Ranking atrakcyjności inwestycyjnej. Polska jeszcze na podium, wyprzedzają nas Czechy i Estonia

Estonia przed Czechami i Polską - to wynik rankingu atrakcyjności inwestycyjnej 16 państw Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej. Niemieccy przedsiębiorcy, którzy tam zainwestowali, z reguły zrobiliby to raz jeszcze. Jednocześnie ponad połowa ankietowanych inwestorów międzynarodowych źle odbiera stabilność polityczną i społeczną w Polsce, a aż dwie trzecie bardzo negatywnie lub negatywnie widzą przewidywalność polskiej polityki gospodarczej - pisze portal Deutsche Welle.

Dokładnie tak samo wyglądało podium dwa lata temu. Przedtem od pierwszego rankingu w 2005 roku przeważnie królowały Czechy. Tylko w latach 2013-2015 na czele była Polska. Estonia plasowała się zawsze wysoko, między trzecim a piątym miejscem. W tym roku jest najlepsza. Po raz drugi.

Jarosław Kaczyński i Mateusz MorawieckiPKB Polski znów w dół. Koniec recesji, choć jest strach o restrykcje

Ranking atrakcyjności inwestycyjnej. Estonia znów na czele

Osiągnięty wynik to średnia ocen wystawianych przez przedsiębiorców uczestniczących w badaniu. Różnice między państwami pierwszej dziesiątki, gdzie uplasowały się wszystkie kraje unijne z regionu z wyjątkiem Bułgarii, nie są jednak od siebie zbyt odległe. Najlepsza Estonia, z rezultatem 2,85 na skali od 1 (kraj bardzo atrakcyjny) do 6 (nieatrakcyjny), jest o 0,56 punktu lepsza od dziesiątych Węgier. Druga grupa - koniec peletonu - to właśnie Bułgaria i pięć pozaunijnych państw Bałkanów Zachodnich, z wyjątkiem Czarnogóry, gdzie badanie nie było prowadzone.

Słuszne decyzje

Jednak o atrakcyjności tak naprawdę więcej niż kolejność na tej liście mówią odpowiedzi przedsiębiorców na pytanie, czy zainwestowaliby ponownie w kraju, w którym już działają. "Tak" - odpowiedziało aż 95 procent zagranicznych inwestorów w Polsce (AKH Polska przygotowała swój raport we współpracy z kilkunastoma innymi organizacjami przedsiębiorców z UE, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii i Izraela). To znaczy, że zaledwie jeden na dwudziestu uważa, że się pomylił.

Również przedstawiciele niemieckich firm z pozostałych krajów Grupy Wyszehradzkiej są zadowoleni z podjętych decyzji. Powtórzyłoby je 91 procent z nich w Czechach, 88 procent na Węgrzech i "tylko" 82 procent na Słowacji. "Dane te wskazują, że decyzje inwestycyjne poprzedzone są gruntownymi przemyśleniami i stosownie do tego podejmowane są z reguły właściwe' decyzje", ocenia tegoroczny raport Niemiecko-Węgierskiej Izby Przemysłowo-Handlowej (DUIHK).

- Jednak także w pozaunijnych krajach bałkańskich przedsiębiorcy są zazwyczaj zadowoleni ze swoich inwestycji - mówi Deutsche Welle autor raportu Dirk Woelfer z węgierskiego oddziału AHK, który na czerwiec przygotowuje również raport zbiorczy dla wszystkich 16 państw. - To zawsze jest kwestia oczekiwań. Inwestor, który wybiera się do Bośni, Kosowa lub Macedonii, ma na przykład inne oczekiwania co do infrastruktury czy kwalifikacji pracowników, niż ten, który zamierza działać na Węgrzech lub w Czechach.

Premier rządu PiS Mateusz Morawiecki i jego partyjny zwierzchnik, formalnie wicepremier ds. bezpieczeństwa, prezes partii rządzącej Jarosław Kaczyński. Konferencja w kwaterze głównej PiS, Warszawa, ul. Nowogrodzka, 21 października 2018Takich podwyżek nie było od dekady. Rekordowy wzrost pensji

Czułe miejsca

Inna ważna część badania obejmowała ocenę 21 czynników mających znaczenie dla wyboru lokalizacji inwestycji. W wypadku każdego z nich można było przyznawać oceny od 1 (bardzo zadowolony) do 5 (bardzo niezadowolony). Nie tworzą wprawdzie żadnego sumarycznego wskaźnika, który być może bardziej obiektywnie przedstawiałby atrakcyjność inwestycyjną badanych państw, ale pozwalają wskazać czułe miejsca każdego z nich.

Dirk Woelfer uważa, że z punktu widzenia inwestora najważniejsze są pytania, które dotyczą rynku pracy. - To są oczywiście w pierwszym rzędzie koszty pracy, ale też dostępność wykwalifikowanych pracowników czy system oświaty - wyjaśnia. - Drugi obszar to system podatkowy. Kolejny to infrastruktura, zwłaszcza dla tych, którzy produkują w systemie just-in-time. To nie tylko autostrady i koleje, ale też energia i telekomunikacja - tłumaczy.

Rosnąca korupcja

I wreszcie jest też korupcja, która w tym badaniu według Woelfera obejmuje również nepotyzm, czyli faworyzowanie członków rodziny przy obsadzie stanowisk. To zjawisko ma znaczenie zwłaszcza dla spółek pracujących na rzecz państwa. Niemieckich firm dotyczy to w mniejszym stopniu, bo produkują z reguły na eksport. Jednak dla tych, które działają w Czechach, zwalczanie korupcji i przestępczości w tym kraju jest równie wielkim problemem, jak kłopoty z dostępnością wykwalifikowanych pracowników. Oba czynniki uzyskały tam najgorsze notowania spośród wszystkich 21 czynników, o które pytali ankieterzy.

Problem korupcji jest także poważnie odczuwany przez niemieckich przedsiębiorców na Węgrzech, choć w poprzednich latach oceniali go jeszcze gorzej niż w tym roku. W raporcie węgierskim pokazana jest jednak także grafika przedstawiająca zmiany indeksu percepcji korupcji (CPI) Transparency International dla państw regionu, a ten dla wielu państw regionu pogarsza się w ostatnich latach. W przypadku Węgier rok 2021 przyniósł wprawdzie nieznaczną poprawę, ale i tak oznacza to najgorszą pozycję w regionie, na równi z Bułgarią.

Nieprzewidywalna polityka

Od 2016 roku pogarsza się też według TI ocena odczucia korupcji w Polsce, ale wciąż jest to wynik dużo lepszy niż w wypadku Węgier. Niemal co trzeciemu spośród ankietowanych inwestorów międzynarodowych nie podoba się jednak, jak zwalczana jest w Polsce korupcja i przestępczość. Jeszcze gorzej oceniają bezpieczeństwo prawne kraju, jego system podatkowy i administrację skarbową. Ponad połowa źle odbiera stabilność polityczną i społeczną, a aż dwie trzecie bardzo negatywnie lub negatywnie widzą przewidywalność polskiej polityki gospodarczej.

Zobacz wideo Polski Ład budzi skrajne emocje. Czy propozycje PiS-u zapewnią „dekadę rozwoju”?

Podobnie jak we wszystkich innych unijnych państwach regionu, najwyżej oceniany jest fakt członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Bardzo zadowolonych z niego jest aż sześciu na dziesięciu ankietowanych, dalszych trzech wyraża zadowolenie, a negatywną ocenę w tej kwestii podało mniej niż dwa procent inwestorów. Zagraniczni menedżerowie wysoko oceniają kwalifikacje polskich pracowników, ich produktywność i motywację, a także jakość i dostępność lokalnych dostawców. Więcej niż połowa jest zadowolona z infrastruktury, z jakości kształcenia akademickiego i z wysokiej dyscypliny płatniczej kontrahentów. W porównaniu z inwestorami w Czechach, na Węgrzech, a nawet w Rumunii, znacznie mniejszym problemem jest dla nich dostępność wykwalifikowanych pracowników, choć też skarżą się na to niemal dwie piąte menedżerów.

Estońska lekcja

Wyniki ankiety dają sporo do myślenia. Zwłaszcza niezwykle wysoka ocena faktu członkostwa w UE. Ale także lista zagrożeń, które dostrzegają zagraniczni inwestorzy. W Polsce co drugi z nich wskazuje wprawdzie na ceny energii i surowców, czyli czynnik, na który politycy mają ograniczony wpływ. Ale już na następnych pojawiają się kwestie bezpieczeństwa prawnego, kursu walutowego i ramowych warunków polityki gospodarczej, a także braku wykwalifikowanych pracowników. Zwłaszcza pierwsze z nich to skutek działań ustawodawców i rządzących. Wszystkie dotykają zaś nie tylko zagranicznych inwestorów, ale po prostu wszystkich przedsiębiorców.

Natomiast najbardziej zaskakującym wydaje się niewielki wpływ, jaki na zaprezentowane wyniki miał fakt, że dane były zbierane w burzliwym czasie pandemii COVID-19. Można to powiedzieć o wszystkich krajach, gdzie zostały one do tej pory opublikowane.

Polska jest krajem wciąż ocenianym bardzo wysoko przez zagranicznych przedsiębiorców. Ale od dwóch lat zdecydowanie wygrywa Estonia, która jest krajem wiodącym w regionie w tych dziedzinach gospodarczych wyznaczających przyszłość. To także kraj najlepiej oceniany w regionie w rankingu postrzegania korupcji TI. I na tę lekcję też warto zwrócić uwagę.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle. 

 
Więcej o: