontroli granicznych: To ostateczność

Przywrócenie ogólnych kontroli granicznych to ostateczne rozwiązanie, ale nie można go całkowicie wykluczyć - powiedziała kanclerz Niemiec Angela Merkel.

– Dziś po raz pierwszy będziemy rozmawiać w gronie szefów rządów UE o mutacjach koronawirusa i na pewno mamy ten sam cel, by opanować tego wirusa. Oznacza to -myślę, że tu jesteśmy zgodni - szczególne środki ostrożności odnośnie przyjazdów z Wielkiej Brytanii i na przykład z Republiki Południowej Afryki – powiedziała na konferencji prasowej w Berlinie

Zobacz wideo Wszystkie pieniądze Donalda Trumpa. Uderzenie w "Trump brand" nie będzie wcale najgorsze [OKO NA ŚWIAT]

Według Merkel należy też zastanowić się nad wspólnym celem dotyczącym obniżenia średniej tygodniowej liczby nowych infekcji. – Gdy patrzę dziś na sąsiadów Niemiec, to nie mam wcale tak wielu wątpliwości – powiedziała niemiecka kanclerz, wskazując na surowe obostrzenia w Holandii, Belgii czy Francji. – Będziemy na pewno musieli rozmawiać ze Szwajcarią i już rozmawiamy z Czechami – dodała.

Zastrzegła, że „nie chodzi o kontrole graniczne o szerokim zasięgu”. – Próbujemy tego uniknąć. Ale otwarcie mówię, że gdy kraj z dwa razy wyższą średnią liczbą nowych infekcji niż Niemcy otwiera wszystkie sklepy, a u nas są jeszcze one zamknięte, to wtedy mamy problem – mówiła Merkel. Podkreśliła, że ważne jest również opracowanie reżimu testów dla osób regularnie przekraczających granicę, np. dojeżdżających do pracy w Niemczech.

Wspólne rozwiązanie poszukiwane

Zapewniła, że zależy jej na wspólnym rozwiązaniu. – Także dla nas ogólne kontrole graniczne będą rozwiązaniem ultima ratio i próbujemy go uniknąć – powiedziała. Ale nie można ich całkowicie wykluczyć, jeżeli ktoś będzie mieć całkiem inne wyobrażenia – zastrzegła.

Wcześniej wprowadzenie kontroli granicznych nie wykluczał szef Urzędu Kanclerskiego Helge Braun. W wywiadzie z Deutsche Welle mówił, że zaostrzenie przepisów dotyczących poruszania się między państwami będzie konieczne, jeśli kraje UE nie porozumieją się co do sposobów walki z nową mutacją koronawirusa.

– Jeżeli razem z naszymi sąsiadami chcemy utrzymać mutacje na niskim poziomie, musimy działać synchronicznie. Jeszcze raz zaostrzyć przepisy, aby dojść do niskiej liczby infekcji. Jeśli to się uda, to obędzie się bez zaostrzania regulacji co do wjazdów. I to jest oczywiście najlepsza droga, bo wolność poruszania się w Europie jest dla nas wielką wartością – powiedział.

Braun zastrzegł jednak, że jeśli Niemcom, dzięki zaostrzeniu przepisów oraz akcji szczepień, uda się w najbliższych miesiącach odzyskać kontrolę nad pandemią, to będą musiały tego „bronić”. Oznacza to, że jeśli w krajach sąsiednich utrzymywać się będzie wysoka zachorowalność, to nie uda się uniknąć zaostrzenia zasad przekraczania granicy.

"Nie tędy droga"

Przeciwko kontrolom granicznym opowiedział się za to minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas (SPD). – Myślę, że musimy zrobić wszystko, aby zapobiec temu, że znowu pojawią się kontrole i znowu będziemy mieli 50-kilometrowe korki na granicy – powiedział telewizji ARD.

O tym jak skutecznie walczyć z rozprzestrzenianiem się wirusa będą dziś (21.01.21) dyskutować uczestnicy unijnego wideo-szczytu. Maas powiedział, że podczas obrad będzie chodzić o praktyczne rozwiązania, na przykład o to, jak testować na obecność wirusa dziesiątki tysięcy osób regularnie przekraczających granice w drodze do pracy czy szkoły. Wyraził nadzieję, że uda się znaleźć rozsądne sposoby na ograniczenie liczby infekcji transgranicznych bez wprowadzania kontroli.

Także przedstawicielka partii Zielonych w niemieckim Bundestagu Franziska Brantner opowiedziała się przeciwko nowym kontrolom na granicach. – Istnieje ryzyko, że kraje UE walcząc z Covidem znowu wpadną w pułapkę narodowej małostkowości – ostrzegła. Jak dodała, kanclerz Angela Merkel musi dlatego zabiegać podczas szczytu o europejskie rozwiązania.