Niemcy. 25-30 euro za nieodwołaną wizytę? Pomysł kar dla marnujących terminy szczepień

Przez wiele miesięcy trudno było o terminy szczepień przeciw COVID-19. Choć sytuacja nieco się uspokoiła, wiele osób wciąż czeka na szczepionkę, podczas gdy inni nie przychodzą na umówioną wizytę. Czy będą karani?

Politycy rządzących w Niemczech partii SPD oraz CDU i CSU przyłączyli się do żądań grzywny dla osób, które zapisują się na szczepienie, a potem nie przychodzą na nie, nie odwołując nawet wizyty. Ekspert SPD ds. zdrowia i lekarz Karl Lauterbach w rozmowie dla „Bild am Sonntag" uznał, że byłoby dobrze, gdyby takie osoby były karane.

Podobnego zdania jest wiceprzewodniczący klubu poselskiego CDU/CSU w Bundestagu Thorsten Frei. Z kolei kandydat chadecji na kanclerza Armin Laschet taki pomysł odrzuca. Krytyka padła również z ust przedstawicieli zawodów medycznych oraz opozycji: zamiast grzywien należy raczej pomysleć nad tym, jak zachęcić ludzi do szczepień.

Liczba zakażeń w Niemczech nadal utrzymuje się na niskim poziomie. Według Instytutu Roberta Kocha, siedmiodniowy wskaźnik zachorowalności w niedzielę, 4 lipca, wyniósł 5 (poprzedniego dnia 4,9) zachorowań na 100 tysięcy osób. W ciągu jednego dnia odnotowano 559 nowych zakażeń. Tydzień temu było ich 538.

Obawy przed jesienią

Według przeprowadzonego niedawno sondażu zdecydowana większość Niemców spodziewa się, że jesienią liczba zakażeń wzrośnie i że w kraju zostaną wprowadzone restrykcje. Zmarnowane wizyty w punktach szczepień prowadzą do tego, że „szczepimy wolniej niż byśmy mogli i że musimy wyrzucać szczepionki" – skrytykował Lauterbach. Polityk podkreślił, że on sam szczepi w jednym z centrów i problem zmarnowanych wizyt nie jest mu obcy. W wieczornym programie ARD „Tagesthemen", powiedział, że to nie jest błahe wykroczenie.

Thorsten Frei zauważył, że takie zachowanie jest nierozważne i jest niczym policzek wymierzony w twarz wszystkim, którzy wciąż czekają na szczepionkę. – Każdy, komu się nie chce sięgnąć po słuchawkę lub kilka razy kliknąć, by odwołać wizytę, powinien być zobowiązany do pokrycia poniesionych kosztów zmarnowania szczepionki – stwierdził polityk.

25-30 euro za nieodwołaną wizytę?

Debatę na temat ponoszenia odpowiedzialności za zmarnowane szczepienie zainicjował prezes berlińskiego Czerwonego Krzyża (DRK), Mario Czaja, który zaproponował grzywny w wysokości 25-30 euro. Według niego od pięciu do dziesięciu procent wizyt w berlińskich punktach szczepień przepada. Podejrzewa się, że ludzie nie przychodzą na wizytę, bo są na wakacjach, szacują, że zagrożenie koronawirusem nie jest już tak wysokie lub dlatego, że w międzyczasie umówili się na wcześniejszą wizytę u lekarza zakładowego lub w gabinecie.

Armin Laschet nie popiera pomysłu karania osób, które nie odwołały wizyty i argumentuje, że „solidarności nie można wymuszać karami" – zaznaczył w rozmowie z siecią redakcji RND. Domaga się jednocześnie, by każdy, kto nie może się stawić na wizytę lub otrzymał już dawkę szczepionki gdzie indziej, zwolnił miejsce dla innych chętnych do szczepienia, wysyłając wiadomość do punktu szczepień.

Również szef Federalnego Związku Lekarzy Kas Chorych (KBV), Andreas Gassen, wyraził wobec pomysłu karania sceptycyzm. „Kary nie sprzyjają akceptacji", powiedział gazecie „Bild am Sonntag". Rzeczniczka ds. polityki zdrowotnej klubu poselskiego FDP, Christine Aschenberg-Dugnus, jest zdania, że groźba kary pieniężnej raczej zniechęciłaby ludzi do szczepień. Uważa ona, że powinno chodzić raczej o to, by przekonać tych jeszcze niezdecydowanych do przyjęcia szczepionki. „Można to chociażby robić przy pomocy mobilnych zespołów szczepień, które edukują i szczepią ludzi w pobliżu ich miejsca zamieszkania oraz zachęcać do szczepień".  

Zobacz wideo Męskie Granie w "Studiu Biznes"

Premia za szczepienie

Niemiecki Czerwony Krzyż w Saksonii chce pójść taką drogą: według rzecznika prasowego, trwają prace nad systemem premiowym, który ma na celu utrzymać wysoki poziom gotowości do szczepień. Osoby, które przyjdą do punktu szczepień, mają uzyskać zniżki na usługi lub produkty. Szczegóły są wciąż w fazie ustalania.W międzyczasie Saksonia oferuje również spontaniczne szczepienia, bez konieczności umawiania się na spotkanie. Podobne oferty istnieją również w innych landach. Dolna Saksonia z kolei ogłosiła, że prawdopodobnie już od przyszłego tygodnia będą odbywać się szczepienia bez list oczekujących.

Po miesiącach niedoboru szczepionek, zgodnie z szacunkiem rządu Niemiec, osiągnięto nowy etap: podaż zaczyna przewyższać popyt. W związku z tym rząd przyspieszył realizację swojej obietnicy, jakoby każdy, kto chce, został zaszczepiony do końca lata. Plan ten ma zostać zrealizowany do końca lipca.

Niemcy są jednak sceptyczni myśląc o tym, co wydarzy się jesienią. Pomimo postępów w kampanii szczepień, 76 procent spodziewa się wzrostu liczby zakażeń i 74 procent osób oczekuje ponownego zaostrzenia środków w przeciwdziałaniu pandemii. To wynik ankiety przeprowadzonej przez instytut badania opinii publicznej YouGov na zlecenie Niemieckiej Agencji Prasowej (DPA).

(DPA/gwo)

Artykuł pochodzi z Deutsche Welle

 
Więcej o: