Ukraina i Węgry. Orban popierał zachodnie aspiracje Kijowa. Zmiana nastąpiła w 2010 roku

Od początku rosyjskiej napaści na Ukrainę Węgry wielokrotnie blokowały unijne wsparcie dla tego kraju. To już tradycja: Kijów od dawna jest zakładnikiem polityki wewnętrznej i zagranicznej Viktora Orbana. Ale do 2010 roku węgierski polityk był gorącym zwolennikiem demokratycznej Ukrainy. Co się stało?

"Gra na weto", "dno polityki zagranicznej", "amok" - to tylko niektóre słowa, jakich używają w tych dniach niezależne węgierskie media, komentując zawetowanie przez premiera Węgier Viktora Orbana unijnej pomocy finansowej dla Ukrainy. Tygodnik HVG pyta: "Jaki jest właściwie problem rządu Orbana z pożyczką dla Ukrainy?".

Pytanie, czy Węgry zawetują unijną pożyczkę dla Ukrainy w wysokości 18 mld euro, pojawiało się już od dłuższego czasu. Wielu europejskich polityków do końca miało nadzieję, że premier Węgier tylko blefuje. We wtorek, 6 grudnia, Orban spełnił jednak swoją groźbę i zablokował pakiet finansowy w Brukseli. Niedługo potem wbrew faktom twierdził na Twitterze, że nie było węgierskiego weta: "To fake news. Nie ma weta, nie ma szantażu". Węgry są gotowe wspierać Ukrainę dwustronnie - podaje Orban.

Węgierska blokada pomocy finansowej UE dla Ukrainy jest najnowszym punktem krytycznym w od dawna problematycznych relacjach między Węgrami a ich wschodnim sąsiadem. Zwłaszcza od początku rosyjskiego ataku na Ukrainę pojawiały się problemy: Orban i jego rząd wahali się po 24 lutego, by potępić rosyjską agresję i nazwać ją nielegalną w świetle prawa międzynarodowego. Do dziś Orban mówi o "wojnie rosyjsko-ukraińskiej". "To nie jest nasza wojna" - podkreśla raz po raz Orban, mówiąc, że chodzi o "spór, który zainteresowane strony powinny rozstrzygnąć same ze sobą".

Kampania Orbana przeciwko UE

Ostatnio Orban powiedział, że Węgry są zainteresowane posiadaniem "suwerennego państwa pomiędzy Rosją a Europą Środkową, które dla uproszczenia nazywamy teraz Ukrainą". Niedługo potem pojawił się na meczu piłkarskim reprezentacji Węgier z szalikiem przedstawiającym zarys dawnych Wielkich Węgier, które do 1918 roku obejmowały część terenów dzisiejszej Ukrainy.

Dotychczas Węgry w dużej mierze popierały unijne sankcje wobec Rosji - jedynie objęcie nimi patriarchy Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej - Cyryla, który jest notorycznym podżegaczem wojennym, została skutecznie zawetowana przez Budapeszt. Orban wynegocjował jednak daleko idące wyjątki dla swojego kraju, np. w kwestii bojkotu rosyjskiej ropy. Ponadto wielokrotnie potępiał sankcje. Na Węgrzech trwa obecnie oficjalna kampania, w której rząd w Budapeszcie oskarża UE o zniszczenie gospodarki Węgier poprzez antyrosyjskie sankcje. Orban i tak odrzuca dostawy broni do Ukrainy: nie może być ona dostarczana przez terytorium Węgier.

Kiedyś Orban był zwolennikiem Ukrainy

Wobec tego wszystkiego pojawia się pytanie: na czym polega ukraiński problem Orbana? Tym bardziej że premier Węgier był kiedyś gorącym zwolennikiem demokratycznej Ukrainy z aspiracjami euroatlantyckimi. I tak po szczycie NATO w Bukareszcie w 2008 roku - wtedy jeszcze jako polityk opozycji i pod wrażeniem rosyjskiej wojny z Gruzją - mówił, że złą decyzją było nieprzyjęcie Ukrainy i Gruzji do zachodniego sojuszu wojskowego.

Po tym, jak Orban został premierem Węgier w 2010 roku, jego stanowisko uległo zmianie. Do nieporozumień między Węgrami a Ukrainą dochodziło z powodu mniejszości węgierskiej na Zakarpaciu w zachodniej Ukrainie - wówczas mieszkało tam prawie 200 tys. Węgrów, dziś jest ich prawdopodobnie ok. 130 tys. Budapeszt był niezadowolony np. z planowanej ustawy o języku ukraińskim, która miała przede wszystkim zmniejszyć wpływy języka rosyjskiego, ale zdaniem rządu Orbana była też skierowana przeciwko mniejszości węgierskiej w tym kraju.

Tajne paszporty dla węgierskiej mniejszości

Dobro mniejszości węgierskich w krajach sąsiadujących z Węgrami zawsze było przedmiotem troski rządu w Budapeszcie. Jednak postawa Orbana wkrótce po 2010 roku wykroczyła poza jej utarte ramy. Zaledwie kilka tygodni po rosyjskiej aneksji Krymu w 2014 roku Orban w programowym przemówieniu domagał się samorządności i dodatkowych praw, a także prawa do podwójnego obywatelstwa dla mniejszości węgierskiej w Ukrainie - przy czym jego dobór słów pozostawiał pole do oskarżeń o separatyzm.

Z powodu ukraińskiej polityki mniejszościowej po 2017 roku Węgry kilkakrotnie zawetowały współpracę NATO z Ukrainą, ostatnio na początku lutego 2022. We wrześniu 2018 roku kwestia podwójnego obywatelstwa doprowadziła do poważnego konfliktu dyplomatycznego między Węgrami a Ukrainą: wówczas wyciekło wideo pokazujące obywateli Ukrainy potajemnie otrzymujących węgierskie obywatelstwo w węgierskim konsulacie w Berehowie w zachodniej Ukrainie - z naruszeniem ukraińskiego prawa.

Wyborcy mamieni Wielkimi Węgrami

Od tego czasu stosunki między Węgrami a Ukrainą uległy pogorszeniu. Wizyta prezydentki Węgier Kataliny Novak w Kijowie pod koniec listopada raczej tego nie zmieniła. Novak uważana jest za wierną zwolenniczkę partii Orbana bez własnego profilu. Orban prawdopodobnie wysłał ją do Kijowa, bo nie do obrony stało się to, że od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę żaden z wysokich rangą polityków rządu budapeszteńskiego nie pokazał się w stolicy Ukrainy.

Jednak polityka szefa węgierskiego rządu wynika także z innych aspektów polityki wewnętrznej i zagranicznej. Swoimi dwuznacznymi wypowiedziami w sprawie autonomii dla mniejszości węgierskiej czy w ogóle państwowości i suwerenności Ukrainy, Orban odwołuje się przede wszystkim do skrajnie prawicowych wyborców na Węgrzech, którzy wciąż marzą o tzw. Wielkich Węgrzech w granicach z 1918 roku.

Szantaż w sporze z UE

W zakresie polityki zagranicznej dobre stosunki Węgier z Rosją są dla Orbana ważniejsze niż dobre stosunki z Ukrainą. Węgry są bowiem uzależnione od rosyjskich dostaw energii. W tym kontekście każdy antyukraiński sygnał z Budapesztu jest również pośrednią deklaracją lojalności wobec Moskwy. Dotyczy to także powtarzanych przez Orbana insynuacji o zachodniej "winie" za atak Rosji. Szef rządu Węgier coraz bardziej wydaje się przekonany, że "Zachód", a zwłaszcza USA, popchnęły Rosję do wojny i prowadzą tam z nią teraz wojnę zastępczą.

Wreszcie, Orban jest również zainteresowany posiadaniem argumentów w długotrwałym sporze z UE o praworządność. W najbliższych dniach UE musi podjąć decyzję, czy wycofać miliardy euro finansowania z Węgier z powodu korupcji i naruszeń zasad państwa prawa. Nawet jeśli Orban zaprzecza, mało który unijny polityk ma wątpliwości, że Węgry szantażują Unię Europejską,  wetując pomoc finansową dla Ukrainy.

W sumie można powiedzieć: Ukraina od dawna jest zakładnikiem polityki wewnętrznej i zagranicznej Orbana. Najbardziej korzysta na tym jednak nie sam szef węgierskiego rządu, ale ktoś inny: prezydent Rosji Władimir Putin.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.

 
Więcej o: