Obrażani i zastraszani. Pełne nienawiści ataki na wirusologów i ekspertów

Podczas pandemii opinie ekspertów w mediach są powszechne. Jak pokazują badania dla niektórych z nich ma to poważne konsekwencje.

Więcej podobnych artykułów znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Lekarze i wirusolodzy przed kamerą, epidemiolodzy, komentujący wyniki badań na Twitterze: W czasie pandemii stało się to codziennością. Eksperci wypowiadają się na tematy związane z pandemią koronawirusa. Przeprowadzone przez magazyn naukowy „Nature" badanie wśród ponad 300 naukowców skupia się na często negatywnych relacjach, których doświadczają, również dlatego, że są obecni w przestrzeni medialnej. Jak się okazuje, chodzi nie tylko o nienawistne wiadomości, ale także groźby śmierci, jak również ataki fizyczne.

Zobacz wideo Ograniczenia dla osób, które nie chcą się szczepić? Komentuje prezes PSL

Zaznaczyć należy, że badanie nie pokazuje całego wymiaru problemu i nie jest badaniem reprezentatywnym. Czasopismo „Nature" rozesłało ankiety do ekspertów i współpracowało z instytucjami w kilku krajach, które wysyłają oświadczenia naukowców do mediów (Science Media Centres). W badaniu tym udział wzięło 321 ekspertów, którzy wcześniej wypowiadali się w mediach na temat pandemii. Większość z nich pochodzi z Wielkiej Brytanii, Niemiec i USA.

Od negatywnych komentarzy do gróźb śmierci

Ponad połowa ankietowanych osób stwierdziła, że „czasami, zazwyczaj lub za każdym razem" po wystąpieniu w mediach, w ich stronę kierowane są komentarze trolli lub osobiste ataki. Negatywne konsekwencje obecności w mediach przejawiają się również w groźbach śmierci (47 przypadków). Sześciu naukowców z kolei stwierdziło, że zostali zaatakowani fizycznie. Pojedyncze osoby wspomniały także o agresywnych wiadomościach e-mail, zhakowanych kontach lub stronach internetowych, a także skargach skierowanych do ich pracodawców.

Anonimowe maile z dziwnych kont

W artykule magazynu „Nature" wyliczającym przykłady drażliwych społecznie tematów, australijski epidemiolog Gideon Meyerowitz-Katz wspomniał, że do przewidzenia jest, iż szczepionki takim właśnie tematem się staną. Co ciekawe, zaznaczył, że najwięcej gróźb otrzymał od osób, które bronią iwermektyny – leku wykorzystywanego w leczeniu schorzeń spowodowanych obecnością pasożytów, jako skutecznego w walce z COVID-19.Meyerowitz-Katz zaznaczył, że ludzie wysyłają mu maile anonimowo z dziwnych kont i piszą: „Mam nadzieję, że umrzesz" lub „Gdybyś był gdzieś blisko mnie, to bym cię zastrzelił".

W raporcie zaznaczono także, że kolejnym drażliwym tematem jest pytanie o to, skąd wziął się koronawirus. W środowisku mnożą się obawy, że nienawistne komunikaty doprowadzą do autocenzury wśród zabierających głos w mediach ekspertów oraz do zniechęcania ich koleżanek i kolegów do wrażania publicznie opinii.

W ankiecie osoby, które były szczególnie dotknięte atakami osobistymi i komentarzami trolli, przyznały, że miało to ogromny wpływ na ich gotowość do rozmowy z mediami.

Pandemia przyspieszyła znane już procesy

Według specjalistów od komunikacji nie jest to zjawisko nowe. „Ale pandemia zadziałała jak podwójna soczewka. Wszystkie te procesy, które już wcześniej opisywaliśmy w badaniach, teraz ujawniły się w większym stopniu i z niebywałą szybkością" – wyjaśnia Konstanze Marx z Uniwersytetu w Greifswaldzie. Dostrzega ona konieczność działania w zakresie „ogólnego dyskursu", a więc także w mediach i w polityce. Konieczny jest klimat przyjazny dla nauki, jak dodaje.

Ankieta czasopisma „Nature" była wprawdzie anonimowa, ale w Niemczech znane są nazwiska osób, które już jakiś czas temu same upubliczniły wrogie zachowania kierowanie pod ich adresem. Wśród osób tych jest ekspert SPD ds. zdrowia Karl Lauterbach i znany niemiecki wirusolog Christian Drosten. Z informacji policji wynika, że w październiku 2020 roku nieznani sprawcy próbowali podpalić budynek Instytutu Roberta Kocha (RKI) w Berlinie.

Drosten: „Zakładam czapkę i okulary słoneczne, gdy idę do sklepu"

Naukowiec z Charité, Christian Drosten, który został właśnie nominowany przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) do zespołu doradczego w kwestiach związanych z pandemią, relacjonował około rok temu na kongresie w Berlinie, jaki wpływ na życie codzienne ma bycie rozpoznawalnym. Zaznaczył, że to dla niego „dość nieprzyjemne", gdy ludzie rozpoznają go podczas zakupów. Żeby tego uniknąć chodzi do sklepu w czapce i okularach słonecznych. Pytany o to, jak radzi sobie z nienawiścią, Drosten powiedział: „Wszystko, co mogę zrobić w tej sprawie, to możliwie to od siebie odsuwać".

Jak pokazuje badanie, pozostaje jedno pocieszenie: Na pytanie o pozytywne doświadczenia po pojawieniu się w mediach 83 procent zgodziło się z tym stwierdzeniem, że udało im się dotrzeć ze swoim przesłaniem do opinii publicznej.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.

Więcej o: