Niemieckie media: Szybkie embargo na rosyjski gaz i ropę promuje Polska z garstką krajów

W Unii Europejskiej trwają burzliwe spory, czy Ukrainie cokolwiek obiecać w sprawie odległego wejścia do UE. Nie ma też jednomyślności w sprawie embarga gazu i ropy.

Działania sankcyjne przeciw Rosji będą jednym z tematów szczytu UE, który w czwartek wieczorem zaczyna się w Wersalu. Jednak już teraz jest przesądzone, że Unia nie zdecyduje się w tych dniach na embargo na rosyjski gaz i ropę. W przygotowawczych rozmowach dyplomatów UE w Brukseli za szybką rezygnacją z gazu z Rosji aktywnie opowiadają się - jak wynika z naszych informacji - tylko Polska i trzy kraje bałtyckie.

W sprawie ropy nierównowaga między rzecznikami oraz przeciwnikami zakazu importu z Rosji nie jest aż tak ogromna, ale także w przypadku tego surowca opór - popieranych przez niemałą liczbę innych krajów - Włoch i Niemiec jest stanowczy.

Zobacz wideo Rosji grozi bankructwo? Prof. Belka: Ekonomiści twierdzą, że stanie się to w kwietniu

Odciąć gaz i ropę, ale stopniowo

Przywódcy 27 krajów UE powinni - wedle obecnych planów - zobowiązać się w Wersalu do stopniowego wycofania się ("phase out") z zależności Unii od importu rosyjskiego gazu, ropy i węgla. Wskazanie daty docelowej dla tego "wycofania się" najprawdopodobniej nie będzie w Wersalu możliwe. Podczas brukselskich dyskusji w przeddzień szczytu Grecy i Słowacy zaproponowali, by "stopniowe wycofywanie" zastąpić zobowiązaniem do "zmniejszania" zależności do Rosji. A Niemcy, popierane w tej kwestii przez Węgrów, promują "znacznie zmniejszenie".

- Tak czy inaczej chodzi o podążenie za najnowszą propozycją Komisji Europejskiej, by przyspieszyć z Zielonym Ładem oraz zdywersyfikować dostawy gazu - tłumaczy urzędnik UE zaangażowany w przygotowania do szczytu.

Komisja Europejska we wtorek przedstawiła - trudne i kosztowne - plany zmniejszenia o aż dwie trzecie importu rosyjskiego gazu do UE przed końcem tego roku oraz uniezależnienia się od surowców energetycznych z Rosji "na długo przed końcem obecnej dekady". Instytucje unijne ponadto analizują pomysły stopniowej redukcji zakupów rosyjskiej ropy (i węgla) np. poprzez zaostrzanie z miesiąca na miesiąc limitów importowych albo poprzez sankcyjne cła. Europa jest nieporównanie mocniej od USA uzależniona od surowców energetycznych z Rosji, co jest główną przyczyną sankcyjnej powściągliwości UE w tej kwestii.

Russia PutinWojna w Ukrainie. UE z planem, ale tylko na gaz. "Strategia nie jest warta papieru"

Co obiecać w sprawie akcesji do UE?

Przedstawiciele unijnych rządów w Radzie UE już w poniedziałek skierowali - złożone w ubiegłym tygodniu - wnioski członkowskie Ukrainy, Gruzji oraz Mołdawii do zaopiniowania przez Komisję Europejską. Zwykle od złożenia wniosku o przyjęcie do UE (czyli na tym etapie o przyznanie statusu kraju kandydackiego) mijało np. w przypadku krajów z Bałkanów Zachodnich po kilka miesięcy. A zatem można już teraz mówić - jak przekonują niektórzy dyplomaci w Brukseli - o pewnym przyspieszeniu. Choć trudno przewidzieć, ile czasu Komisji Europejskiej zajmie sporządzanie opinii o wnioskach członkowskich, co w przeszłości trwało nawet po półtora roku.

Jednak te proceduralne niuanse pozostają w cieniu zasadniczego sporu, czy Unia Europejska będzie w stanie - w formie deklaracji politycznej - jednoznacznie obiecać Ukrainie "otwarte drzwi". Szczyt w Wersalu raczej nie będzie zbytnio zajmować się Mołdawią i Gruzją, które od poważnych szans na członkostwo są jeszcze dalej niż Kijów. Najnowszy projekt deklaracji z Wersalu, który udało nam się poznać, nie odpowiada Polsce i innym rzecznikom ambitnych obietnic unijnych dla Ukraińców.

Projekt deklaracji przypomina zapisy z umowy stowarzyszeniowej UE-Ukraina, że Rada Europejska "uznaje europejskie aspiracje i europejski wybór Ukrainy" ("europejski" nie znaczy "unijny"). I dodaje, że w oczekiwaniu na opinię Komisji Europejskiej o wniosku członkowskim "będziemy dalej umacniać nasze więzi i pogłębiać nasze partnerstwo".

- Ten tekst może okazać się jednym z najburzliwszych punktów szczytu w Wersalu. To będzie jednocześnie debata, czy i jak Unia powinna się jeszcze rozszerzać - wyjaśnia nasz rozmówca z instytucji UE.

Więcej informacji gospodarczych na stronie głównej Gazeta.pl

Polska, a także m.in. Litwa, Łotwa, Czechy, Bułgaria, Irlandia i Słowenia, chciałyby błyskawicznie przyznać Ukrainie status kraju członkowskiego, co jednak wydaje się teraz niemożliwe. Natomiast znacznie większą grupę krajów Unii udaje się zebrać wobec postulatu, żeby jasno powiedzieć Ukrainie, że uznanie jej "europejskich aspiracji" należy rozumieć jako "aspiracje unijne". Tak mogłoby stać się poprzez dodanie do deklaracji z Wersalu odniesienia do - opisującego proces akcesyjny - artykułu 49 Traktatu o UE.

- Chodzi o przesłanie, które zrozumieliby zwykli Ukraińcy - tłumaczą zwolennicy tej opcji. Jednak m.in. Francja, Niemcy, Holandia nadal są bardzo sceptyczne wobec składania Ukrainie obietnic przyszłego, nawet bardzo odległego członkostwa w Unii Europejskiej.

Skąd te opory części krajów Unii wobec "otwartych drzwi" dla Ukrainy? - Po pierwsze, obawy przed krajową opinią publiczną niechętną rozszerzaniu Unii. Po drugie, trwanie przy pierwszeństwie Bałkanów Zachodnich na drodze do akcesji. Po trzecie, wydarzenia na Ukrainie. Kraj, jeśli przetrwa wojnę, trzeba będzie odbudować z naszą pomocą. A dopiero potem mówić o akcesji - tak poglądy państw niechętnych "otwartym drzwiom" referuje jeden z zachodnioeuropejskich ambasadorów w Brukseli. Niewykluczone, że Francuzi jako alternatywę będą promować perspektywę wzmocnionego stowarzyszenia Ukrainy z Unią, czyli - jak ujmuje się to teraz w brukselskim żargonie - "umowę stowarzyszeniową plus, plus, plus".

Puste półki w sklepie (zdjęcie ilustracyjne)Puste półki sklepowe przy granicy z Ukrainą. "Olbrzymie zapotrzebowanie"

Czwarty pakiet restrykcji

Szczyt z Wersalu ma zadeklarować gotowość do "szybkiego zastosowania dalszych sankcji, jeśli zajdzie taka potrzeba". A Unia już dziś zatwierdziła kolejny, czwarty pakiet restrykcji wobec Rosji, a przy okazji Białorusi.

Trzy banki białoruskie zostały odcięte od systemu SWIFT, a Unia uderza również w białoruski bank centralny.

Na "czarną listę" z zakazem wjazdu oraz zamrożonym majątkiem w Unii wciągnięto kolejnych 14 rosyjskich oligarchów i biznesmenów (lub członków ich rodzin) oraz 146 senatorów, którzy w rosyjskiej Radzie Federacji głosowali za uznaniem państwowości separatystów z Donbasu. Restrykcje obejmują też eksport do Rosji niektórych technologii i wyposażenia używanego w transporcie morskim.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle

 
Więcej o: