Gruzini zbiorą szparagi. Niemcy boją się, że zabraknie pracowników z Polski

W obawie, że zabraknie pracowników sezonowych z Polski i Rumunii, Niemcy po raz pierwszy postanowili ściągnąć do zbioru szparagów pomocników z Gruzji. Chętnych było aż 86 tysięcy - podaje portal Deutsche Welle.
Zobacz wideo Prof. Kowal: Nie jestem za tym, żeby młodym nawijać makaron na uszy

Lada dzień w Niemczech rozpocznie się sezon na szparagi. Trafiają one na niemieckie stoły między innymi dzięki tysiącom pracowników sezonowych, głównie z Polski i Rumunii, którzy przez kilka miesięcy w roku pracują przy zbiorach tych lubianych przez Niemców warzyw.

Niemcy wzmacniają kontrole na granicy z PolskąNiemcy wzmacniają kontrole na granicy z Polską. Nowe zasady dla przylatujących

Niemcy. Sezon na szparagi za chwilę rusza

Już od pewnego czasu każdego roku plantatorzy szparagów martwią się o to, czy nie zabraknie im rąk do pracy, bo coraz lepsza sytuacja w Polsce i Rumunii sprawia też, że dla mieszkańców tych krajów praca na plantacjach szparagów w Niemczech nie jest już tak atrakcyjna, jak dawniej.

Od ubiegłego roku doszły do tego jeszcze utrudnienia związane z pandemią koronawirusa, restrykcjami w podróżowaniu oraz surowymi zasadami higieny, które trzeba zapewnić na plantacjach, w kwaterach i stołówkach dla pracowników.

Zainteresowanie przerosło oczekiwania

W tym roku Niemcy postanowili po raz pierwszy zwerbować pracowników sezonowych z Gruzji, dla których Federalna Agencja Pracy uruchomiła specjalny program rekrutacyjny. - Zainteresowanie było bardzo duże - powiedział Deutsche Welle Juergen Jakobs ze Wschodnioniemieckiego Stowarzyszenia Plantatorów Szparagów i Owoców Jagodowych (VOSBA). - Na początku planowano, że do Niemiec przyjedzie 500 pracowników sezonowych z Gruzji, ale ponieważ zgłosiło się aż 86 tysięcy chętnych, program rozszerzono i w tym roku do Niemiec przyjedzie 5000 osób - wyjaśnia Jakobs. Pierwsi pracownicy z Gruzji mogą przyjechać już 1 kwietnia.

Za rekrutacje odpowiada Federalna Agencja Pracy, która ma wydać pozwolenia na pracę sezonową przez maksymalnie 90 dni. Za podróż trzeba zapłacić z własnej kieszeni, ale niemiecki pracodawca może (choć nie musi) zwrócić te koszty. W ubiegłym roku, gdy tuż po wybuchu pandemii wiele krajów zamknęło granice dla cudzoziemców, niektórzy niemieccy plantatorzy fundowali pracownikom z Rumunii drogie bilety lotnicze, a nawet czarterowali loty.

Uczestnicy programu dla pracowników z Gruzji mają zarabiać co najmniej płacę minimalną w wysokości 9,5 euro za godzinę brutto. Do tego dochodzą dodatki, co - według Jakobsa - może dawać stawkę średnio w wysokości 12 euro za godzinę. Najczęściej część zarobków trzeba jednak przeznaczyć na koszty zakwaterowania i wyżywienia.

Michał Rogalski"Die Welt" o polskim "proroku pandemicznym". Zawstydził rząd zza domowego biurka

Rąk do pracy nie zabraknie

Jakobs, który sam ma plantację szparagów w Beelitz w Brandenburgii, zatrudnia 350 pracowników sezonowych, w tym także po raz pierwszy 25 Gruzinów. Według niego obawy o to, że polscy i rumuńscy pracownicy sezonowi nie dopiszą w tym roku, jednak się nie sprawdziły. Wygląda na to, że będziemy mieli dość rąk do pracy - mówi. I przyznaje, że wiele zależy od ogólnej sytuacji gospodarczej. - Gdy gospodarka ma się gorzej, przyjeżdża dość ludzi do pracy - tłumaczy.

Plantatorzy z Brandenburgii spodziewają się w tym roku dobrych zbiorów szparagów. - Oczekujemy bogatych zbiorów. Wiosna jest obiecująca. Jeśli będziemy mieć dość pracowników sezonowych, szparagów będzie bardzo dużo - zapewnia Jakobs. Plantatorom pozostaje tylko liczyć na złagodzenie lockdownu i otwarcie restauracji zanim skończy się sezon na szparagi.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.