Czechy polują na majątki rosyjskich oligarchów. Na liście m.in. Dieripaska, Babakow i Abramowicz

Także Czesi poszukują majątków Rosjan, którzy są już, lub mogą zostać objęci sankcjami za wspieranie wojny Putina przeciw Ukrainie. Zadanie nie jest łatwe, bo wielu zdążyło przepisać je na członków swoich rodzin.

Po przyjęciu przez Unię Europejską sankcji wobec Rosji do działania przystąpiło czeskie ministerstwo finansów i podległy mu Finansowy Urząd Analityczny FAÚ, którego zadaniem jest walka z praniem brudnych pieniędzy. - Niektóre majątki, niektóre konta już zamroziliśmy, a jednocześnie debatujemy nad tym, czy nie dołożyć jeszcze jakichś sankcji ze strony Republiki Czeskiej - powiedział dziennikarzom minister finansów Zbyniek Stanjura. Wychodzące poza unijne ustalenia czeskie sankcje mogłyby dotknąć na przykład niektóre firmy. - Zostałyby odcięte od zamówień publicznych, dotacji, czy ulg podatkowych - wyjaśnił szef resortu.

Mateusz Morawiecki podczas szczytu UE w Brukseli, 25 marca 2022 r.Będą prace ws. wspólnych zakupów gazu w UE. Bez zgody na sankcje energetyczne

Oleg Dieripaska, budowniczy dróg i kolei

Tymczasem firma Datlab specjalizująca się w analizie danych otrzymała z ministerstwa przemysłu i handlu zlecenie, by szukać spółek związanych z objętymi sankcjami politykami i oligarchami. Pierwszy ich wykaz opublikowała 22 marca. "W Czechach jest 17 firm, które mogą mieć związek z osobami znajdującymi się na europejskich listach ludzi objętych sankcjami. U kolejnych 66 [spółek] znajdujemy powiązania z osobami z list amerykańskich" - wyjaśnił Datlab w komunikacie.

Wśród tych firm niektóre wydają się być oczywiste, jak choćby spółki obecnego również w Polsce austriackiego koncernu budowlanego Strabag SE, którego udziałowcem jest spółka kontrolowana przez Olega Władimirowicza Dieripaskę. "Człowiek znajdujący się na liście osób objętych sankcjami USA (zbieżność imion i daty urodzenia) jest rzeczywistym właścicielem firmy Strabag a.s." - można przeczytać w wykazie Datlabu. I jeszcze 31 takich wpisów odnoszących się do kolejnych czeskich spółek austriackiego koncernu.

Ten majątek być może jednak nie zostanie zamrożony, a tym bardziej skonfiskowany, ponieważ główny udziałowiec Strabag SE, austriacka Fundacja Rodziny Haselsteinerów, po nieudanej próbie przejęcia rosyjskich udziałów wypowiedział umowę o syndykacie z kontrolowaną przez Dieripaskę i zarejestrowaną na Cyprze rosyjską firmą MKAO "Rasperia Trading Limited", oraz grupą tworzoną przez ubezpieczalnię Uniqa i koncern finansowy Raiffeisen z Austrii. Oznacza to, jak deklaruje Strabag, że Dieripaska nie uzyska już żadnych dywidend. Jednocześnie koncern wycofuje się z Rosji, gdzie realizuje zaledwie 0,3 procent swoich wyników.

Zapewne nie bez znaczenia w tym kontekście były sankcje nałożone na Dieripaskę przez Kanadę i Wielką Brytanię, do czego doszło kilka dni wcześniej. Strabag buduje bowiem w Toronto linię metra za pół miliarda euro i uczestniczy w konsorcjum budującym odcinek brytyjskiej linii kolei dużych prędkości High Speed 2 (HS2) za 4 miliardy euro. Koncernowi groziła utrata tych kontraktów, gdyby nie odciął rosyjskiego oligarchy od zysków.

Aleksandr Babakow, wiceszef Dumy

Na wykazie Datlabu pojawiają się też Rosjanie z list unijnych. Na przykład wiceprzewodniczący rosyjskiej Dumy Aleksandr Michaiłowicz Babakow, który jako zwolennik aneksji Krymu już osiem lat temu został obłożony sankcjami przez EU, Kanadę i Szwajcarię, a przed sześciu laty także przez USA. Według gazety "Deník N" posiadał on od 1997 roku zarejestrowaną w Pradze firmę Albion CZ. Ale zlikwidował ją jeszcze w 2014 roku, unikając w ten sposób ewentualnego zamrożenia majątku. O ile w ogóle jeszcze coś była warta, bo jej likwidatorka stwierdziła wtedy, że spółka była w złym stanie, nie zatrudniała nikogo i niczego nie posiadała. Można tylko przypuszczać, że właściciel zdążył przekazać jej majątek w inne ręce.

W każdym razie Babakow zachował w Czechach wpływy. Pod koniec 2014 roku francuski magazyn śledczy "Mediapart" napisał, że dopomógł on Marine Le Pen i jej Frontowi Narodowemu uzyskać pożyczkę w wysokości 9 milionów euro z Pierwszego Banku Czesko-Rosyjskiego.

Zobacz wideo Polski rząd chce konfiskaty rosyjskich majątków. Ekspert wyjaśnia

Aleksandr & Aleksandr, deweloperzy

Nazwisk oligarchów Aleksandra Abramowa i Aleksandra Frołowa nie ma wprawdzie jak na razie na unijnym wykazie, ale czeski portal "Seznam Zprávy" nie wyklucza, że ta sytuacja może się szybko zmienić. Jeśli zaś się tam znajdą, mogą sporo stracić, o ile potwierdzą się twierdzenia portalu, że to właśnie oni stoją na drugim końcu łańcucha powiązań majątkowych, którego pierwszym ogniwem jest luksusowe osiedle mieszkaniowe Oaks Prague powstające niespełna 25 km na południowy wschód od centrum czeskiej stolicy. Według portalu projektem interesują się już czeskie służby.

Abramow jest też współwłaścicielem secesyjnej willi Margareta w Karlowych Warach. W 1944 roku zajmował ją generał Andriej Własow, który tam wziął ślub. Po wojnie przejęło ją ministerstwo zdrowia. Do jej częstych gości należał wówczas marszałek Iwan Koniew.

Jacht Solaris Romana Abramowicza, zdjęcie ilustracyjneRoman Abramowicz unika sankcji. Jego jacht pływa w okolicach Turcji

Abramow & Abramowicz, królowie stali

Aleksandr Grigorjewicz Abramow to nie byle kto, bo jest on jednym z dwóch właścicieli największego rosyjskiego koncernu hutniczego Evraz. Drugi to Roman Arkadiewicz Abramowicz, jedenasty pod względem bogactwa obywatel Rosji, znany w świecie przede wszystkim jako właściciel angielskiego klubu piłkarskiego Chelsea. Po inwazji na Ukrainę Abramowicz, który uchodzi za człowieka bardzo bliskiego Putinowi (światowe media piszą, że ma do niego "uprzywilejowany dostęp"), znalazł się na tej samej brytyjskiej liście, co Deripaska. 14 marca jego nazwisko pojawiło się także na liście unijnej. Miało też trafić na amerykańską, ale waszyngtońska administracja odroczyła decyzję po interwencji prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełeńskiego, który potrzebuje oligarchy jako pośrednika w negocjacjach z Putinem.

Należący do Abramowa i Abramowicza koncern Evraz ma w Czechach też co stracić. Spółka Evraz Nikom a.s. w miejscowości Mniszek pod Brdy, 27 km na południowy zachód od Pragi, jest bowiem według własnej opinii zamieszczonej na jej stronie internetowej "najbardziej efektywnym europejskim producentem żelazo-wanadu, dostarczającym materiał najwyższej jakości wiodącym producentom stali na świecie".

Oligarchowie uciekają przed sankcjami. Przepisują majątki

Na unijnej liście osób objętych sankcjami nie ma szeregu innych rosyjskich oligarchów, którzy prowadzą interesy w Czechach. Na przykład nie występuje na nich wciąż jeszcze Iskander Machmudow (18. miejsce na liście najbogatszych Rosjan), większościowy akcjonariusz Uralskiego Koncernu Górniczo-Hutniczego UGMK, choć zdaniem portalu "Seznam Zprávy", to tylko kwestia czasu. W Czechach należy do niego spółka Aircraft Industries, lepiej znana pod swą starą nazwą Let Kunovice, producent lekkich samolotów pasażerskich i transportowych L-410. A może trzeba było napisać "należała", ponieważ jak pisze cytowany portal, kierownictwo spółki w oświadczeniu z pierwszych dni marca wprawdzie mówi o właścicielu z Rosji, ale "innym, niż podają media".

Lista ludzi Rosji, którzy są lub mogą zostać objęci sankcjami, a posiadają w Czechach spółki czy nieruchomości, jest znacznie dłuższa. Kilka dni temu dziennik "Hospodárzské noviny" pisał na przykład o przewodniczącym Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej Aleksandrze Bastrykinie, który od 2008 roku był właścicielem agencji nieruchomości Law Bohemia. Ale już nie jest - przekazał ją swej byłej żonie Natalii, która nią kieruje do dziś.

Podobnie jest z objętym sankcjami posłem Dumy Andrejem Trifonowem, do którego należała spółka CzKD Blansko Holding. Ale już nie należy. Dziennikarze wyczytali z czeskiego rejestru handlowego, że w zarządzie firmy wciąż są jednak jego krewni.

"Deník N" wymienia zaś innego posła, komunistę Władimira Błockiego, właściciela dwóch porsche, którego magazyn Forbes plasuje na 48. miejscu wśród najbogatszych Rosjan. W Czechach należała do niego od 2006 roku spółka Blackfill S.A. Jednak dziesięć lat później przepisał ją na ojca.

I tak dalej. Przed czeskimi, a zapewne nie tylko czeskimi służbami i politykami stoi więc teraz pytanie, co zrobić z takimi majątkami, które były, lecz już formalnie nie są własnością osób objętych sankcjami.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle

 
Więcej o: