Szybkich pieniędzy z UE nie będzie? "Der Spiegel": Środki z Funduszu Odbudowy Polski i Węgier nie w tym roku

Według źródeł tygodnika "Der Spiegel", jest "wysoce nieprawdopodobne", by Polska i Węgry jeszcze w tym roku dostały część pieniędzy z unijnego Funduszu Odbudowy.
Zobacz wideo Zgorzelski o stosunku PiS do UE: Infantylne gadanie Smerfa Marudy

Niemieckie media informują we wtorek (23.11.2021) o treści listów w sprawie naruszeń praworządności, wysłanych przez KE do Polski i Węgier. Pisma, które w miniony piątek (19.11.2021) skierowano do stałych przedstawicielstw Polski i Węgier przy UE, "czyta się jak akty oskarżenia" - informuje na swych stronach internetowych tygodnik "Der Spiegel". "Na dziesięciu ciasno zadrukowanych stronach Komisja podsumowuje zarzuty przeciwko Polsce. Chodzi przede wszystkim o to, że podkopana została niezawisłość sądownictwa" ' pisze "Spiegel".

W sprawie Węgier dyrektor generalny ds. budżetu Jan Koopman, który podpisał się pod listami, "potrzebował jedenastu stron" i koncentruje się przede wszystkim na "korupcji i nepotyzmie, a także niezdolności sądów, by skutecznie z tym walczyć".

Facebook, zdjęcie ilustracyjneWęgry. Facebook uniknie kary za reklamowanie się jako darmowy

Podwójne konsekwencje finansowe

Listy wysłano, aby dać znać obu rządom, że Komisja sprawdza możliwość uruchomienia tzw. mechanizmu praworządności wobec ich krajów, który może doprowadzić do odebrania środków unijnych. "Jednak do tego potrzeba jeszcze pewnych informacji" - napisał, według "Spiegla", Koopman.

Tygodnik dodaje, że "niemal wykluczone wydaje się", że rządy obu krajów mogły choćby w przybliżeniu wyjaśnić to, na co wskazuje Komisja, bo od lat wiele z tych punktów jest przedmiotem sporu z Brukselą. "Teraz Polsce i Węgrom grożą bolesne konsekwencje finansowe, i to od razu podwójne. Z jednej strony, zainicjowany przez listy mechanizm praworządności po raz pierwszy umożliwia UE ograniczenie środków wsparcia dla krajów, których rządy podkopują państwo prawa i tym samym zagrażają właściwemu wykorzystaniu środków z budżetu UE" - pisze "Spiegel".

"Z drugiej strony chodzi o też o wart 750 miliardów euro Fundusz Odbudowy po pandemii koronawirusa. Technicznie wypłaty nie mają wprawdzie nic wspólnego z mechanizmem praworządności, ale politycznie są bardzo powiązane. W obliczu stałych prowokacji z Warszawy i Budapesztu, uważa się, że byłoby nie do pomyślenia, by Komisja otworzy drogę do wypłaty miliardów z Funduszu Odbudowy" - informuje "Spiegel".

Za mało czasu na decyzję

Przypomina, że Polska zwróciła się o 24 miliardy euro bezzwrotnych dotacji i 12 miliardów w formie kredytów, zasad Węgry chcą dotacji w wysokości około siedmiu miliardów euro. "Właściwie oba kraje chciały jeszcze w tym roku otrzymać 13 procent wnioskowanych kwot w formie prefinansowania. Komisja zablokowała jednak wypłaty" - pisze "Spiegel". I dodaje, że dowiedział się ze źródeł w KJE, iż "jest niemal pewne, że Węgry i Polska nie dostaną już tych szybkich pieniędzy". 

"Przypuszczalnie nie starczy już po prostu na to czasu, bo nie tylko Komisja, ale i Rada państw członkowskich musi dać zielone światło" - wyjaśnia tygodnik.

Urzędnik KE powiedział, że by wypłata jeszcze w tym roku była możliwa, to "Rada musiałaby pracować na nocnej zmianie i decydować szybciej, niż kiedykolwiek". Dlatego "jest wysoce nieprawdopodobne", że przed końcem roku pieniądze popłyną do Polski i Węgier, nawet jeśli Komisja dałaby zielone światło.

Tygodnik przypomina, że KE postawiła Polsce "jasne warunki" dla uwolnienia środków z Funduszu Odbudowy. A według cytowanego urzędnika na razie nic nie wskazuje na to, by Polska ustąpiła w tych punktach.

Irytacja w europarlamencie

Zarówno "Spiegel", jak i wtorkowy dziennik "Sueddeutsche Zeitung" (SZ) wskazują, że wielu w Brukseli nie wierzy jednak w to, by Komisja wreszcie na serio ruszyła z postępowaniem w sprawie naruszeń praworządności w Polsce i na Węgrzech. Krytycy w Parlamencie Europejskim są zirytowani. "To rozczarowujące, że przez oba te listy postępowanie w sprawie sankcji odwlecze się o co najmniej dwa miesiące" - mówi europoseł Zielonych Daniel Freund, cytowany przez „SZ". Gazeta wyjaśnia, że listy nie są uruchomieniem mechanizmu "pieniądze za praworządność", a raczej prośbą o informacje, zaś oba rządy mają dwa miesiące na ich udzielenie. "Oba listy pokazują też jednak, że Komisja Europejska jest w pełni zdaje sobie sprawę z poważnych defektów państwa prawa" w Polsce i na Węgrzech - dodaje Freund. Jego zdaniem trudno sobie wyobrazić, by odpowiedzi Warszawy i Budapesztu mogły jeszcze uniknąć postępowania.

Z kolei "Spiegel" pisze, że Freund podejrzewa Komisję, iż "chce ona jeszcze w tym roku uwolnić środki z Funduszu Odbudowy dla Polski i Węgier oraz wykorzystać pisma jako listek figowy, ‘kierując się mottem: zobaczcie, przecież coś robimy'".

Dane z raportu ''Smog w Polsce i jego konsekwencje'' z 2019 r.Kierował badaniem ekogroszku, które wywołało burzę. 'Producenci pisali, że dopuściliśmy się karygodnych rzeczy'

Z kolei berliński ekspert w dziedzinie prawa europejskiego Alexander Thiele uważa, że wypłata środków z Funduszu Odbudowy staje się w świetle listów "jeszcze mniej prawdopodobna". "Tak długo, jak kwestie wskazane w listach nie będą wyjaśnione, nadal jest zagrożenie, że środki te nie zostaną wykorzystane właściwie" - ocenia Thiele, cytowany przez "Spiegla".

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle. 

 
Więcej o: