Ambasador Ukrainy: Ufaliśmy Angeli Merkel niemal ślepo. Nikt nie był tak blisko Putina jak ona i Niemcy

Andrij Melnyk, ambasador Ukrainy w Berlinie, mówi w wywiadzie dla "Sueddeutsche Zeitung", że Angela Merkel mogła zapobiec wojnie z Rosją i wzywa ją do zajęcia stanowiska.

„Sueddeutsche Zeitung" zamieszcza w czwartek (14.04.22) wywiad z ambasadorem Ukrainy w Berlinie, Andrijem Melnykiem. Znany z ostrych wypowiedzi pod adresem niemieckich polityków dyplomata przyznaje, że szczególną odpowiedzialnością za obecną sytuację obarcza politykę Angeli Merkel wobec Rosji: „Ufaliśmy Angeli Merkel niemal ślepo. Istniało ogromne zaufanie w przekonaniu, że potrafi ona lepiej ocenić i załatwić sprawy. Nikt nie był tak blisko Putina jak ona osobiście i Niemcy, w tym jako mediator w formacie normandzkim. Nikt nie wiedział lepiej od niej, jak napięte są stosunki między Rosją a Ukrainą i że Putin nie chce porozumienia, lecz zniszczenia mojej ojczyzny. Mimo to, w 2015 roku Berlin nadal opowiadał się za Nord Stream 2, a przeciwko dostawom broni na Ukrainę" - czytamy w wywiadzie dla „SZ".

Więcej podobnych informacji przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Od Angeli Merkel Andrji Melnyk oczekuje jasnego zajęcia stanowiska co do jej polityki wobec Rosji. Zaznacza przy tym, że nie domaga się przyznania do winy. „Myślę, że również dla Niemiec ważne byłoby, aby pani Merkel zabrała głos. Nie chodzi o przypisywanie winy. Chodzi o to, aby zrozumieć, jak to się stało, że wszystko poszło nie tak" - stwierdza Melnyk. 

Zobacz wideo Kierwiński: To nie jest normalne, że majątki rosyjskich oligarchów nie zostały zamrożone

Potrzeba konkretów, nie gestów

W wywiadzie ambasador Ukrainy tłumaczy odmowę zaproszenia do Kijowa prezydenta Niemiec, Franka-Waltera Steinmeiera. Jego zdaniem konsekwencją niedawnego przyznania się przez prezydenta do błędnej polityki z Rosją powinny być konkretne działania. Melnyk zapewnia, że „by naprawić te fatalnie błędne decyzje, potrzeba nie tylko słów, ale przede wszystkim odważnych czynów. Dlatego najwyraźniejszym znakiem niemieckiej solidarności z Ukrainą byłoby natychmiastowe embargo na rosyjski gaz i ropę. W chwili obecnej wizyta kanclerza na Ukrainie byłaby priorytetem, ponieważ tylko on i politycy koalicji mogą podjąć niezbędne decyzje dotyczące nowych rodzajów broni i dalszych sankcji wobec Moskwy" - czytamy w „Sueddeutsche Zeitung". Melnyk przyznaje również, że Niemcy nie odgrywają wiodącej roli w podejmowaniu kluczowych decyzji dla Ukrainy. Dotyczy to zarówno zaostrzenia sankcji, jak i dostaw broni ciężkiej. „Wiele osób, w tym członkowie koalicji rządzącej, jest tym zażenowanych" - uważa ukraiński ambasador.

Radosław FogielRosyjski oligarcha ma udziały w Grupie Azoty. Są reakcje z PiS

Powrót do status quo z Rosją

Za problematyczne Andrij Melnyk uważa także powściągliwe reakcje niemieckiego kanclerza wobec wojny w Ukrainie. Dyplomata przyznaje, że obawia się, iż w ten sposób zostawia on sobie otwartą drogę do ewentualnego powrotu w stosunkach z Rosją do stanu sprzed wojny. „Stałym elementem niemieckiej polityki jest poczucie, że w jakiś sposób trzeba się dogadać z Rosją. Nieważne, co się stanie" - stwierdza Melnyk w wywiadzie dla „Sueddeutsche Zeitung". Zdaniem ambasadora Ukraina życzyłaby sobie, by Olaf Scholz odwiedził Kijów. Uważa, że nie byłby to tylko symboliczny gest, ale także pokazanie, że kanclerz wierzy w zwycięstwo Ukrainy.

Andrij Melnyk przyznaje, że niemiecka polityka przeszła od początku wojny w Ukrainie ogromną przemianę. „Przekonałem się, że niemiecka polityka jest zdolna do rewizji starych prawd. To, co było prawdą przez dziesiątki lat, już nią nie jest. Niemcy żyli w świecie, w którym wszystko wyglądało różowo i czuli się bezpiecznie. Militarnie, ale także pod względem dostaw energii. Ludzie zdali sobie sprawę, że te życiowe kłamstwa upadają" - czytamy. Melnyk dodaje, że czas pokaże, na ile „ten punkt zwrotny również zostanie potraktowany poważnie". 

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle

 
Więcej o: