Niemcy obejmują przewodnictwo w G7. Zdominują je globalne ocieplenie, polityka wobec Chin i Rosji

W tym roku grupie państw G7 przewodniczą Niemcy, a tematy skoncentrują się wokół walki z pandemią koronawirusa, polityki klimatycznej, Chin i Rosji.

Już można podziwiać logo. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia rzecznik rządu Steffen Hebestreit trzymał w ręku plakat, na którym na niebieskim tle łączą się ze sobą biała litera "G" i siódemka. Napis głosi: "G7 Germany 2022" - nic więcej. - Ta koncentracja na sprawach zasadniczych powinna być reprezentatywna dla ukierunkowanego programu prac, jaki wyznaczyliśmy sobie na tę prezydencję - powiedział Hebestreit.

G7, czyli USA, Kanada, Japonia, Francja, Wielka Brytania, Włochy i Niemcy. Kiedy grupa ta powstawała w latach 70. ubiegłego stulecia, była to siódemka najbardziej uprzemysłowionych państw świata, a dominującym tematem była gospodarka. Dzisiaj "Grupa Siedmiu" zajmuje się głównie głównymi kwestiami politycznymi, które można rozwiązać tylko wielostronnie, czyli wspólnie.

Zobacz wideo Technologie ułatwiają obowiązki domowe

Przewodnictwo po Wielkiej Brytanii

Wiele z tego, co zostało omówione i wynegocjowane podczas brytyjskiej prezydencji G7 w 2021 roku, będzie musiało być kontynuowane podczas prezydencji niemieckiej, która rozpoczyna się 1 stycznia 2022 roku. To przede wszystkim dalsza walka z pandemią koronawirusa, która po dwóch latach jest daleka od opanowania. Ministrowie zdrowia państw G7 spotkali się po raz ostatni pod koniec listopada ubiegłego roku. Na czerwcowym szczycie szefów państw i rządów grupy G7 w Londynie uzgodniono, że do końca 2022 roku kraje rozwijające się otrzymają 2,3 mld dawek szczepionek. Niemcy są drugim co do wielkości darczyńcą w sojuszu na rzecz szczepień COVAX.

Głównym tematem niemieckiej prezydencji w G7 ma być polityka klimatyczna. Minister spraw zagranicznych Niemiec Annalena Baerbock nie pozostawiła co do tego wątpliwości podczas ostatniego spotkania szefów dyplomacji państw G7 pod przewodnictwem brytyjskim w Liverpoolu. Kryzys klimatyczny ma konsekwencje dla pokoju i bezpieczeństwa, nie tylko dla Europejczyków, ale przede wszystkim dla dotkniętych nim krajów wschodzących i rozwijających się. - Możemy mieć złudzenie, że Zachód jest wyspą, ale nawet na tej wyspie woda będzie się nieubłaganie podnosić, jeśli nie podejmiemy teraz działań - powiedziała Baerbock. - Dlatego też wspólne radzenie sobie z kryzysem klimatycznym uczynimy jednym z priorytetów naszej prezydencji w G7.

Zaangażować Chiny

Bez Chin grupa G7 nie będzie jednak w stanie spowolnić globalnego ocieplenia. - Chiny są partnerem dla nas, dla G7 - podkreśla minister spraw zagranicznych Niemiec, mając na myśli coś więcej niż tylko ochronę klimatu. - W wielu globalnych kwestiach sprawy można rozwiązać tylko wspólnie - dodaje. Postępowanie z autorytarnym reżimem w Pekinie nie jest jednak pozbawione kontrowersji. Prezydent USA Joe Biden wezwał już podczas szczytu G7 w Londynie do przyjęcia bardziej zdecydowanego stanowiska.

Więcej informacji ze świata na stronie głównej Gazeta.pl 

Chiny są z pewnością konkurentem i "pod wieloma względami także rywalem systemowym" - mówi szefowa niemieckiej dyplomacji Annalena Baerbock, ale "kooperacja jest najwyższym priorytetem w dyplomacji i współpracy międzynarodowej, lecz w oparciu o prawa człowieka i traktaty międzynarodowe". Trzeba rozwiązać - jak mówi - "ten dylemat polityki zagranicznej".

USA najważniejszym partnerem

Takiego zdania jest również kanclerz Niemiec Olaf Scholz. - Musimy dostosować naszą politykę wobec Chin do Chin, który zastajemy w rzeczywistości - powiedział w swoim pierwszym oświadczeniu rządowym, wygłoszonym w Bundestagu w połowie grudnia. "Krytyczna sytuacja w zakresie praw człowieka" i "naruszenia norm uniwersalnych" muszą być "nazwane po imieniu". - Nie zmienia to faktu, że kraj o wielkości i historii Chin zajmuje centralne miejsce w międzynarodowym koncercie narodów - mówił Scholz.

Podczas niemieckiego przewodnictwa w G7 stanie się jasne, że nowy rząd w Berlinie chce w znacznie większym stopniu niż dotychczas kształtować swoją politykę zagraniczną w ramach "konstruktywnego dialogu". W formacie G7 nie da się tego jednak zrobić bez USA, z czego kanclerz Scholz doskonale zdaje sobie sprawę. W globalnej konkurencji Stany Zjednoczone są "najważniejszym partnerem" - podkreślił Scholz w swoim oświadczeniu rządowym. Partnerem, od którego teraz wiele oczekuje.

Zobowiązać Joe Bidena

 - Z prezydentem USA Joe Bidenem łączy mnie przekonanie, że liberalne demokracje świata muszą na nowo udowodnić, że są w stanie zapewnić lepsze, bardziej sprawiedliwe i uczciwsze odpowiedzi na wyzwania XXI wieku - powiedział Scholz. Dotyczy to również stosunków między państwami. Rząd niemiecki zawsze będzie bronił wielostronnej współpracy i jej instytucji.

Również w odniesieniu do Rosji. Państwa G7 zagroziły "masowymi konsekwencjami" w przypadku ataku na Ukrainę, co oznacza przede wszystkim sankcje gospodarcze. - Każde naruszenie integralności terytorialnej będzie miało wysoką cenę, a my będziemy tutaj mówić jednym głosem z naszymi europejskimi partnerami i transatlantyckimi sojusznikami - podkreślił w Bundestagu kanclerz Scholz, powtarzając wypowiedź swojej poprzedniczki Angeli Merkel.

Prezydencja G7 ważnym zadaniem

Olaf Scholz chce jednak nadal dążyć do negocjacji. Na tle swojej historii Niemcy muszą być "przygotowane na to, by próbować osiągnąć porozumienie, próbować wyrwać się ze spirali eskalacji".

Prezydencja G7 jest "wielkim międzynarodowym zadaniem, któremu musimy natychmiast stawić czoła" - zapowiedział również niemiecki minister finansów Christian Lindner, który będzie gospodarzem spotkania ministrów finansów krajów G7. Podobne plany mają między innymi Ministerstwo Spraw Zagranicznych, resort gospodarki i zdrowia.

Szczyt w Alpach Bawarskich

Najważniejszym punktem niemieckiej prezydencji G7 jest szczyt szefów państw i rządów, który odbędzie się od 26 do 28 czerwca na zamku Elmau w malowniczej scenerii Alp Bawarskich.

Mała miejscowość w powiecie Garmisch-Partenkirchen była już miejscem szczytu w 2015 roku. "To miłe potwierdzenie, że poprzednim razem wszystko się udało i pozostawiło trwałe wrażenia na szefach państw i rządów" - powiedział z zadowoleniem odpowiedzialny burmistrz Thomas Schwarzenberger w wywiadzie dla bawarskiego radia. "Wiemy też, że oznacza to dużo pracy dla nas, dla policji, służb ratowniczych i wszystkich zaangażowanych. Następne sześć miesięcy będzie bardzo wyczerpujące i bardzo wymagające" - przyznał burmistrz.

Według niemieckiego rządu zamek Elmau spełnia wszystkie logistyczne i związane z bezpieczeństwem wymogi dla lokalizacji szczytu G7.

Spotkanie za 166 mln euro

Pięciogwiazdkowy luksusowy hotel z dużymi apartamentami dla szefów państw i rządów położony jest w dolinie w lesie, na trudno dostępnym terenie. W 2015 roku rozbudowano okoliczne drogi dla pojazdów policyjnych, powstało też osobne lotnisko i lądowisko dla helikopterów.

Bawarskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych szacuje, że szczyt będzie kosztował około 166 milionów euro. Prawie 90 procent tej kwoty przeznaczy się na bezpieczeństwo, w tym kilometrowe ogrodzenia o wysokim stopniu bezpieczeństwa i systemy komunikacji satelitarnej. W 2015 roku 20 tys. policjantów z całych Niemiec zamieniło miejsce konferencji w twierdzę. W tym roku będzie podobnie.

Więcej o: